Zderzenie Putina z rzeczywistością

Zderzenie Putina z rzeczywistością

Zespół odpowiedzialny za politykę zagraniczną Władimira Putina może czuć się w tym tygodniu nieswojo, przygotowując raport dla swojego szefa. Wśród ostatnich złych wiadomości Komunistyczna Partia Chin wymierzyła Kremlowi podwójny policzek.

Odmawia otóż dostaw morskich systemów napędowych dla statków potrzebnych do funkcjonowania arktycznego „Północnego Szlaku Morskiego”. Jednocześnie planowany gazociąg „Siła Syberii 2” o przepustowości 50 miliardów metrów sześciennych gazu rocznie jest praktycznie martwy z powodu chińskiego żądania, aby cena gazu odpowiadała tej, jaką płacą rosyjscy konsumenci: 50 dolarów za 1000 metrów sześciennych. To zaledwie jedna piąta ceny, którą oferował Kreml, i to już po znaczącym rabacie. Chińskie państwo partyjne ma jednak inne możliwości. To daje mu przewagę negocjacyjną, Rosji natomiast kończy się czas i kończą się inni klienci: w przyszłym roku zakończy się sprzedaż rosyjskiego gazu rurociągami do Unii Europejskiej. Co więcej, ukraińskie uderzenia na rosyjskie rafinerie sprawiły, że Rosja musi obecnie importować produkty rafinowane z Chin. To kolejne karty, które Pekin może rozgrywać.

Także inne państwa wyczuwają słabość Rosji i odpowiednio reagują. Kazachstan właśnie zakazał importu większości rosyjskiej pszenicy. Przywódca Azerbejdżanu Ilham Alijew demonstracyjnie poparł Ukrainę podczas niedawnego publicznego wystąpienia. Armenia jednostronnie kontynuuje prace nad przywróceniem połączeń kolejowych z Turcją i Azerbejdżanem, mimo opieszałości Rosji, która formalnie zarządza tą linią kolejową. Turcja liczy na sprzedaż swoich niechcianych rosyjskich systemów obrony powietrznej S-400 Zjednoczonym Emiratom Arabskim, po udanej wizycie prezydenta Donalda Trumpa, która – jak się wydaje – odblokowała sprzedaż amerykańskich myśliwców F-35. To kolejny krok Recepa Tayyipa Erdoğana wstecz od jego wieloletniego flirtu z Kremlem.

Szczyt NATO w Ankarze również rozwiał rosyjskie nadzieje, że Trump wywrze presję na Ukrainę – bezpośrednio albo pośrednio poprzez europejskich członków Sojuszu. Prezydent Stanów Zjednoczonych lubi zwycięzców, a nie przegranych. Prezydent Donald Trump wydaje się także gotowy podpisać nową ustawę o sankcjach wobec Rosji, promowaną przez zmarłego senatora USA Lindseya Grahama i określaną mianem „gospodarczej bomby”.Te dyplomatyczne niepowodzenia nie są rozstrzygające, podobnie jak sukcesy Ukrainy na polu bitwy. Rosja nadal ma możliwości działania – gospodarcze, polityczne i militarne – choć wszystkie są złymi opcjami. Jesienna mobilizacja wydaje się coraz bardziej prawdopodobna. Równie prawdopodobna, a być może nawet wcześniejsza, jest prowokacja wymierzona w państwa NATO, najpewniej w postaci operacji pod fałszywą flagą przeciwko Polsce z użyciem „ukraińskich” dronów.

Kreml prowadzi również operacje psychologiczne skierowane przeciw zachodnim środowiskom opiniotwórczym. Obejmują one brzmiące autorytatywnie, lecz sensacyjne ostrzeżenia o tym, jak źle Rosja może się zachować, jeśli znajdzie się w desperackim położeniu, oraz jak znacznie gorzej będzie, jeśli poniesie porażkę. Wśród możliwych scenariuszy wymienia się anarchię, totalitaryzm, dyktaturę na wzór Korei Północnej lub uzależnienie od Chin.

Łączenie ostrzeżeń przed katastrofą z apelami o ostrożność uderza w największe słabości Zachodu: ambicję, tchórzostwo, brak jedności, chciwość i naiwność. Odwraca uwagę od tego, co powinno być najważniejszym strategicznym priorytetem – zwycięstwa Ukrainy. Zamiast tego główną stawką staje się pytanie o to, jak ukształtować europejskie bezpieczeństwo na kolejne dekady. Wystarczy znaleźć odpowiednich „pragmatyków”, którzy zyskają znaczenie w powojennej, postputinowskiej Rosji, i zacząć zabiegać o ich względy. Zacząć myśleć o przyszłym „Wielkim Porozumieniu” (czy ktoś powiedział „reset”?), które uwzględni interesy Rosji (czy ktoś powiedział „uzasadnione”?). Nie przejmować się uciążliwymi i „paranoicznymi” Europejczykami ze wschodu – to gra dla wielkich państw. I pomyśleć, jakie pieniądze są tutaj do zarobienia. Takie myśli być może są dziś jeszcze wypowiadane półgłosem. Ale Rosja je słyszy i podsyca – zarówno słowami, jak i działaniami.

Kreml oczywiście nie kieruje żadnych z tych działań wobec strony chińskiej. Byłoby to bezcelowe. Decydenci w Pekinie postrzegają świat w twardych, realistycznych kategoriach. Jeśli Rosja zachowuje się lekkomyślnie – należy zwiększyć presję. Jeśli Rosja jest słaba – należy twardziej negocjować. Trzeba przygotowywać się na wszystkie zmiany polityki i przywództwa, zwłaszcza te najgorsze. Takie podejście powinna przyjąć również Europa.

Edward Lucas

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się