Proces Nicolasa Maduro. Kluczowy werdykt sądu
Kluczową kwestią w sądowym postępowaniu jest kwestia finansowania obrony byłego dyktatora. Proces będzie bowiem długi, a szansę na korzystny werdykt dla Maduro w dużej mierze zależy właśnie od środków które będzie mógł przeznaczyć na sądową batalię.
Adwokaci Maduro i Flores zwrócili się do sędziego o oddalenie jednego z zarzutów (terroryzm narkotykowy), argumentując to tym, że Stany Zjednoczone odmówiły im dostępu do funduszy z powodu sankcji nałożonych na ten kraj Ameryki Łacińskiej.
Z kolei prokuratorzy argumentowali, że Niccolas Maduro „splądrował” majątek Wenezueli i nie powinien móc przeznaczać pieniędzy państwowych na swoje, osobiste koszty sądowe.
Ostatecznie sędzia przychylił się do argumentów prawnych, że były przywódca Wenezueli Nicolás Maduro i jego żona Cilia Flores powinni mieć możliwość wykorzystania pieniędzy rządu Wenezueli na finansowanie swojej obrony. To duży sukces strony wenezuelskiej. Porażka w tej kwestii oznaczałaby niemal na pewno zupełną dominację oskarżycieli. Sędzia Alvin Hellerstein określił, że „prawo do obrony jest najważniejsze”. Stwierdził, że nie umorzy sprawy z powodu sporu.
Sam wenezuelski dyktator w sądzie zachowuje się inaczej niż na początku procesu. Nie wygłasza już kwiecistych przemówień, broniących swojego dobrego imienia. Wraz z żoną siedzi w ciszy, słuchając tłumaczenia procesu.
Równocześnie trwa inny proces, również związany z reżimem wenezuelskim. Sekretarz stanu USA Marco Rubio zeznawał w procesie byłego kongresmena oskarżonego o lobbing na rzecz rządu Wenezueli. Chodzi o Davida Riverę z Miami, któremu odowodniono lobbying i korupcje na rzecz Niccolasa Maduro.
Każdy z tych procesów jest znaczący. Ustali bowiem precedens tego, jak karani będą przedstawiciele reżimów obalonych przez Donalda Trumpa.
Maciej Bzura
