Powszechny kryzys bezdomności. Czy możemy go uniknąć?
Nowe badanie poświęcone przyszłości rynku mieszkaniowego w Australii sugeruje, że w najbliższej dekadzie dostępność mieszkań może się wyraźnie pogorszyć. Przy pesymistycznych scenariuszach zmian klimatu i wysokiej emisji gazów cieplarnianych bezdomność w większości rozwiniętych społeczeństw mogłaby wzrosnąć nawet czterokrotnie. Co więcej, nawet w łagodniejszym wariancie wzrost ten mógłby być około dwukrotny.
Badanie, przygotowane przez Peymana Habibi-Moshfegha i Nadara Naderpajouha z University of Sydney School of Project Management i opublikowane w czasopiśmie Cities, nie ogranicza się do samego tematu bezdomności. Autorzy modelowali także przyszłą dostępność zakupu mieszkań i sytuację na rynku najmu. Z ich wyliczeń wynika, że własne mieszkanie mogłoby stać się nawet dwukrotnie mniej dostępne niż dziś, a dostępność najmu mogłaby spaść nawet o 45 proc. W łagodniejszym scenariuszu pogorszenie na rynku najmu również byłoby wyraźne – rzędu 23 proc.
Sedno tego badania nie polega jednak na prostym stwierdzeniu, że „klimat podniesie ceny”. Autorzy próbują pokazać, w jaki sposób różne zjawiska mogą nakładać się na siebie i uderzać w rynek mieszkaniowy jednocześnie. Chodzi między innymi o wzrost kosztów ubezpieczeń, straty wywołane przez ekstremalne zjawiska pogodowe i zaburzenia w łańcuchach dostaw dla budownictwa. Wszystko to razem może wpływać na podaż mieszkań, ceny i wysokość czynszów.
Presja na rynek mieszkaniowy już dawno stała się faktem. Autorzy przypominają, że w 2021 roku składki ubezpieczeniowe w Australii (która posłużyła jako obiekt badań) wzrosły o 5,9 proc., a według przywoływanych przez nich prognoz do 2030 roku ekstremalne zjawiska pogodowe mogą wygenerować ponad 571 mld dolarów strat ekonomicznych na samym rynku mieszkaniowym.
To nie musi oznaczać jednego gwałtownego załamania. Należy to rozumieć jako narastające obciążenie, które rok po roku będzie pogarszać sytuację wielu gospodarstw domowych.
Szczególnie narażone mają być osoby wynajmujące mieszkania, gospodarstwa o niższych dochodach i ludzie już wcześniej zagrożeni utratą dachu nad głową. Autorzy badania zwracają uwagę, że ogólne, szerokie polityki mieszkaniowe mogą w praktyce działać nierówno. Jeśli źle je zaprojektować, część kosztów może zostać po prostu przesunięta na najemców albo na osoby, które i tak już funkcjonują na granicy wypłacalności.
Niektórzy badacze podkreślają, że interwencje państw w ten kryzys nie zawsze przynoszą pożądane rezultaty. Zdaniem niektórych ekspertów, nawet rozwiązania, które wyglądają rozsądnie na papierze – na przykład dotyczące kosztów kredytu czy ubezpieczeń – mogą w określonych warunkach pogarszać kryzys… Zadaniem rządzących powinno być więc wypracowanie nowych rozwiązań, które przetrwają próbę czasu – starzenie się społeczeństw zachodnich oraz postępujące zmiany klimatu.
Wojciech T. Madeja
