Polska zawsze będzie najważniejszym partnerem Ukrainy [Andrew MICHTA]
Niemcy przygotowują się do roli najważniejszego europejskiego partnera Ukrainy po zakończeniu wojny, jednak nie będą w stanie zastąpić Polski jako kluczowego zaplecza logistycznego i bezpieczeństwa dla Kijowa – ocenia Andrew Michta na łamach portalu 19FortyFive.
„Zaufanie między Ukrainą a Niemcami nie zostało w pełni odbudowane”
„W Europie Środkowej powstaje nowy system bezpieczeństwa, ukształtowany przede wszystkim przez dwie rosyjskie inwazje na Ukrainę” – pisze Michta. Pierwsza z nich, rozpoczęta w 2014 roku, doprowadziła do aneksji Krymu. Druga, rozpoczęta w 2022 roku, wywołała najkrwawszą pełnoskalową wojnę w Europie od 1945 roku. Zdaniem Andrew Michty decyzja Władimira Putina o ponownym zaatakowaniu Ukrainy mogła być największym błędem strategicznym rosyjskiego przywódcy. Jej konsekwencje już teraz zmieniają układ sił na całym kontynencie.
„Wojna zasadniczo przekształciła europejski krajobraz bezpieczeństwa” – podkreśla ekspert. Jednym z najważniejszych elementów tej zmiany jest rozwój partnerstwa niemiecko-ukraińskiego, któremu towarzyszy szybkie pogarszanie się stosunków między Polską a Ukrainą. „Jeszcze niedawno to relacja polsko-ukraińska znajdowała się w centrum zachodnich wysiłków na rzecz wspierania Kijowa” – zauważa Michta.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. Relacje Warszawy z Kijowem stają się coraz bardziej konfliktowe, podczas gdy Berlin stopniowo buduje swoją pozycję jako najważniejszy długoterminowy partner Ukrainy w Unii Europejskiej.
Andrew Michta przypomina, że Polska przez lata była głównym hubem logistycznym dla pomocy kierowanej na Ukrainę i jednym z najważniejszych orędowników zwiększania zachodniego wsparcia dla Kijowa. Obecnie jednak oba państwa znalazły się w coraz ostrzejszym sporze. Według autora jednym z punktów zapalnych była decyzja Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych imienia Ukraińskiej Powstańczej Armii. „UPA była odpowiedzialna za masowe mordy Polaków na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, w których zginęło około 100 tysięcy polskich cywilów, w tym kobiety i dzieci” – zaznacza Andrew Michta.
W odpowiedzi na uhonorowanie UPA prezydent Karol Nawrocki odebrał w czerwcu 2026 roku prezydentowi Wołodymyrowi Zełenskiemu Order Orła Białego, najwyższe polskie odznaczenie państwowe. „Od tego momentu relacje uległy dalszemu pogorszeniu, a Ukraina podjęła działania odwetowe” – przypomina ekspert.
Jego zdaniem kryzys ten otwiera Niemcom drogę do jeszcze silniejszego związania Ukrainy z własnym systemem gospodarczym i politycznym.
„Wraz z pogłębianiem się kryzysu w relacjach polsko-ukraińskich Berlin ustawia się w pozycji głównego długoterminowego partnera gospodarczego Ukrainy i jej najważniejszego sojusznika w Unii Europejskiej” – ocenia Andrew Michta.
Według autora kilka kluczowych czynników działa na korzyść Berlina.
Niemcy są największą gospodarką Europy i mogą zmobilizować znacznie większy prywatny kapitał na odbudowę Ukrainy niż Polska. Niemieckie przedsiębiorstwa już przygotowują się do udziału w przyszłych inwestycjach w ukraiński przemysł, energetykę, kolej, logistykę i produkcję maszyn.
„Niemieckie firmy ustawiają się do odbudowy Ukrainy w praktycznie wszystkich najważniejszych sektorach gospodarki” – pisze Michta.
Duże znaczenie będzie miała również współpraca przemysłów obronnych obu państw. Niemieckie koncerny mogą wykorzystać ukraińskie doświadczenie bojowe, innowacje i rozwiązania wypracowane podczas wojny.
