Oscary z zakazem używania sztucznej inteligencji? Nowe wytyczne Akademii Filmowej
Amerykańska Akademia Filmowa po raz pierwszy wyraźnie odniosła się do użycia AI podczas produkcji filmów. Nie wprowadziła prostego zakazu, ale postawiła sprawę jasno: w centrum nagradzanego filmu ma nadal stać człowiek. Przy okazji ogłoszono też jedną z najważniejszych od lat zmian dla kina międzynarodowego.
Nowe zasady będą obowiązywać przy Oscarach w 2027 roku. Akademia podkreśla, że samo użycie narzędzi AI nie przekreśla filmu ani automatycznie go nie uprzywilejowuje. O tym, czy dana produkcja zasługuje na nominację, mają decydować przede wszystkim osiągnięcia artystyczne i to, na ile twórcze autorstwo rzeczywiście należało do ludzi. Akademia zastrzegła też sobie prawo do proszenia filmowców o dodatkowe informacje dotyczące użycia AI i zakresu ludzkiego wkładu.
W praktyce najmocniej widać to w dwóch obszarach. Pierwszy to aktorstwo. Do nagród mają kwalifikować się tylko role faktycznie wykonane przez ludzi i za ich zgodą. Drugi to scenariusze. Tu Akademia już nie zostawia większego pola do interpretacji: tekst musi być autorstwa człowieka, żeby w ogóle mógł wejść do gry.
Branża filmowa od dawna próbuje znaleźć granicę między technologią jako narzędziem a technologią jako substytutem pracy twórczej. Akademia Filmowa chce jednak naciskać, by AI nie zastępowało osoby, która naprawdę tworzy film, pisze scenariusz albo buduje ekranową rolę.
Dla fanów kina ciekawe mogą być także zmiany w kategorii filmu międzynarodowego. To właśnie tam od lat wracały zarzuty o niesprawiedliwość, polityczne blokowanie twórców i przestarzały model, w którym o oscarowej drodze filmu decydowało przede wszystkim to, czy własne państwo zgłosi go jako oficjalnego kandydata. Teraz Akademia częściowo usuwa ten mechanizm. Film będzie mógł się kwalifikować nie tylko przez krajowe zgłoszenie, ale także dzięki zdobyciu najważniejszych nagród na wybranych festiwalach. Chodzi między innymi o Cannes, Wenecję, Toronto, Berlin, Busan i Sundance.
To zmiana o większym znaczeniu, niż może się wydawać na pierwszy rzut oka. Do tej pory system potrafił wypychać na margines twórców niezależnych albo politycznie niewygodnych dla własnych władz. Teraz film, który nie został oficjalnie wystawiony przez państwo, ale zdobył najważniejszą nagrodę na wielkim festiwalu, nadal może znaleźć się w oscarowej rozmowie.
Zmieni się też sposób przypisywania samej nominacji. W tej kategorii kandydatem ma być przede wszystkim film, a nie państwo czy region. Nagrodę odbierze filmowiec, a nie przedstawiciel kraju. Ciężar przesuwa się więc z narodowej reprezentacji na dzieło i jego autora.
Nowe wytyczne organizacji która wręcza Oscary są dowodem na to, że filmowcy dostrzegają to, jak szybko zmienia się rzeczywistość nich. Dostosowanie prestiżowej nagrody do nowych wyzwań i możliwości jest bowiem konieczne w momencie, gdy coraz częściej słychać głosy podważające znaczenie i prestiż Gali Oscarowych…
Wojciech T. Madeja
