Stadion nie definiuje już kibica. Jak sport śledzą Polacy?
Ponad jedna trzecia dorosłych mieszkańców Polski nazywa siebie kibicami sportowymi, jednak tylko niespełna jedna czwarta pojawiła się w 2026 r. na meczu albo innych zawodach. Sondaż CBOS pokazuje społeczną popularność kibicowania, której nie należy utożsamiać wyłącznie z obecnością na trybunach. Jednocześnie rośnie znaczenie kobiet w sportowej publiczności, a sympatia kierowana ku klubom zagranicznym wyraźnie umacnia się kosztem polskich zespołów spoza miejsca zamieszkania.
Polski kibic coraz rzadziej daje się opisać za pomocą jednego wzoru zachowania. Może regularnie sprawdzać rezultaty, a równocześnie nie czuć emocjonalnej więzi z żadnym klubem, może też identyfikować się z drużyną, której mecze ogląda niemal wyłącznie w transmisjach. Lipcowy pomiar CBOS pozwala rozdzielić sportową tożsamość, fizyczną obecność na wydarzeniach oraz przywiązanie do konkretnych zespołów, dzięki czemu powstaje znacznie bardziej złożony portret niż stereotyp kibica stojącego na stadionowej trybunie.
Badanie wykonano między 7 a 9 lipca 2026 r. metodą internetową CAWI, obejmując reprezentatywną próbę 800 pełnoletnich mieszkańców kraju. Respondenci odpowiadali między innymi na pytania o tegoroczne wizyty na zawodach, regularnie obserwowane dyscypliny i sposób przeżywania piłki klubowej. Niektóre części ankiety dotyczyły całej próby, inne jedynie fanów futbolu albo osób wskazujących konkretny klub, dlatego przy każdym odsetku istotna jest właściwa podstawa procentowania.
Czy polski kibic musi pojawiać się na trybunach?
Odpowiedź wynikająca z sondażu jest jednoznaczna, ponieważ 37 proc. ankietowanych przyjęło określenie „kibic sportowy”, natomiast 23 proc. odwiedziło od początku roku przynajmniej jedną arenę zawodów. Dzielące te grupy 14 punktów procentowych pokazuje, że społeczny zasięg kibicowskiej identyfikacji wykracza daleko poza publiczność stadionów i hal. W przeliczeniu względnym liczba deklarowanych kibiców przewyższa grupę tegorocznych uczestników wydarzeń o około 61 proc.
Szczegółowy rozkład wizyt odsłania jednak wyraźną regularność wśród osób, które zdecydowały się oglądać sport na miejscu. Wielokrotną obecność zadeklarowało 5 proc. wszystkich badanych, kilka wizyt 13 proc., jednorazową 5 proc., natomiast 77 proc. nie pojawiło się na żadnych zawodach. Z zaokrąglonych danych wynika, że blisko 78 proc. tegorocznej publiczności wracało na arenę co najmniej drugi raz, co pozwala mówić o stosunkowo wiernym, choć ograniczonym liczebnie gronie uczestników.
Takie proporcje zmieniają sposób myślenia o rynku sportowym. Największe rezerwy wzrostu nie muszą znajdować się wyłącznie wśród ludzi, którzy nigdy nie kupili biletu, ponieważ duża część obecnej widowni ma już nawyk powrotu. Zarazem aż trzy czwarte dorosłych pozostaje poza wydarzeniami na żywo, co potwierdza przewagę medialnego sposobu korzystania ze sportu nad bezpośrednim doświadczeniem meczu.
Kto najczęściej ogląda sport na żywo?
Wśród mężczyzn udział w tegorocznym meczu lub innej rywalizacji potwierdziło 32 proc., podczas gdy wśród kobiet było to 14 proc. Wyniki dzieli 18 punktów procentowych, a męska publiczność pojawia się w danych ponad dwukrotnie częściej. Kilka albo wiele wizyt wskazało łącznie 26 proc. mężczyzn i 10 proc. kobiet, natomiast jednorazową obecność odpowiednio 6 proc. oraz 4 proc.
Równie duży dystans ujawnia podział według wieku. W kategorii 35–44 lata na zawodach było 37 proc. respondentów, zaś wśród osób od 65. roku życia jedynie 12 proc., co daje różnicę 25 punktów. Uczestnictwo grupy w średnim wieku okazuje się więc ponad trzy razy częstsze niż w najstarszym segmencie, chociaż ankieta nie rozstrzyga, czy źródłem dysproporcji są zdrowie, dostępność transportowa, ceny czy odmienna oferta spędzania wolnego czasu.
