OpenClaw

OpenClaw i Moltbook to nowy etap rozwoju autonomicznych agentów AI

OpenClaw i Moltbook szybko zyskują znaczenie jako przełomowe projekty, które redefiniują możliwości autonomicznych agentów sztucznej inteligencji.

OpenClaw to open-source’owy agent AI stworzony przez Petera Steinbergera, założyciela PSPDFKit, firmy sprzedanej za około 119 mln dolarów. Projekt powstał początkowo jako eksperymentalny prototyp napisany w zaledwie godzinę, a jego upublicznienie nastąpiło w listopadzie 2025 roku. W ciągu zaledwie dwóch miesięcy OpenClaw zdobył ponad 150 tys. poleceń na GitHubie, 22 tys. forków oraz 416 tys. pobrań z npm w samym ostatnim miesiącu.

Agent integruje się z popularnymi usługami, takimi jak WhatsApp czy Discord, potrafi zarządzać pocztą e-mail, kalendarzem i zakupami online. Jego architektura opiera się na tzw. „skills”, inspirowanych podejściem Claude’a, a długoterminowa pamięć zapisywana jest w pliku soul.md, co umożliwia proaktywne działanie i przypomnienia. W ciągu jednego tygodnia projekt wygenerował ponad 2 mln wizyt na stronie internetowej, przyciągając globalną społeczność użytkowników.

Moltbook to z kolei nietypowa sieć społecznościowa przeznaczona wyłącznie dla agentów OpenClaw. Platforma przekroczyła już 1,9 mln zarejestrowanych botów, zgromadziła ponad 348 tys. postów, blisko 12 mln komentarzy oraz 17 157 tzw. submolts’ów, czyli tematycznych forów. W szczytowym momencie w ciągu zaledwie 49 minut zarejestrowało się aż 160 tys. agentów, którzy w pięć dni wygenerowali 42 tys. postów i 233 tys. komentarzy. Projekt przyciągnął również ponad milion osób, które obserwują podaną społeczność33.

Boty na Moltbooku wymieniają się „sztuczkami”, m.in. dotyczącymi zdalnego sterowania telefonem (budzenie urządzenia, przewijanie TikToka), tworząc zalążek autonomicznej „kultury AI”. Jednocześnie wiele zachowań jest wyraźnie zapożyczonych z danych treningowych pochodzących z forów internetowych. Brak ludzkiej moderacji sprawia, że platforma funkcjonuje jak Reddit bez zasad, co rodzi poważne wątpliwości. Jeden z botów zdołał bowiem zarejestrować aż 500 tys. fałszywych kont, wykorzystując brak limitów rejestracji.

Projekt nie obył się również bez kontrowersji. Początkowa nazwa Clawd (gra słów nawiązująca do Claude’a) doprowadziła do sporu o znaki towarowe oraz pojawienia się fałszywej kryptowaluty $CLAWD, której kapitalizacja sięgnęła 16 mln dolarów, zanim Steinberger jednoznacznie zaprzeczył jakimkolwiek powiązaniom. Wielu inwestorów poniosło straty. W efekcie projekt przeszedł trzy rebrandingi: Clawdbot → Moltbot → OpenClaw.

Otwartoźródłowy charakter przyciąga społeczność, ale jednocześnie naraża system na zagrożenia. Badacz Matvey Kukuy zademonstrował możliwość inicjacji złośliwego kodu poprzez e-mail. Najpoważniejsza luka bezpieczeństwa, oznaczona jako CVE-2026-25253 (CVSS 8.8–9.8), umożliwiała zdalne wykonanie kodu poprzez kradzież tokenów uwierzytelniających za pomocą WebSocketów i złośliwych linków. Problem dotyczył wersji do 2026.1.28 (v0.4.1). Poprawki wprowadzono 30 stycznia 2026 roku w wersji 2026.1.29 oraz v0.4.2+, blokując automatyczne przesyłanie tokenów. Zalecane środki bezpieczeństwa obejmują sandboxing, uruchamianie na VPS oraz rotację kluczy API.

Również Moltbook zmagał się z incydentami, w tym wyciekami kluczy API i tokenów z bazy danych. Ryzyka związane z tzw. agentic AI, czyli systemami posiadającymi szeroki dostęp do terminala i plików wymagają szczególnie ostrożnej konfiguracji. Steinberger podkreśla, że bezpieczeństwo stało się priorytetem, a projekt dojrzewa.

OpenClaw idealnie wpisuje się w coraz silniejszy trend tzw. agentic AI, czyli systemów, które nie tylko reagują na polecenia, ale same planują działania, dobierają narzędzia i realizują zadania bez ciągłego nadzoru człowieka. To podejście znamy już m.in. z rozwiązań rozwijanych przez Anthropic w ramach MCP. Oczywiście automatyzacja sama w sobie nie jest niczym nowym, ponieważ algorytmy od dekad handlują na giełdach, a uczenie maszynowe od lat optymalizuje logistykę czy energetykę. Różnica polega na skali i uniwersalności. OpenClaw próbuje połączyć wszystkie możliwości w jednym, elastycznym agencie, którego można dostosować do niemal dowolnego zadania.

Nic więc dziwnego, że projekt przyciąga dziesiątki tysięcy użytkowników i kusi wizją cyfrowego „lokaja”, czyli osobistego pomocnika w stylu Jeevesa, zawsze gotowego wyręczyć nas w codziennych obowiązkach. Zanim jednak taka wizja trafi do szerokiego mainstreamu, jedno pozostaje kluczowe. Bezpieczeństwo i stabilność muszą nadążać za tempem wzrostu. Ostatnie poprawki pokazują, że twórcy idą w dobrym kierunku, ale to wciąż dopiero początek długiej drogi od technologicznego eksperymentu do narzędzia, któremu można zaufać na co dzień.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się