Przemoc w szkołach, czy da się ją zatrzymać?

Przemoc rówieśnicza nie zaczyna się od liczb, lecz od konkretnych doświadczeń. To one pokazują, że za każdym wyśmianiem czy groźbą kryje się emocjonalna luka, której szkoła, rodzina i społeczeństwo nie potrafią wypełnić. Klucz, o którym wciąż mówi się zbyt rzadko, to autoregulacja emocjonalna, czyli umiejętność zmieniająca los ofiary, zachowanie sprawcy i reakcję świadka.

Wyśmiewanie, upokorzenie, zastraszanie, izolowanie, przemoc fizyczna, hejt w sieci to formy szkolnej agresji są różnorodne i dotykają wielu uczniów. Statystyki pokazują, że problem jest powszechny, ale suche liczby nie oddają skali cierpienia. Dopiero osobiste historie sprawiają, że przemoc rówieśnicza przestaje być wykresem, a staje się sygnałem, że jako wspólnota zawiedliśmy. W każdym przypadku powracają trzy role: osoba doświadczająca przemocy, agresor i świadek. Każda z nich funkcjonuje inaczej, ale wszystkie łączy potrzeba lepszej regulacji emocji. To kompetencja niewidoczna, lecz fundamentalna i decyduje o tym, czy ktoś potrafi obronić swoje granice czy zareagować, gdy ktoś potrzebuje pomocy.

Autoregulacja emocjonalna to zdolność do rozpoznawania i modyfikowania własnych stanów emocjonalnych, ich intensywności i sposobu wyrażania. Badania opisane na łamach „The Conversation” wskazują, że uczniowie radzący sobie z emocjami rzadziej krzywdzą innych i rzadziej stają się ofiarami. Ci, którzy mają z tym problem, częściej wpadają w obie role jednocześnie. Świadkowie, którzy potrafią regulować swoje emocje, częściej włączają się w pomoc i realnie zmniejszają poziom agresji w grupie.

Choć brzmi to teoretycznie, praktyka jest konkretna. Uważne oddychanie, obserwacja swoich uczuć bez oceniania. Skupienie uwagi na innym bodźcu, reinterpretowanie trudnej sytuacji, akceptacja tego, co się czuje. To proste, lecz skuteczne narzędzia, które pomagają redukować napięcie, odzyskać kontrolę i widzieć emocje jako informację, a nie zagrożenie. Najskuteczniejsze są wtedy, gdy wprowadza się je od najwcześniejszych lat, jako stały element edukacji, a nie okazjonalny dodatek.

Równie ważna jak szkoła jest rodzina. To w domu dzieci uczą się, że emocje są ważne i możliwe do opanowania. Wsparcie i relacja oparta na zaufaniu wzmacniają równowagę emocjonalną i ograniczają ryzyko zachowań agresywnych lub uległych. A społeczeństwo poprzez normy i komunikaty, wpływa na to, czy współpraca i empatia są praktykowane, czy jedynie deklarowane.

Autoregulacja nie usunie całkowicie przemocy rówieśniczej, ale może diametralnie zmienić sposób, w jaki młodzi przechodzą przez trudne doświadczenia: czy je tłumią, czy proszą o wsparcie; czy reagują agresją, czy potrafią się zatrzymać; czy milczą jako świadkowie, czy stają obok skrzywdzonego.

To nie luksus pedagogiczny, lecz forma ochrony. Gdy dzieci i nastolatki potrafią rozpoznać swój strach, smutek czy wstyd, łatwiej im o siebie zadbać i poprosić o pomoc. A ta zdolność może być różnicą między poczuciem samotności a odzyskanym bezpieczeństwem i czasem między tragedią a historią, w której ktoś został w porę usłyszany.

Laura WIECZOREK 

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się