Paryskie metro obnaża bezradność Francji wobec przestępczości
W 2025 roku liczba ofiar przemocy fizycznej i seksualnej we francuskim transporcie wzrosła o 3 proc., chociaż łączny bilans rejestrowanych przestępstw spadł. Jeszcze silniejsze emocje wywołuje struktura podejrzanych, ponieważ w Île-de-France cudzoziemcy stanowili 87 proc. osób wskazanych w sprawach kradzieży bez przemocy oraz 61 proc. podejrzanych o przestępstwa seksualne.
Codzienna podróż koleją podmiejską lub metrem stała się we Francji politycznym barometrem skuteczniejszym od wielu parlamentarnych przemówień. Z zestawienia francuskiego resortu spraw wewnętrznych wynika, że służby odnotowały w 2025 roku 104 880 poszkodowanych w sprawach obejmujących kradzieże, przemoc oraz oszustwa, w tym nadużycia dotyczące środków płatniczych. Łączny wynik zmniejszył się o 2 proc., ale za korzystną wartością zbiorczą kryje się wzrost przemocy fizycznej i seksualnej o 3 proc. Bezpieczeństwo nie poprawia się zatem w tym obszarze, który pasażerowie odczuwają najbardziej bezpośrednio.
Rozkład osób wskazanych przez organy ścigania przyciąga uwagę znacznie silniej niż ogólna liczba zdarzeń. Cudzoziemskie obywatelstwo miało 71 proc. podejrzanych o kradzieże popełniane w komunikacji zbiorowej na terytorium kraju, 41 proc. podejrzewanych w postępowaniach o czyny seksualne oraz 26 proc. w sprawach o napaści. W Île-de-France proporcje sięgały 80 proc. dla wszystkich kradzieży, 87 proc. dla zaboru mienia bez zastosowania przemocy, 61 proc. dla przemocy seksualnej i 38 proc. dla agresji. Każdą z tych wartości należy odnosić do kategorii policyjnej „mis en cause”, czyli człowieka, wobec którego zgromadzono przesłanki podejrzenia, a nie do ogółu sprawców ustalonych prawomocnym wyrokiem.
Ogólny spadek nie uspokaja pasażerów
Francja ma do czynienia z wyraźnie zróżnicowanymi trendami, co potwierdza rządowe podsumowanie przestępczości za 2025 rok. W całym kraju liczba zarejestrowanych przestępstw seksualnych podniosła się o 8 proc., a zgłoszonych gwałtów i prób gwałtu o 9 proc.; jednocześnie część kategorii majątkowych spadała. CNews zwracało uwagę, że właśnie rosnąca przemoc seksualna zaburza uspokajający obraz wynikający z malejącej sumy zdarzeń transportowych. Jeżeli agregat łączy kradzież telefonu, oszustwo kartowe i napaść, jego poprawa nie musi oznaczać, że samotna pasażerka wracająca nocnym pociągiem jest mniej narażona na zagrożenie.
Wcześniejsze dane dobrze pokazują długotrwałość zjawiska. Według opracowania dotyczącego przemocy wobec kobiet w komunikacji zbiorowej kobiety stanowiły 91 proc. osób poszkodowanych wskutek czynów seksistowskich lub seksualnych, a w 2024 roku służby zarejestrowały 3374 ofiary przestępstw seksualnych w tych miejscach. Relacja „Le Monde” odnotowała wówczas wzrost o 6 proc. w ciągu jednego roku. Kolejna zwyżka w 2025 roku świadczy o tym, że problem nie zniknął po zakończeniu igrzysk olimpijskich i nadzwyczajnej mobilizacji służb w Paryżu.
Równie istotna jest geografia ryzyka. Publiczne podsumowanie danych krajowych wskazuje, że w regionie stołecznym komunikacja zbiorowa była miejscem 24 proc. wszystkich kradzieży bez przemocy oraz 17 proc. kradzieży z użyciem siły odnotowanych na tym obszarze. Metro i sieć RER skupiają ogromną liczbę pasażerów, węzły przesiadkowe ułatwiają szybkie oddalenie się, a obecność turystów tworzy dla zawodowych złodziei szczególnie atrakcyjne środowisko. Te czynniki pomagają wyjaśnić koncentrację czynów, lecz nie rozwiązują pytania o profil zatrzymywanych ludzi.
Nadreprezentacja wymaga odpowiedzi opartej na faktach
Osoby z państw Maghrebu tworzyły 40 proc. grupy podejrzanej o kradzieże w transporcie francuskim. W postępowaniach dotyczących przemocy seksualnej cudzoziemcy z tego regionu odpowiadali za 14 proc. wskazań organów ścigania, a przybysze z Afryki Subsaharyjskiej za następne 13 proc. INSEE rozróżnia cudzoziemców i imigrantów, ponieważ część ludzi urodzonych poza krajem uzyskała obywatelstwo francuskie, a pewna liczba osób bez francuskiego paszportu przyszła na świat już we Francji. Udział cudzoziemców w stałej ludności wynosi około 8,8 proc., lecz baza podejrzanych może obejmować także nierezydentów, więc mechaniczne dzielenie procentów nie daje gotowego współczynnika ryzyka.
