Sankt Petersburg książka

“Pokój i wojna” czyli Sankt Petersburg według Grzegorza Ślubowskiego

Były polski konsul w Sankt Petersburgu dzieli się w swoich esejach nie tylko historią polskości obecnej w tym rosyjskim mieście, ale i analizuje ewolucję współczesnej Rosji. Rosja, a wraz z nią i Sankt Petersburg, pędzi do przodu choć nie wiadomo jeszcze gdzie ten przód się znajduje. 

Sankt Petersburg/ Piotrogród’Leningrad/Piter jest nie tylko dawną stolicą Rosji ale także – paradoksalnie – miastem polskim. Powstał w momencie gdy potężniejące imperium Piotra Pierwszego niszczyło właśnie polskie terytorium w czasie Wielkiej Wojny Północnej i pęczniało od polskich fachowców przyjeżdżających tu za chlebem z umierającej Rzeczypospolitej. Tu też caryca Katarzyna poznała Stanisława Augusta, tutaj podjęto decyzję o każdym z rozbiorów i tu Stanisława Augusta pochowano. Tutaj wreszcie zamieszkały tysiące Polaków w XIX wieku i stąd Polską rządzono a wspaniałe zabytki naszej kultury wywiezione wtedy przemocą i nie-przemocą do dziś zdobią tutejsze muzea i archiwa. 

Jednak tę polską, budowaną za cara część Petersburga, potocznie zwaną “Piterem”, zniszczyła Rewolucja. Powstała nowa zasiedlona przez Polaków część, z ogromną polską społecznością. Niestety wielu ówczesnych polskich mieszkańców zabiły w większości stalinowskie czystki, których ciała do dziś spoczywają na cmentarzu w Lewaszowie. 

Sankt Petersburg według Ślubowskiego okładka

Ostatni Sankt Petersburg Grzegorza Ślubowskiego

Po upadku ZSRR powstał polski Piter numer 3. Tu dalej istniała diaspora ale stosunki toczyły się już inaczej. Rosja nie rządziła Polską i próbowaliśmy zbudować normalne stosunki. Polskę nad Newą reprezentował konsul generalny, faktycznie drugi co do znaczenia polski dyplomata w Rosji. Ostatnim z nich był Grzegorz Ślubowski. Decyzja władz rosyjskich o zamknięciu konsulatu w Sankt Petersburgu zakończyła trzeci etap „polskości” tego miasta. I jego świadkiem był właśnie konsul Ślubowski, wcześniejszy korespondent Polskiego Radia w Moskwie. 

Ten łączący w sobie różne wrażliwości znawca Rosji, wydał właśnie zbiór esejów o Petersburgu i jego historii zatytułowany “Pokój i wojna”. Książkę dobrą, co wcale nie jest oczywiste, bo nie zawsze jest łatwo wyłowić perłę spośród tabunów publikacji.

Ślubowski pisze przede wszystkim o swoim końcu Petersburga, stając w jednym rzędzie obok piewcy tego pierwszego końca reżysera filmowego Wsiewołoda Pudowkina. ale jest też kronikarzem dziejów dawnych i wcale niezarzuconych. Decyzja Piotra I by w tym miejscu „wyrąbać okno na Europę”, krwawy początek miasta wstrząsanego potem kolejnymi rosyjskimi przewrotami i rewolucjami, stalinowskimi zbrodniami i tragedia blokady, biografie Anny Achmatowej czy Kierbedzia – to wszystko rzeczywistość, której się już często w polskich kręgach inteligenckich nie pamięta. Warto je przypomnieć by mieć podstawy do zrozumienia współczesnej Rosji.

Petersburg Ślubowskiego to osadzone na wspomnianych powyżej traumach, miasto, które przeżyło w ciągu ostatnich trzydziestu lat swój kolejny okres przyśpieszonego rozwoju. Na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych oddalony od głównego centrum kraju Leningrad miał opinię ośrodka liberalniejszego do innych, czego symbolem stał się Wiktor Zoj i jego twórczość.

Nowy Petersburg – okrutne miasto z pretensjami

Nowy Petersburg okazał się jednak miastem okrutnym i pełnym wszelkich złych cech nowego ustroju. Liberalny pierwotnie mer miasta Anatolij Sobczak wprowadził do władz miejskich byłego pracownika KGB Władimira Putina, rozpoczynając tym samym jego błyskotliwą karierę do dziś tworzącą Rosję i rozpościerającą się złowrogo nad naszą częścią świata juz od prawie trzech dekad.

W efekcie powstało eklektyczne miasto – wielka metropolia z pretensjami do światowości i nieczęstym jak na Rosję kontaktem ze światem zewnętrznym, pełna radości życia ale też pozbawiona głębszych wartości. Świat aksjologii reprezentują w nim odchodzące pokolenia dawnej inteligencji czy tutejszego „Memoriału”. Większość – siedzi cicho.

Petersburg Ślubowskiego to także miasto, w którym ustrój stworzony przez jego najsłynniejszego obywatela trzyma się mocno i ostatnie trzy lata wojny niemalże mu nie zaszkodziły. Sklepy są nadal pełne a teatry grają siłami młodzieńczych artystów setki różnych wersji „Jeziora łabędziego” dla grup turystów. Tutaj nikt nie spodziewa się żadnego upadku.

W przeciągu jednego pokolenia zniknęła Rosja buntowników zastąpiona przez koniunkturalistów. Kiedyś z Petersburga wychodziła konfrontacja dobra i zła. Pojawiał się w nim niszczący ale i zmieniający Rosję postęp, a teraz, poza Putinem, nie wychodzi z niego nic.

Co więcej znika jego tradycyjna rola w komunikowaniu Rosji z Zachodem. Zapadników, jak określa się z rosyjskiego Rosjan zapatrzonych w Zachód (ros. Zapad) prześladuje się niemalże tak jak w czasach Apuchtina czy Pobiednoscewa. Położone niedaleko Helsinki stały się miejscem nieosiągalnym zupełnie jak w czasach stalinowskich, choć przecież po po 1956 roku ich odwiedzenie nie było wcale takie trudne. Każda z bałtyckich stolic jest teraz wobec Rosji wroga i nieprzychylna. Leningrad znowu jest blokowany – tym razem na własne życzenie i tylko dzięki własnym, rosyjskim decyzjom.

Żadnego wyjścia z tej petersburskiej matni były polski konsul Grzegorz Ślubowski nie zauważa. I bez wątpienia go nie ma. Rosja, a wraz z nią Petersburg, pędzi do przodu choć nie wiadomo jeszcze gdzie ten przód się znajduje. Może być to klęska a może też być i sukces. Narazie jednak wszystko się trzyma kupy. I można się bawić.

Grzegorz Ślubowski, „Petersburg. Pokój i wojna. Współczesna Rosja okiem polskiego konsula”

Warszawa, 2025

Łukasz Jasina

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się