Pakistan może odesłać afgańskich studentów medycyny. Dla kobiet oznacza to koniec nauki

Około tysiąca studentów medycyny i stomatologii z Afganistanu może zostać zmuszonych do opuszczenia Pakistanu. Wśród nich są kobiety, które po powrocie do kraju stracą możliwość dokończenia studiów i podjęcia pracy w zawodzie. Decyzja pakistańskiego regulatora edukacji medycznej może przekreślić kilka lat ich nauki, a w dalszej perspektywie pogłębić kryzys afgańskiej ochrony zdrowia.

Pakistańska Rada Medyczna i Stomatologiczna nakazała uczelniom odesłanie studentów pochodzących z Afganistanu. W piśmie skierowanym do szkół wyższych ostrzegła, że niewykonanie polecenia może doprowadzić do interwencji regulatora. Decyzja objęła również osoby przebywające w Pakistanie na podstawie ważnych wiz studenckich.

Jej wykonanie zostało tymczasowo wstrzymane w Pendżabie przez Sąd Najwyższy w Lahaur. Ochrona obowiązuje jednak jedynie do kolejnego posiedzenia sądu. Studenci z innych części kraju otrzymali odmienne decyzje, co pogłębiło chaos. Część z nich przygotowuje się do egzaminów końcowych, inni ukończyli już zajęcia, ale muszą jeszcze odbyć obowiązkową praktykę kliniczną.

Bez zakończenia całego programu mogą nie otrzymać dyplomów, a zaliczone przedmioty nie muszą zostać uznane przez inną uczelnię. Kilka lat nauki może wówczas nie mieć formalnej wartości.

Pakistański regulator tłumaczy, że afgańscy studenci nie zostali zarejestrowani w jego systemie. Oni sami wskazują, że przeprowadzenie rejestracji należało do uczelni. Potwierdza to również wcześniejsze zawiadomienie opublikowane przez radę, w którym zobowiązano szkoły medyczne do zgłoszenia wszystkich przyjętych osób.

Według przedstawicieli afgańskich studentów decyzja może objąć około tysiąca osób uczących się na kierunkach medycznych i stomatologicznych. Około 65 proc. z nich ma ważne wizy. Część nadal czeka na wydanie dokumentów, a niektórzy otrzymali decyzję o ich anulowaniu.

Pakistańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, że osoby posiadające ważną wizę i uczące się na uznanym kierunku będą mogły dokończyć studia. Ta deklaracja nie doprowadziła dotąd do wycofania pisma rady medycznej. Studenci pozostają więc pomiędzy sprzecznymi stanowiskami dwóch instytucji tego samego państwa.

Dla afgańskich mężczyzn deportacja może oznaczać przerwanie studiów i utratę kilku lat pracy. Sytuacja kobiet jest jeszcze poważniejsza. Po powrocie do Afganistanu nie będą mogły kontynuować edukacji medycznej na żadnej miejscowej uczelni.

Talibowie przejęli Kabul w sierpniu 2021 roku. Od tego czasu stopniowo zamykali przed kobietami kolejne części życia publicznego. Najpierw uniemożliwili dziewczętom powrót do szkół średnich, później zabronili kobietom studiowania na uniwersytetach. W grudniu 2024 roku objęli zakazem również prywatne szkoły przygotowujące pielęgniarki, położne i inne pracownice ochrony zdrowia. Była to jedna z ostatnich dróg zdobycia wykształcenia zawodowego, która pozostawała dostępna dla Afganek.

Afganistan jest obecnie jedynym państwem świata, w którym dziewczęta i kobiety zostały formalnie pozbawione dostępu do szkolnictwa średniego i wyższego. Według najnowszych danych UNESCO od 2021 roku możliwość uczęszczania do szkoły średniej odebrano około 2,4 mln dziewcząt. Organizacja ostrzega, że utrzymywanie zakazów doprowadzi do wieloletnich strat gospodarczych, wzrostu ubóstwa i częstszego zawierania małżeństw przez niepełnoletnie dziewczęta. Afganistan może także stracić do 2030 roku 20 tys. nauczycielek i 5,4 tys. pracownic ochrony zdrowia.

Ograniczenia obejmują znacznie więcej niż edukację. Afganki zostały usunięte z większości urzędów i wielu miejsc pracy. Nie mogą korzystać z parków, siłowni i publicznych łaźni. Zamknięto przed nimi salony kosmetyczne, które dawały zatrudnienie tysiącom kobiet i należały do nielicznych miejsc spotkań poza domem.

