Nvidia symbolem sztucznej inteligencji

Nvidia symbolem sztucznej inteligencji na najbliższą dekadę

Nvidia symbolem sztucznej inteligencji, którego najbliższe lata pokażą w którym kierunku będzie się rozwijał technologiczny świat.

Kiedy Nvidia w czerwcu symbolicznie przebiła granicę 4 bilionów dolarów kapitalizacji rynkowej, świat technologii zrozumiał, że właśnie dzieje się coś większego niż tylko kolejny giełdowy rekord. Firma z Kalifornii, niegdyś kojarzona przede wszystkim z kartami graficznymi dla graczy, stała się dziś symbolem gwałtownego skoku, jaki sztuczna inteligencja wykonuje w globalnej gospodarce i naszym codziennym życiu.

Sukces Nvidii nie wziął się znikąd. Już od lat 90. firma budowała pozycję lidera w projektowaniu procesorów graficznych (GPU). Jednak przełom nastąpił wtedy, gdy badacze odkryli, że te same układy, które generowały wirtualne światy w grach, mogą z niespotykaną wcześniej mocą obliczać skomplikowane operacje potrzebne do trenowania modeli AI.

To dzięki chipom Nvidii rozwinęły się technologie, które dziś nazywamy generatywną sztuczną inteligencją od OpenAI po rozbudowane systemy Google Gemini. Nie jest więc zaskoczeniem, że giganci technologiczni jak Microsoft, Meta czy Amazon co roku wydają setki miliardów dolarów na infrastrukturę, w której GPU Nvidii stanowią fundament.

O skali tej transformacji świadczy porównanie z innym przełomowym momentem. Premierą iPhone’a w 2007 roku. Wtedy Apple dziś nieco w cieniu AI-bumu zapoczątkowało mobilną rewolucję. Dziś to Nvidia, z CEO Jensenem Huangiem na czele, wyznacza kierunek technologicznego wyścigu. Nie bez powodu Huang dorobił się przydomka „ojca chrzestnego AI”, a jego wykłady gromadzą pełne sale inwestorów i wizjonerów.

Entuzjazm wokół Nvidii budzi jednak pytania. Czy ten wzrost jest zrównoważony i czy nie jest za bardzo gwałtowny? Nie brakuje głosów, że tak szybki wzrost popytu na moc obliczeniową może nie utrzymać się wiecznie. Przykład Apple pokazuje, jak łatwo gigant może stracić impet, jeśli nie dotrzyma kroku innowacjom. Firma, która była pionierem smartfonów, dziś walczy o to, by nadrobić dystans w AI, zapowiadając rozbudowę Siri dopiero w tym roku.

Niektórzy analitycy ostrzegają też przed ryzykiem politycznym. Prezydent Donald Trump już wiosną wstrząsnął rynkiem cłami, które mogłyby utrudnić sprzedaż chipów do Chin, a to ogromny rynek zbytu dla Nvidii. Mimo takich zagrożeń inwestorzy jak CFRA wciąż prognozują wzrost wartości spółki nawet do 4,8 biliona dolarów w ciągu roku.

Co ciekawe, nie tylko Nvidia zarabia na wyścigu po moc obliczeniową. Amazon i Google rozwijają własne chipy (Trainium, TPU), by ograniczyć zależność od Nvidii. Microsoft, główny klient, inwestuje miliardy w rozbudowę własnych centrów danych, a OpenAI – partner i rywal jednocześnie – także eksperymentuje z własnymi procesorami.

Pokazuje to, że AI to nie tylko rynek jednego zwycięzcy. W grze są dziesiątki firm: od dostawców energii dla centrów danych po start-upy rozwijające bardziej ekologiczne chipy neuromorficzne, wzorowane na ludzkim mózgu – jak pokazały ostatnie badania Uniwersytetu Buffalo.

Na razie Nvidia rozdaje karty. Ale przyszłość tej technologicznej rewolucji nie jest przesądzona. Rosnące zużycie energii przez centra danych, napięcia geopolityczne czy wyścig o własne układy scalone mogą w dłuższej perspektywie zmienić układ sił.

Tak jak kiedyś każdy chciał mieć iPhone’a w kieszeni, dziś każda firma technologiczna chce mieć kawałek mocy obliczeniowej Nvidii. A Jensen Huang i jego zespół z Santa Clara doskonale wiedzą, że tej gorączki nie wolno zmarnować. Rewolucje technologiczne lubią błyskawiczne wzloty, ale jeszcze szybciej potrafią rozliczać z braku innowacji.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się