„Istnieją wyraźne sygnały, że niemiecki przemysł obronny będzie ściśle współpracował z ukraińskim, korzystając z jego doświadczenia pola walki i zdolności do szybkiego wprowadzania innowacji” – zauważa ekspert. Kolejnym czynnikiem jest przyszłość relacji Ukrainy z Unią Europejską. Michta pozostaje sceptyczny wobec szybkiego członkostwa Ukrainy we Wspólnocie. „Pomimo oficjalnego optymizmu Brukseli Ukraina prawdopodobnie nie wejdzie do Unii Europejskiej w najbliższym czasie, o ile w ogóle do niej przystąpi” – ocenia.
Jednocześnie jej gospodarka będzie coraz mocniej integrowana z europejskimi łańcuchami dostaw, których głównym ośrodkiem przemysłowym pozostaną Niemcy.
„Niemieckie banki i agencje kredytów eksportowych dysponują znacznie większymi możliwościami finansowymi niż ich polskie odpowiedniki” – podkreśla Michta. Dlatego po przyspieszeniu powojennej odbudowy Niemcy mogą stać się największym europejskim inwestorem zagranicznym na Ukrainie.
Andrew Michta przypomina, że na początku wojny to Polska miała w Kijowie znacznie większe wpływy polityczne niż Niemcy. „W 2022 roku Polska wyraźnie przewyższała Niemcy pod względem politycznego znaczenia na Ukrainie” – pisze. Warszawa od początku wojny przekazywała duże ilości uzbrojenia, przyjęła miliony uchodźców i naciskała na zachodnich partnerów, aby zwiększyli pomoc dla Ukrainy.
Niemcy w tym czasie zmagały się z poważnym kryzysem wizerunkowym. Berlinowi zarzucano zbyt ostrożną reakcję, ograniczone wsparcie wojskowe oraz wieloletnią, błędną politykę wobec Rosji.
„Niektórzy uważali, że niemiecka polityka ugłaskiwania Moskwy zachęciła Putina do rozpoczęcia drugiej inwazji” – przypomina Michta.
Od tego czasu sytuacja znacząco się jednak zmieniła. „Niemcy dostarczają dziś Ukrainie jedne z największych pakietów pomocy finansowej i wojskowej w Europie” – zauważa ekspert. Berlin przejął także wiodącą rolę w kształtowaniu polityki Unii Europejskiej wobec Ukrainy i dysponuje coraz większym wpływem na decyzje dotyczące Kijowa. Polska w tym samym czasie weszła z Ukrainą w spory dotyczące importu rolnego, transportu ciężarowego, ruchu granicznego i polityki historycznej.
Zdaniem Michty przyszłość wpływów Polski w Kijowie będzie zależała przede wszystkim od kierunku rozwoju NATO oraz od tego, jak Sojusz zdefiniuje swoje przyszłe relacje z Ukrainą.
Francja, Wielka Brytania i państwa nordyckie również będą miały znaczenie, jednak żadne z nich nie dorównuje strategicznej wadze dwóch głównych osi: Kijów–Berlin i Kijów–Warszawa. Andrew Michta zaznacza, że choć Niemcy są obecnie najważniejszym europejskim partnerem Ukrainy, ich wpływy nie są nieograniczone.
„Wielu Ukraińców wciąż pamięta niemiecką politykę wobec Rosji sprzed 2022 roku” – zauważa. Chodzi między innymi o wsparcie Berlina dla gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 oraz wieloletnie negocjowanie z Moskwą ponad głowami państw Europy Środkowo-Wschodniej.
„Zaufanie między Ukrainą a Niemcami poprawiło się w ostatnich latach, ale nie zostało w pełni odbudowane” – pisze ekspert. W jego podobnie nie należy lekceważyć polskiej pozycji na Ukrainie. „Geografii nie da się zmienić” – podkreśla, bo nawet jeśli skala niemieckich inwestycji wielokrotnie przewyższy polskie zaangażowanie gospodarcze, Ukraina pozostanie zależna od Polski jako najważniejszego lądowego połączenia z NATO i dużą częścią Europy.