Piłkarska widownia powtarza ogólną zależność płci. Z trybun futbol oglądało w tym roku 21 proc. mężczyzn oraz 9 proc. kobiet, co oznacza przewagę wynoszącą 12 punktów procentowych. Jednocześnie piłka nożna pozostaje pierwszym wyborem w obu grupach, dlatego mniejsza obecność kobiet na stadionach nie oznacza braku zainteresowania samą dyscypliną.
Jak daleko futbol wyprzedza inne dyscypliny?
Żaden inny sport nie zbliża się do piłki nożnej pod względem oglądania zawodów na miejscu. Na meczu futbolowym było 15 proc. dorosłych, na spotkaniu siatkarskim 4 proc., na żużlu 3 proc., natomiast tenis, koszykówka oraz hokej na lodzie zebrały po 2 proc. Skoki narciarskie, piłka ręczna, MMA i boks uzyskały po 1 proc., a pozostałe wskazania nie przekroczyły tej granicy.
Hierarchia dyscyplin regularnie obserwowanych wygląda podobnie, lecz różnice między pierwszymi miejscami są mniejsze. Futbol śledzi systematycznie 23 proc. wszystkich respondentów, siatkówkę 18 proc., tenis 12 proc., a skoki narciarskie 11 proc. Przewaga piłki nad siatkówką sięga więc 5 punktów procentowych, nad tenisem 11 punktów, a nad skokami 12 punktów.
Porównanie 23 proc. regularnych obserwatorów futbolu z 37 proc. wszystkich deklarowanych kibiców daje proporcję około 62 proc. Nie znaczy to, że dokładnie taki odsetek fanów interesuje się wyłącznie piłką, gdyż pytanie umożliwiało wskazywanie wielu dyscyplin. Liczba dobrze pokazuje jednak skalę przewagi futbolu w całym polskim ekosystemie sportowej uwagi.
Czy kibicowanie staje się mniej męskie?
Na poziomie całej populacji nie nastąpiła zmiana, ponieważ w 2016 i 2026 r. po 37 proc. respondentów uznało się za kibiców. Stabilny wynik ogólny powstał jednak z dwóch przeciwnych ruchów, których nie widać bez podziału według płci. Odsetek kobiet wzrósł w ciągu dekady z 21 proc. do 31 proc., a udział mężczyzn obniżył się z 54 proc. do 43 proc.
Wzrost wśród kobiet wynosi 10 punktów procentowych, czyli około 48 proc. wobec wartości sprzed dziesięciu lat. Spadek w grupie mężczyzn to 11 punktów i mniej więcej jedna piąta wcześniejszego poziomu. Różnica między płciami skurczyła się z 33 do 12 punktów procentowych, a więc zmalała o niemal dwie trzecie.
Dekadowego zestawienia nie należy jednak traktować jak eksperymentu prowadzonego w identycznych warunkach. Fala z 2016 r. opierała się na bezpośrednich wywiadach CAPI z losową próbą 1002 dorosłych, podczas gdy dziesięć lat później zastosowano internetowy panel CAWI obejmujący 800 osób. Kierunek przesunięcia jest mocny, lecz jego dokładna wielkość może częściowo zależeć od metody kontaktu z respondentami oraz od odmiennego sportowego kontekstu obu badań.
Dlaczego zagraniczny klub zyskuje na znaczeniu?
Najbardziej odporna na zmianę pozostaje więź terytorialna. Własne miasto albo region wskazuje jako źródło klubowej identyfikacji 32 proc. kibiców piłkarskich, czyli tyle samo co dekadę wcześniej, a w całej dorosłej populacji grupa ta stanowi 7 proc. Zasięg lokalnego przywiązania nie zwiększa się, lecz również nie ustępuje pod naporem globalnych marek.
Przeobrażenie zachodzi przede wszystkim wśród fanów wybierających drużynę spoza najbliższego otoczenia. Polskie kluby z innych regionów straciły w dekadę z 27 proc. do 15 proc. wskazań fanów futbolu, czyli 12 punktów procentowych i około 44 proc. dawnego udziału. Wszystkie rodzime zespoły łącznie obniżyły wynik z 59 proc. do 47 proc. wśród kibiców piłkarskich, a ich udział w ogóle dorosłych spadł z 15 proc. do 11 proc.
Beneficjentem przesunięcia okazały się kluby zagraniczne, których wynik urósł w grupie fanów piłki z 9 proc. do 19 proc. Oznacza to wzrost o 10 punktów procentowych i więcej niż podwojenie pozycji wyjściowej, natomiast w całej populacji odsetek zwiększył się z 2 proc. do 4 proc. Zespół zza granicy wciąż przegrywa liczebnie z klubem lokalnym, ale w ciągu dziesięciu lat wykazał zdecydowanie największą dynamikę.