Takie zastrzeżenie powinno zabezpieczać poważną dyskusję przed błędem, a nie służyć do jej unieważniania. Różnicy pomiędzy 8,8 proc. mieszkańców a 71 proc. podejrzanych o kradzieże nie da się uczciwie pominąć, nawet gdy uwzględni się turystykę, młodszą strukturę części populacji napływowej, przewagę mężczyzn wśród osób zatrzymywanych i szczególny charakter paryskich węzłów. Potrzebne są bardziej szczegółowe dane o wieku, płci, statusie pobytowym, recydywie i miejscu zamieszkania, aby rozdzielić wpływ pochodzenia, biedy, działalności zorganizowanych grup oraz nielegalnego pobytu. Państwo, które publikuje statystyki, powinno równocześnie umożliwiać ich rzetelną interpretację.
Francuzi wyraźnie oczekują mocniejszej reakcji władz. Badanie CSA przeprowadzone w 2026 roku pokazało, że 83 proc. respondentów popiera odsyłanie określonych grup cudzoziemców, obejmujących przestępców, sprawców wykroczeń oraz osoby długotrwale bezrobotne; za takim kierunkiem opowiedziało się również 66 proc. sympatyków Niepokornej Francji. Omówienie wyników badania wskazuje więc na większość przekraczającą granice tradycyjnego podziału na lewicę i prawicę. To niekoniecznie oznacza zgodę na identyczne przepisy, lecz pokazuje utratę społecznej cierpliwości wobec państwa, które wydaje decyzje i nie zawsze potrafi je wykonać.
Decyzja o wyjeździe nie jest jeszcze opuszczeniem kraju
Oficjalny opis procedury OQTF wymienia wiele etapów oraz środków odwoławczych poprzedzających przymusowy powrót. Cudzoziemiec może być objęty trzydziestodniowym terminem dobrowolnego wyjazdu albo decyzją natychmiastową, jeżeli zagraża porządkowi publicznemu lub istnieje ryzyko ucieczki; później możliwe są między innymi detencja administracyjna i zakaz ponownego wjazdu. Procedura musi respektować kontrolę sądu, więzi rodzinne oraz zakaz odesłania do miejsca, w którym człowiekowi grozi prześladowanie bądź nieludzkie traktowanie. Kłopot pojawia się wtedy, gdy legalne gwarancje łączą się z niewydolnością urzędów i brakiem dokumentów wydawanych przez konsulaty państw pochodzenia.
W 2024 roku przeprowadzono około 21 600 różnych wydaleń, spośród których mniej więcej 60 proc. miało charakter przymusowy, co opisała analiza francuskich przepływów migracyjnych. Rok później łączna liczba powrotów i usunięć wzrosła o 15,7 proc., zbliżając się do 25 tys., lecz skala pozostaje niewielka wobec liczby prowadzonych procedur oraz osób zatrzymywanych bez uregulowanego statusu. Ministerialne dane o wykonanych wydaleniach pokazują poprawę, lecz nie kończą sporu o skuteczność. Gdy kraj pochodzenia odmawia dokumentu podróży, nawet determinacja policji nie wystarcza do wsadzenia danej osoby do samolotu.
Konflikt z Algierią odsłonił, że polityka powrotowa zależy również od dyplomacji. Po odmowach przyjmowania własnych obywateli Paryż sięgnął po ograniczenia wizowe dla algierskich przedstawicieli, a Reuters opisywał eskalację sporu jako próbę wymuszenia współpracy konsularnej. Podobne problemy występują przy potwierdzaniu tożsamości obywateli innych państw, dlatego skuteczna polityka bezpieczeństwa musi łączyć policję, sądy, administrację, politykę wizową i relacje zagraniczne. Sam patrol w wagonie reaguje na ostatni etap znacznie dłuższego łańcucha zaniedbań.
Francuscy pasażerowie nie oczekują od władz seminarium o definicjach statystycznych, lecz prawa możliwego do wykonania i widocznej obecności służb w przestrzeni wspólnej. Uczciwa polityka nie może przypisywać odpowiedzialności milionom legalnie żyjących cudzoziemców za czyny części zatrzymanych, powinna jednak konsekwentnie usuwać z kraju tych, którzy nie mają prawa pobytu i stanowią udokumentowane zagrożenie. Ochrona granicy, szybka identyfikacja, pewność kary i współpraca z państwami pochodzenia są elementami jednego systemu. Dane z 2025 roku sugerują, że we Francji ten system nadal działa tylko częściowo.
Arkadiusz Jordan