„Kluczowe jest to, czy środek ciężkości Ukrainy stopniowo przesuwa się od wojennej zależności od Polski w stronę pokojowej integracji z europejskim systemem gospodarczym zdominowanym przez Niemcy” – pisze. Jego zdaniem taki proces już się rozpoczyna, ale przez co najmniej następną dekadę Ukraina pozostanie zależna od Polski jako najważniejszej bramy bezpieczeństwa.
„To prawdopodobny kierunek rozwoju sytuacji, który będzie miał poważne konsekwencje dla przyszłych wpływów Polski w Europie Środkowej” – ocenia Michta.
Nie oznacza to jednak, że stosunki niemiecko-ukraińskie lub polsko-ukraińskie będą pozbawione konfliktów. Ukraina jest bliska bankructwa, a jej relacje z Unią Europejską mogą być coraz bardziej napięte z powodu importu produktów rolnych, kontraktów na odbudowę, migracji zarobkowej i rosnącej konkurencji gospodarczej.
„Najważniejszą zmienną pozostaje to, kiedy i w jaki sposób zakończy się wojna” – podkreśla politolog.
Michta zwraca uwagę, że po zakończeniu wojny Ukraina może dysponować jedną z największych i najbardziej doświadczonych armii w Europie. „Zmieni to regionalną równowagę sił” – pisze. Jeśli Ukraina przetrwa wojnę i odbuduje gospodarkę, Polska przestanie być jedyną dużą potęgą lądową na wschodniej flance NATO.
„W zależności od prowadzonej polityki Warszawa i Kijów mogą stać się sojusznikami, rywalami albo jednym i drugim jednocześnie” – ocenia Michta. Największą niewiadomą pozostaje przyszły rozwój polityczny Ukrainy oraz rola Rosji po zakończeniu wojny. „Wiele zależeć będzie od tego, w jaki sposób rezultat konfliktu wpłynie na rosyjskie elity władzy” – zauważa ekspert.
Pojednanie jako strategiczna konieczność
Jeśli Ukraina wyjdzie z wojny jako suwerenne i niepodległe państwo, nawet pomimo strat terytorialnych i ludzkich, mapa Europy Środkowo-Wschodniej ulegnie trwałej zmianie. „Pojednanie polsko-ukraińskie powinno wówczas stać się jednym z najważniejszych regionalnych priorytetów” – podkreśla Andrew Michta.
Autor Wszystko co Najważniejsze przypomina, że historia zna przykłady dawnych przeciwników, którzy stali się bliskimi sojusznikami. „Francja i Niemcy stoczyły trzy wielkie wojny w ciągu 70 lat, a dziś należą do najbliższych partnerów w Europie” – zauważa. Część konkurencji między Polską a powojenną Ukrainą będzie nieunikniona. Zdaniem Michty nie powinna jednak przerodzić się w poważne zagrożenie militarne dla Polski, zwłaszcza jeśli Ukraina odbuduje swoją gospodarkę i zintegruje się z Europą.
„Polska powinna obserwować rozwój ukraińskich zdolności wojskowych, tak jak powinna monitorować potencjał każdego sąsiedniego państwa. Jednak głównym zagrożeniem dla bezpieczeństwa Polski pozostanie Rosja, a nie Ukraina” – podkreśla. To samo dotyczy Kijowa.
„Dla Ukrainy Rosja pozostanie podstawowym zagrożeniem dla jej przetrwania” – pisze ekspert. W jego ocenie niebezpieczeństwo to obejmuje również Białoruś, wykorzystywaną przez Moskwę jako wysunięta baza operacyjna przeciwko Ukrainie i wschodniej flance NATO.
„Właśnie dlatego relacja bezpieczeństwa między Kijowem a Warszawą, bez względu na obecne napięcia, nie może upaść” – ocenia Andrew Michta.
Zdaniem autora największym strategicznym wyzwaniem dla Polski będzie zarządzanie relacjami z silniejszą i bardziej pewną siebie Ukrainą przy jednoczesnym utrzymaniu partnerstwa zbudowanego podczas wojny. „Kijów musi z kolei zawsze pamiętać o mapie regionu i o tym, dlaczego dobre, oparte na współpracy stosunki z Warszawą leżą w jego interesie” – pisze Michta.
„Berlin powinien zawsze pamiętać o historycznym obciążeniu Niemiec w Europie Środkowej” – podsumowuje ekspert.
MB
