poczucie rytmu

Poczucie rytmu będzie jeszcze bardziej możliwe

Poczucie rytmu będzie bardziej namacalne dzięki przenośnemu subwooferowi, który pozwala dogłębnie doświadczyć muzyki.

Można sobie wyobrazić, że słuchając koncertu online albo zanurzając się w świat wirtualnej rzeczywistości, nie tylko słyszysz dźwięk, ale również go fizycznie odczuwasz. Nie chodzi tu o dudniący głośnik sąsiada zza ściany, ale o subtelne, kontrolowane wibracje, które sprawiają, że bas staje się dosłownie namacalny. Badacze z Uniwersytetu w Tsukubie dążą do tego doświadczenia w postaci nowego urządzenia, które ma dostarczać namacalnych odczuć związanych z muzyką.

Ich najnowszy projekt to przenośny, cichy subwoofer, który łączy niskoczęstotliwościowe wibracje z elektrostymulacją mięśniową (EMS). Zamiast tradycyjnych głośników, które muszą generować fale akustyczne, abyśmy mogli poczuć bas w klatce piersiowej, system działa bez hałasu, a jednocześnie daje podobny efekt. To rozwiązanie może całkowicie zmienić sposób, w jaki doświadczamy muzyki i wirtualnej rozrywki.

Badania opublikowane w IEEE Access wykazały, że uczestnicy eksperymentów odbierali rytm i głębię porównywalnie do tego, co oferują konwencjonalne subwoofery. Co więcej, redukcja hałasu była na tyle duża, że urządzenie można używać nawet w mieszkaniu czy późno w nocy, bez obawy o zakłócanie spokoju innym. To ważne, bo rosnąca popularność VR oraz transmisji koncertów online sprawia, że zapotrzebowanie na realistyczne wrażenia audio stale rośnie.

Jednak technologia z Tsukuby to tylko jeden z przykładów szerszego trendu. Łączenia dźwięku z fizycznym doświadczeniem. Już kilka lat temu startup SubPac opracował „dźwiękowe plecaki” wykorzystywane przez DJ-ów i producentów muzycznych, które zamieniają bas w wibracje odczuwalne na plecach. Z kolei koncern Sony testował systemy haptyczne do swoich gogli VR, które potrafią symulować odczucia takie jak uderzenie, czy drganie. Wszystko to wskazuje, że odczucia muzyczne w przyszłości będą bardziej multisensoryczne.

Interesujące jest to, że badacze z Tsukuby postanowili wykorzystać elektrostymulację mięśniową, znaną głównie z rehabilitacji i treningów sportowych. EMS pozwala mięśniom reagować na delikatne impulsy elektryczne, co w tym przypadku daje efekt rytmicznego „tańczenia” ciała razem z muzyką. Po kilku minutach adaptacji uczestnicy badań odczuwali to jako coś naturalnego, a wręcz pogłębiającego immersję. To nie tylko technologia dla melomanów, ma ona potencjał w terapii ruchowej, gdzie rytm i stymulacja mogłyby wspierać rehabilitację pacjentów.

Warto też spojrzeć szerzej na rynek. Według raportów branżowych rynek urządzeń haptycznych rośnie w tempie kilkunastu procent rocznie i do 2030 roku może być wart miliardy dolarów. Widzimy to już dziś: gry komputerowe coraz częściej oferują kontrolery z zaawansowaną haptyką, a platformy streamingowe szukają sposobów, by widzowie poczuli koncert niemal tak, jakby naprawdę stali pod sceną.

Oczywiście, jak każda innowacja, technologia rodzi pytania. Czy elektrostymulacja będzie bezpieczna przy dłuższym stosowaniu? Jak wpłynie na zdrowie osób z chorobami serca czy problemami neurologicznymi? Czy rynek masowy zaakceptuje urządzenie, które zamiast „grać głośno”, pozwala „poczuć cicho”? Są to kwestie, które badacze i producenci będą musieli rozwiązać, zanim zobaczymy podobne systemy w sklepach.

Przyszłość audio to nie tylko lepsze słuchawki, czy bardziej zaawansowane głośniki. To doświadczenie dźwięku całym ciałem, tak jakbyśmy stali w samym centrum koncertu, nawet jeśli fizycznie siedzimy na kanapie w salonie. Wynalazek z Tsukuby pokazuje, że ten scenariusz jest bliżej, niż nam się wydaje.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2025.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się