zmiany w postrzeganiu globalizacji

Przez dekady zalewanie europejskiego rynku chińskimi produktami było uważane za oznakę rosnącego dobrobytu

Quinn Slobodian jest kanadyjskim historykiem, specjalizującym się w historii globalnej myśli ekonomiczno-politycznej, profesorem na Uniwersytecie Bostońskim, autorem książek, poświęconych historii neoliberalizmu. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” analizuje zmiany, jakie zaszły w postrzeganiu globalizacji wraz z ekspansją gospodarczą Chin.

„Pierwszym, co trzeba podkreślić, jest fakt, że polityka gospodarcza Francji, podobnie jak Europy, powinna być określana przez demokratyczne wybory. Sytuacja, w której dziś znajduje się Europa, jest częściowo wynikiem przekazania, w latach 90. XX wieku i na początku pierwszej dekady XXI wieku, podejmowania decyzji w zakresie polityki gospodarczej podmiotom stojącym ponad obywatelami. Spowodowało to nową podatność na konkurencję zagraniczną, a ponadto osłabiło legitymację instytucji w oczach wyborców. Jeśli jest coś pozytywnego, co możemy wyciągnąć z tych dziesięciu ostatnich lat wstrząsów w globalnym systemie gospodarczym, to jest to fakt, że nie musimy już mówić o światowej gospodarce jak o fenomenie podobnym do pór roku czy przypływów, do których państwa mogą się jedynie dostosować” – stwierdza Quinn Slobodian w „Le Figaro”.

„Faktem jest, że Europa od dawna jest zalewana tanimi chińskimi produktami. Przez dekady było to uważane za oznakę rosnącego dobrobytu” – dodaje

„Dziś ważną kwestią nie jest to, czy francuscy konsumenci będą mogli kupować tanie ubrania z Chin, ale czy Francja będzie mogła zachować swój sektor motoryzacyjny, to co pozostało jej z przemysłu ciężkiego, nie mówiąc o przemyśle technologicznym software i hardware, biorąc pod uwagę wzrost konkurencyjności Chin. Nie chodzi już o zalewanie rynku tanimi produktami, lecz o pozycję na szczycie łańcucha wartości” – podkreśla.

„Stany Zjednoczone i Europa, które przez długi czas dążyły do wejścia na rynek chiński, obecnie przyjmują postawę defensywną, starając się zrozumieć, jak mogą chronić swoje własne produkty przed chińską konkurencją. Można to było przewidzieć i tak naprawdę trzeba to było przewidzieć; a jednak, gorliwość na rzecz wolnego handlu jako etos na początku lat 2000 doprowadziła do odrzucenia tego, co powinno być oczywiste” – ocenia.

„Ogólna kwestia dotycząca otwarcia na globalne przepływy i związane z nimi zagrożenia została narzucona całemu światu w 2020 r., za sprawą pandemii Covid-19. Od tego czasu toczą się szersze dyskusje na temat odporności łańcuchów dostaw, zewnętrznych dostaw oraz wad i zalet zależności od rynków zagranicznych. Jednym z pozytywnych skutków było ponowne zwrócenie uwagi na długoterminowe konsekwencje deindustrializacji oraz na potencjał przekształcenia sektora przemysłowego w kontekście wyzwań związanych z transformacją energetyczną” – zauważa Quinn Slobodian.

„Dobrze się stało, że mit globalizacji, traktowanej jako cel sam w sobie, dobiegł końca, ale pozostaje jeszcze kwestia polityczna: które przepływy są pożądane, a które podważają spójność społeczną i długoterminowy dobrobyt? Kwestie własności danych i mediów społecznościowych, norm środowiskowych, sprawiedliwości społecznej, ochrony prywatności czy potrzeba utrzymania trwałej bazy przemysłowej należą do aktualnych wyzwań politycznych” – dodaje.

oprac.JD

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się