Rassvet ma uniezależnić rosyjską armię od Starlinka
Odcięcie nieautoryzowanych terminali Starlink pozbawiło rosyjskie oddziały jednego z najwygodniejszych sposobów komunikowania się na froncie. Moskwa nie zamierza jednak pozostawać zależna od systemu kontrolowanego przez amerykańską firmę i przyspiesza budowę własnej konstelacji Rassvet. Jeżeli projekt osiągnie zakładaną skalę, rosyjskie wojska zyskają trudniejszą do wyłączenia sieć służącą dowodzeniu, rozpoznaniu i obsłudze dronów.
Na początku 2026 r. Ukraina i SpaceX wprowadziły zasadę, zgodnie z którą na obszarze państwa mogą funkcjonować jedynie zatwierdzone terminale Starlink. Rozwiązanie miało przede wszystkim zatrzymać korzystanie z amerykańskiej sieci przez Rosjan, którzy zdobywali urządzenia za pośrednictwem zagranicznych pośredników i instalowali je również na bezzałogowcach. Ukraińskie Ministerstwo Obrony tłumaczyło, że rejestracja sprzętu pozwoli utrzymać usługę dla własnej armii, przedsiębiorstw i mieszkańców, a równocześnie ograniczy jej wykorzystanie przez przeciwnika. Był to przykład operacji, w której o dostępie do ważnej zdolności wojskowej przesądziła zmiana cyfrowych uprawnień, a nie fizyczne zniszczenie urządzeń.
Rosyjskie jednostki szybko odczuły skutki nowych zasad, ponieważ w wielu miejscach Starlink zastępował mniej sprawne lub łatwiejsze do zakłócenia środki łączności. Moskwa próbowała obchodzić blokadę, zlecając rejestrowanie urządzeń na dane obywateli Ukrainy, co doprowadziło do zatrzymań osób podejrzanych o aktywowanie dziesiątek, a nawet setek terminali. Ukraińscy specjaliści wykorzystali także zapotrzebowanie przeciwnika do przeprowadzenia operacji dezinformacyjnej: fałszywe kanały oferujące ponowne uruchomienie usługi zebrały dane dotyczące 2420 urządzeń. Ten epizod pokazał, jak silnie skuteczność tradycyjnych działań bojowych została związana z bezpieczeństwem kont, identyfikatorów i usług telekomunikacyjnych.
Od blokady Starlinka do budowy systemu Rassvet
Rosyjską odpowiedzią na tę podatność ma być Rassvet, rozwijany przez spółkę Biuro 1440. