Pokolenie Z kontra prezydent Sheinbaum
Młodzi obywatele Meksyku są wściekli. Wściekli na polityczny establishment, który od lat nie jest w stanie zwalczyć karteli. Wściekli na służby porządkowe, które zamiast walczyć z przestępcami brutalnie zwalczają protesty. Wściekli na prezydent Sheinbaum, która ich zdaniem nie robi nic w celu powstrzymanie narkotykowych bossów. Teraz ci wściekli ludzie wyszli na ulice.
Meksykańska policja alarmuje, że co najmniej 120 osób, w tym 100 policjantów, zostało rannych w starciach podczas antyrządowych protestów w mieście Meksyk. Wszystko to miało miejsce podczas ogromnej, antyrządowej manifestacji, podczas której protestowano nie tylko przeciwko prezydenturze Claudii Sheinbaum, ale także przeciwko fali morderstw polityków, zabijanych przez kartele narkotykowe.
Jedną z ofiar był burmistrz miasta Urupuan, Carlos Manzo, który zasłynął z nieugiętej polityki zwalczania przestępców, za co został zamordowany podczas tradycyjnych obchodów święta zmarłych. Protestujący przybyli więc tłumnie z transparentami z hasłami takimi jak „Wszyscy jesteśmy Carlosem Manzo”, a jeszcze inni nosili kowbojskie kapelusze, mające uczcić jego pamięć. Potem młodzi protestujący sforsowali część barier chroniących Pałac Narodowy (odpowiednik Pałacu Prezydenckiego, gdzie mieszka Claudia Sheinbaum), a służby porządkowe użyły wobec nich gazu łzawiącego.
Sama prezydent Meksyku mówiła w mediach, że masowe marsze, które odbyły się również w innych miastach, były finansowane przez prawicowych polityków sprzeciwiających się jej rządowi. Sheinbaum wykorzystała przy tworzeniu tej narracji napisy malowane na ścianach przez niektórych protestujących, obrażające jej żydowskie pochodzenie.
Sama Claudia Sheinbaum deklaruje, że działa przeciwko kartelom, ale sprzeciwia się wezwaniom do kolejnej totalnej wojny z narkotykami, argumentując, że ostatnia skończyła się rozlewem krwi, który nie przyniósł rozwiązania problemu.
Młodzi wyborcy nie wierzą jednak w jej deklaracje, uznając ją za kolejnego skorumpowanego polityka, który mimo deklaracji nie jest w stanie (albo nie chce) zrobić nic radykalnego w celu zlikwidowania karteli.
Maciej Bzura