Podróżowanie na większe odległości wymaga obecności mahrama, czyli bliskiego męskiego krewnego. Wprowadzony przez talibów kodeks moralności nakazuje kobietom zakrywanie ciała i twarzy poza domem. Ogranicza również możliwość publicznego przemawiania, śpiewania i głośnego czytania. Za egzekwowanie tych zasad odpowiada Ministerstwo Krzewienia Cnoty i Zapobiegania Występkom, którego funkcjonariusze mogą zatrzymywać osoby podejrzane o naruszenie nakazów.

W praktyce oznacza to systematyczne usuwanie kobiet z przestrzeni publicznej. Ponad 78 proc. Afganek nie uczy się, nie pracuje ani nie uczestniczy w szkoleniach zawodowych. Utrata własnych dochodów zwiększa ich zależność od męskich członków rodziny, a brak dostępu do edukacji ogranicza możliwość samodzielnego opuszczenia przemocowego małżeństwa lub zdobycia zawodu.

Zakaz kształcenia przyszłych lekarek, pielęgniarek i położnych ma również bezpośrednie konsekwencje dla zdrowia kobiet. Afgańskie normy społeczne i przepisy wprowadzone przez talibów często utrudniają pacjentkom kontakt z lekarzami płci męskiej. W wielu miejscach jedyną osobą, która może zbadać ciężarną kobietę lub odebrać poród, jest lekarka albo położna. Jeżeli nie będzie można kształcić ich następczyń, liczba dostępnych specjalistek będzie spadać z każdym rokiem.

Problem szczególnie mocno dotknie prowincje i odległe wsie. Afganistan już teraz zmaga się z niedoborem personelu, słabą siecią dróg i ograniczonym dostępem do placówek medycznych. Podróż do szpitala może trwać wiele godzin, a część rodzin nie zgadza się, by kobieta została zbadana przez mężczyznę. Brak odpowiednio wykwalifikowanych pracownic medycznych będzie więc oznaczał późniejsze rozpoznawanie chorób, mniej badań w czasie ciąży oraz większe ryzyko śmierci matek i noworodków.

Sytuację pogarsza kryzys całego afgańskiego systemu ochrony zdrowia. Placówki są uzależnione od zagranicznej pomocy, brakuje w nich lekarstw, sprzętu i pracowników. Zakazy nakładane na kobiety stopniowo pozbawiają ten system jednej z najważniejszych grup zawodowych. Skutki odczuje całe społeczeństwo, ponieważ mniej pielęgniarek, lekarek i położnych oznacza mniejszą liczbę dostępnych świadczeń również dla dzieci i mężczyzn.

Sprawa studentów w Pakistanie rozgrywa się w chwili gwałtownego pogorszenia relacji między Islamabadem i Kabulem. Pakistan oskarża władze talibów o udzielanie schronienia ugrupowaniom prowadzącym ataki po pakistańskiej stronie granicy. Kabul temu zaprzecza. Konflikt polityczny coraz mocniej wpływa jednak na sytuację zwykłych Afgańczyków.

Od 2023 roku setki tysięcy uchodźców zostały deportowane z Pakistanu, a ponad dwa miliony wyjechały pod presją władz. Wiele z tych osób spędziło tam znaczną część życia. Dla studentów medycyny powrót może oznaczać przerwanie edukacji, utratę mieszkania i konieczność rozpoczęcia wszystkiego od początku. Dla kobiet zamyka się również możliwość zdobycia zawodu.

Władze Pakistanu mają prawo kontrolować legalność pobytu cudzoziemców oraz zasady działania uczelni. W tym przypadku decyzja uderza jednak także w osoby posiadające ważne dokumenty, przyjęte na studia i znajdujące się tuż przed ich ukończeniem. Nie rozwiązuje sporu z Afganistanem ani problemów z rejestracją studentów. Przenosi koszty konfliktu na ludzi, którzy nie mają wpływu na politykę żadnego z obu państw.

Odesłanie studentek do Afganistanu nie będzie zwykłą zmianą miejsca nauki. Tam nie istnieje już uczelnia, która mogłaby je przyjąć, ani legalna droga prowadząca do ukończenia medycyny. Za granicą mogą jeszcze zostać lekarkami. Po powrocie pozostanie im wiedza zdobywana przez kilka lat i państwo, które nie pozwoli im z niej korzystać.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się