Potrzebujemy mądrych regulacji sztucznej inteligencji
Sztuczna inteligencja rozwija się w sposób wykładniczy. Pomimo iż na codzień nie odczuwamy jej obecności potrzebujemy mądrych regulacji.
To, co jeszcze niedawno było tematem futurystycznych filmów, dziś staje się rzeczywistością, która zmienia sposób, w jaki pracujemy, komunikujemy się i podejmujemy decyzje. Ale w miarę jak AI wkracza do kolejnych sektorów życia publicznego, rośnie potrzeba globalnych ram prawnych. Tak przynajmniej twierdzi Doreen Bogdan-Martin, szefowa Międzynarodowej Unii Telekomunikacyjnej (ITU), agendy ONZ zajmującej się nowymi technologiami.
Bogdan-Martin ostrzega, że bez wspólnego podejścia do regulacji AI ryzykujemy nie tylko fragmentację, ale i pogłębienie globalnych nierówności. Problem nie dotyczy tylko rozwoju technologii, ale również dostępu do niej. Nadal 2,6 miliarda ludzi nie ma połączenia z internetem, a co za tym idzie nie ma żadnego udziału w rewolucji AI. Tymczasem kraje uprzemysłowione ścigają się o dominację, niekoniecznie biorąc pod uwagę skutki społeczne.
W Europie temat nad regulacjami sztucznej inteligencji jest już na zaawansowanym etapie. Parlament Europejski przyjął tzw. AI Act, który klasyfikuje zastosowania sztucznej inteligencji według poziomu ryzyka, od minimalnego po niedopuszczalne. Zakazane mają być systemy rozpoznawania twarzy w przestrzeni publicznej, manipulacja emocjami dzieci czy scoring obywateli.
Na przeciwległym biegunie znajduje się USA, gdzie administracja Donalda Trumpa ogłosiła strategię deregulacyjną, stawiając na swobodę sektora prywatnego. Argumentuje to iż zbyt wiele ograniczeń może spowolnić innowacje i pozwolić Chinom przejąć prowadzenie wyścigu technologicznym. Podobnie Chiny, które inwestują ogromne środki w rozwój AI, jednocześnie wdrażając wewnętrzne regulacje podporządkowane interesowi państwa, bez śladu transparentności wobec obywateli.
Bogdan-Martin nie krytykuje wprost żadnego z modeli, ale podkreśla, że dialog między odmiennymi poglądami jest potrzebny. „Potrzebujemy globalnego podejścia” — powtarza, ostrzegając, że brak wspólnej strategii może doprowadzić do chaosu legislacyjnego, w którym firmy będą wykorzystywać najłagodniejsze przepisy, a obywatele będą narażeni na nierówne traktowanie.
Warto przypomnieć, że podobny problem dotyczył kiedyś internetu. Przez lata brakowało spójnych zasad ochrony danych osobowych, co doprowadziło do licznych nadużyć ze strony gigantów cyfrowych. Dopiero wejście w życie RODO w Unii Europejskiej zapoczątkowało globalną debatę o prywatności i wywarło realny wpływ na polityki firm jak Google czy Meta.
Eksperci wskazują, że globalna regulacja AI to nie tylko kwestia przepisów, ale też wspólnych wartości. Czy chcemy, by AI wspierała demokrację, edukację, zdrowie publiczne? Wszystko zależy od tego kto będzie ją wykorzystywał. Posiadając tak dużą władzę za sprawą technologii ciągle będzie dochodziło do nadużyć, ale to warunki prawne określą, czy będzie to na skalę masową, czy poprzez regulacje i ograniczenia nie będzie chociaż w tej przestrzeni “wolnej Amerykanki”.
Szymon Ślubowski
