Polska potrzebuje militarnej bańki spekulacyjnej
W Polsce trwa nie tylko napędzany geopolityką boom na zbrojenia, ale mamy wręcz szansę na militarną bańkę spekulacyjną. To zaś, zdaniem ekonomisty Ignacego Morawskiego, byłaby znakomita wiadomość dla naszej gospodarki.
Od kilku lat mamy w Polsce boom na zbrojenia. Dowodzą tego nie tylko rekordowo wysokie wydatki rządu na obronność, ale też rosnące zamówienia z zagranicy i wielkie zainteresowanie giełdowych inwestorów spółkami z tego sektora.
Boom na zbrojenia widać na polskiej giełdzie
Makroekonomista i analityk finansowy „Pulsu Biznesu” Ignacy Morawski zauważa, że wystarczy obecnie tylko wspomnieć o tym, że jakaś spółka notowana na polskiej czy europejskiej giełdzie zamierza zaangażować się w rynek zbrojeniowy – aby jej notowania poszybowały w górę. Ignacy Morawski wylicza, że na europejskich giełdach akcje spółek obronnych wzrosły w tym roku o ponad 80 proc., a w ciągu dwóch lat o ponad 200 proc. Nie oznacza to jednak ciągle, że jest to zwykła bańka spekulacyjna, ponieważ zyski tych spółek realnie rosną.
Tym, co inwestorów ma do sektora obronnego najmocniej przyciągać ma być, według ekonomisty, nie tyle napędzany sytuacją geopolityczną boom na zbrojenia, ile przełom technologiczny, w jaki spółki zbrojeniowe weszły. To zaś zawsze oznacza, że inwestorzy będą pchać w dany sektor więcej funduszy. Na dowód Ignacy Morawski przytacza bańki inwestycyjne z czasów intensywnego rozwoju kolei, rozwoju motoryzacji w latach 20. XX wieku czy rozwoju technologii cyfrowych w latach 90. XX wieku.
„Generalnie przełomy technologiczne są niemożliwe bez irracjonalnego optymizmu. Są zawsze wiedzione przez ludzi, którzy wierzą w coś, co jest przez większość społeczeństwa uznawane za niemożliwe. Przełom jest bardzo trudno wyjaśnić przez pryzmat czysto racjonalnych zachowań” – pisze Ignacy MORAWSKI.

Dlaczego zdaniem ekonomisty przydałaby nam się w Polsce obecnie zbrojeniowa bańka inwestycyjna?Ponieważ byłaby to bańka dyktowana racjonalnością: wszyscy wszak widzą, że w 2026 r. Polska przeznaczy na zbrojenia aż 4,5 proc. swojego PKB, co jest ewenementem na skalę NATO.
A tego typu bańki mogą mieć, zdaniem ekonomisty, wiele pozytywnych skutków: „przede wszystkim przyciągają kapitał i zasoby do miejsc, gdzie są one potrzebne. Dzięki temu obiecującym technologiom łatwiej jest przełamać ograniczenia w dostępie do finansowania, braki kadrowe itd.”
Oznaczałoby to nie tylko czysto finansowe zyski inwestorów, ale też rozwój całej gospodarki, tysiące miejsc pracy, możliwość rozwoju nowych technologii w Polsce.
W Polsce działa obecnie blisko 450 firm związanych z szeroko pojętym sektorem zbrojeniowym, z czego większość działa zarówno na rynku cywilnym, jak i wojskowym. Zajmują się one przede wszystkim wytwarzaniem broni i amunicji, ale również produkcją statków powietrznych, w tym dronów.
Rozpędzający się boom na zbrojenia przełoży się zwłaszcza na zyski sektora przetwórstwa przemysłowego, szczególnie branż zajmujących się naprawą, konserwacją i instalacją maszyn oraz urządzeń. Znaczący wzrost popytu mają odczuć również budownictwo, handel i transport. W efekcie jak przewidują analitycy bankowi Polska gospodarka zyska więcej niż wydała na zbrojenia.
Anna Druś