Najbardziej prawdopodobna interpretacja prowadzi ku medialnej globalizacji futbolu, chociaż kwestionariusz nie pytał bezpośrednio o przyczyny wyboru. Międzynarodowe transmisje, rozgrywki europejskie, media społecznościowe i marketing największych zespołów pozwalają budować codzienną relację z klubem oddalonym o setki lub tysiące kilometrów. Lokalne przywiązanie zachowuje własne fundamenty, lecz polskie marki spoza regionu muszą konkurować o uwagę w tej samej przestrzeni co najbogatsze organizacje świata.
Czy przywiązanie do klubu zawsze oznacza silne emocje?
Wśród 119 osób identyfikujących się z konkretnym klubem największą kategorię tworzą fani, dla których drużyna ma znaczenie emocjonalne i zajmuje ważne miejsce w życiu prywatnym, jest ich 35 proc. Kolejne 31 proc. interesuje się wynikami regularnie, chociaż nie deklaruje uczuciowej więzi, a 15 proc. odczuwa przywiązanie bez systematycznego sprawdzania rezultatów. Dla 17 proc. sport pozostaje jedynie rozrywką, zaś odpowiedzi o braku więzi i braku obserwowania wyników oraz odmowy mieszczą się łącznie w około 2 proc.
Rodzaj ulubionego zespołu wiąże się z odmiennym dominującym sposobem zaangażowania. Wśród sympatyków miejscowych klubów 44 proc. łączy emocje z regularnym zainteresowaniem, w grupie wspierającej zespoły zagraniczne 46 proc. śledzi rezultaty bez osobistego przywiązania, a wśród fanów polskich drużyn spoza regionu 42 proc. czuje więź, lecz nie obserwuje ich poczynań systematycznie. Podstawy tych porównań są małe, dlatego pokazują raczej interesujący wzór do dalszego sprawdzenia niż ostateczną typologię wszystkich polskich fanów.
Jeszcze węższa grupa obejmuje 42 respondentów opisujących klub jako ważny element życia osobistego. Transmisje oglądane samotnie albo z domownikami wskazało 90 proc. z nich, udział w spotkaniach na własnym stadionie 70 proc., a wyjazdy na mecze 19 proc. Nawet bardzo silna więź nie usuwa więc ekranu z centrum doświadczenia, lecz często łączy korzystanie z mediów z regularnymi wizytami na obiekcie.
Przy takiej liczebności pojedynczy respondent odpowiada za około 2,4 punktu procentowego, co nakazuje ostrożność przy analizowaniu rzadszych aktywności. Dane dobrze pokazują główne formy uczestnictwa, lecz nie mogą być podstawą dokładnych wyliczeń dotyczących liczby ultrasów, członków stowarzyszeń czy osób jeżdżących za klubem po kraju. Ich wartość polega przede wszystkim na uchwyceniu różnicy między emocją, obserwowaniem rezultatów i fizyczną obecnością.
Jaki obraz polskiego kibica pozostawia sondaż?
Polacy nie przestali określać siebie jako kibice, lecz inaczej rozkładają uwagę i lojalność. Tożsamość sportową deklaruje 37 proc. dorosłych, doświadczenie tegorocznych zawodów ma 23 proc., a regularne zainteresowanie piłką nożną również obejmuje 23 proc. Rosnący udział kobiet i szybki awans klubów zagranicznych zmieniają strukturę środowiska, chociaż jego ogólna wielkość pozostaje stabilna.
Nie sprawdziłaby się jednak prosta opowieść o końcu stadionu i całkowitym zwycięstwie transmisji. Wśród najbardziej oddanych fanów 70 proc. pojawia się na domowych spotkaniach, a lokalny klub utrzymuje identyczne 32 proc. wskazań jak przed dekadą. Bardziej trafne jest stwierdzenie, że dzisiejsze kibicowanie łączy kilka kanałów naraz, ponieważ wspólnota miejsca, ekran, aplikacje i globalny obieg futbolu współtworzą jedno doświadczenie.
Źródłem danych jest opracowanie CBOS Flash nr 29/2026 „Polscy kibice”, przygotowane na podstawie badania z lipca 2026 r., oraz komunikat CBOS nr 97/2016 „Piłka nożna i jej kibice”. Odsetki dotyczą różnych podstaw, przede wszystkim ogółu dorosłych, deklarowanych kibiców futbolu albo osób wskazujących konkretny klub, dlatego nie powinny być mechanicznie porównywane bez uwzględnienia opisu pytania. Wnioski interpretacyjne wykraczające poza same deklaracje zostały w tekście wyraźnie oddzielone od wyników sondażu.
Sebastian Nizio
