Niż demograficzny głęboko przekształca wszystkie aspekty społeczeństwa
Thibault Prébay jest francuskim ekonomistą, specjalistą w zakresie rynków finansowych i procesów demograficznych, autorem książki „Démographie, la bombe tranquille”. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” zwraca uwagę na skutki gospodarcze i społeczne niżu demograficznego.
„Zbudowaliśmy nasze społeczeństwa w oparciu o przekonanie, że transformacja demograficzna, której doświadczyliśmy, jest stanem stabilnym, podczas gdy była to jedynie faza przejściowa” – stwierdza Thibault Prébay w „Le Figaro”.
„Demografia głęboko przekształca wszystkie aspekty społeczeństwa. Pierwszym widocznym skutkiem jest starzenie się społeczeństwa (…). Wraz z tym pojawia się poważna trudność, szczególnie widoczna w Korei Południowej i Japonii: jak utrzymać demokrację, kiedy to już nie osoby aktywne zawodowo mają przeważający wpływ na wyniki wyborów? (…) Ponadto są to społeczeństwa, w których rodzi się coraz mniej dzieci. Stopniowo zawody są przekształcane: w Korei Południowej nianie zaczynają opiekować się zwierzętami, a w Japonii żłobki ustępują miejsca domom opieki dla osób starszych” – stwierdza Thibault Prébay w „Le Figaro”.
„Starzenie się społeczeństw nie wyklucza gwałtownych wstrząsów gospodarczych; powoduje jednak raczej powolny i ciągły rozpad. (…) Tempo wzrostu gospodarczego z roku na rok spada, jak w Niemczech, podczas gdy inflacja maleje, a społeczeństwo stopniowo ubożeje. Znajdujemy się w świecie, który bezgłośnie umiera” – ocenia.
„Należy zrozumieć, że zbudowaliśmy nasze społeczeństwa w oparciu o przekonanie, że transformacja demograficzna, której doświadczyliśmy, jest stanem stabilnym, podczas gdy była to jedynie faza przejściowa. Już w 1939 r. Adolphe Landry wykazał, że okres między spadkiem umieralności a spadkiem urodzeń ma charakter tymczasowy. W 1945 r. Frank Notestein wyjaśniał wyż demograficzny właśnie tą rozbieżnością. Dopiero w latach 90. XX wieku, dzięki demografom takim jak Jean-Claude Chesnais czy Ron Lesthaeghe, ustalono, że faza przejściowa trwa zazwyczaj od 25 do 35 lat. Okres ten przyniósł bezprecedensowe ułatwienia: na przykład łatwe finansowanie systemów emerytalnych czy liczną siłę roboczą” – tłumaczy ekonomista. „Był to świat bardzo szczególny, ale przejściowy. Dziś weszliśmy już w nowy stan równowagi, a mimo to nadal myślimy tak, jakbyśmy wciąż znajdowali się w tej fazie pośredniej, podtrzymując systemy emerytalne oparte na repartycji i finansowane według dotychczasowych mechanizmów” – dodaje.
Oprac. JD
