Nowa siła na Wschodzie. Sojusz Turcji, Pakistanu i Arabii Saudyjskiej
Arabia Saudyjska, Turcja i Pakistan podpisały w Mekce porozumienie, zgodnie z którym atak na jedno z tych państw ma być traktowany jako atak na wszystkie trzy. Nowy układ łączy saudyjskie pieniądze, turecki przemysł zbrojeniowy i pakistański potencjał wojskowy. Dla Rijadu to dodatkowe zabezpieczenie po wojnie USA i Izraela z Iranem, dla Islamabadu wzmocnienie pozycji wobec Indii, a dla Ankary szansa na dalsze wejście na rynki obronne Bliskiego Wschodu.
Porozumienie ogłoszono po spotkaniu saudyjskiego następcy tronu Muhammada ibn Salmana, prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana i premiera Pakistanu Shehbaza Sharifa. Wspólna deklaracja mówi o wzmocnieniu odstraszania i rozszerzeniu współpracy wojskowej między trzema państwami.
Najważniejszy zapis jest prosty: zbrojny atak na jednego z sygnatariuszy ma być uznawany za atak na wszystkich. Dokument nie precyzuje jednak, jak dokładnie miałaby wyglądać pomoc wojskowa ani jakie obowiązki automatycznie spadałyby na pozostałych partnerów.Turecki przedstawiciel cytowany przez Reutersa podkreślił, że porozumienie ma charakter wyłącznie obronny.
Dla Arabii Saudyjskiej pakt jest odpowiedzią na gwałtowne pogorszenie sytuacji bezpieczeństwa w regionie. Po amerykańsko-izraelskich atakach na Iran 28 lutego Teheran i jego sojusznicy uderzali w cele w Arabii Saudyjskiej i innych państwach Zatoki. Doszło też do zakłóceń żeglugi w cieśninie Ormuz i na Morzu Czerwonym. Rijad ma także świeże doświadczenia z atakami Huti. W lipcu wspierani przez Iran rebelianci z Jemenu ogłosili morski embargo wobec Arabii Saudyjskiej i atakowali saudyjskie lotniska, instalacje naftowe oraz tankowce na Morzu Czerwonym.
Saudyjskie władze pamiętają również izraelskie uderzenia na Dohę z ubiegłego roku. Ataki wymierzone w wysokich rangą przedstawicieli Hamasu pokazały państwom Zatoki, że dotychczasowy system bezpieczeństwa nie daje pełnych gwarancji ochrony. Arabia Saudyjska miała już od ubiegłego roku osobne porozumienie obronne z Pakistanem. Włączenie Turcji rozszerza ten układ o państwo dysponujące dużą armią, rozwiniętym przemysłem zbrojeniowym i doświadczeniem operacyjnym w kilku regionach.
Dla Pakistanu nowy układ ma inne znaczenie. W maju 2025 roku długoletnie napięcia z Indiami ponownie przerodziły się w otwarty konflikt. Pełnoskalowej wojny udało się uniknąć, ale Islamabad ma dodatkowy powód, by szukać mocniejszych gwarancji bezpieczeństwa. Saudyjskie zaplecze finansowe i turecki potencjał wojskowy mogą być dla Pakistanu szczególnie cenne w razie kolejnego kryzysu z Indiami. Islamabad w ostatnich miesiącach wyraźnie zwiększył też swoją rolę dyplomatyczną. Pakistan pośredniczył między Iranem i Stanami Zjednoczonymi oraz organizował rozmowy dotyczące zawieszenia broni. Pakt z Arabią Saudyjską i Turcją dodatkowo wzmacnia jego pozycję w regionie.
Ankara może skorzystać przede wszystkim gospodarczo i wojskowo. Turcja ma jeden z najszybciej rozwijających się przemysłów obronnych w regionie i od kilku lat zwiększa eksport dronów, pojazdów opancerzonych, systemów rakietowych i innych rodzajów uzbrojenia. Według Burcu Ozcelik z Royal United Services Institute porozumienie może otworzyć drogę do wspólnej produkcji, transferu technologii, nowych zamówień i lepszej współpracy operacyjnej między armiami.
Arabia Saudyjska od lat inwestuje ogromne środki w modernizację sił zbrojnych, a Turcja coraz chętniej wchodzi na rynek państw Zatoki. Pakistan z kolei ma duże doświadczenie wojskowe i rozwinięty przemysł obronny. Połączenie tych trzech państw może więc prowadzić do znacznie szerszej współpracy niż samo zobowiązanie do wzajemnej obrony.Sam zapis o wspólnej obronie brzmi jednoznacznie, ale jego zastosowanie może być skomplikowane.Nie wiadomo na przykład, czy Turcja byłaby zobowiązana do wejścia do wojny z Huti, gdyby Arabia Saudyjska ponownie rozpoczęła przeciw nim dużą operację w Jemenie. Podobnie nie jest jasne, czy Rijad musiałby zaangażować się militarnie po stronie Pakistanu w przypadku kolejnej wojny z Indiami.
Dokument nie odpowiada na takie pytania. W praktyce każda większa eskalacja będzie zapewne wymagała osobnych decyzji politycznych.Najbardziej realnym skutkiem porozumienia może więc być odstraszanie. Potencjalny przeciwnik nie musi już brać pod uwagę odpowiedzi jednego państwa, ale możliwość zaangażowania dwóch kolejnych regionalnych potęg.
Teheran przyjął nowe porozumienie z wyraźną niechęcią. Ebrahim Rezaei, członek komisji bezpieczeństwa narodowego irańskiego parlamentu, stwierdził, że papierowy układ z Turcją i Pakistanem nie zapewni Arabii Saudyjskiej bezpieczeństwa. Irańska reakcja pokazuje, że pakt z Mekki będzie odbierany także jako element nowego układu sił na Bliskim Wschodzie. Arabia Saudyjska nie rezygnuje ze współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, ale równocześnie buduje własną sieć regionalnych zabezpieczeń.
Nowe porozumienie nie tworzy jeszcze odpowiednika NATO. Nie ma wspólnego dowództwa, określonych procedur ani jasnego mechanizmu automatycznej reakcji. Pokazuje jednak, że trzy duże państwa muzułmańskie chcą znacznie ściślej współpracować w sprawach bezpieczeństwa. W regionie, w którym dotychczasowe sojusze zostały mocno zachwiane przez wojnę z Iranem, ataki Huti i rosnącą niepewność wokół amerykańskich gwarancji, sam fakt powstania takiego układu ma znaczenie.
Maciej Bzura
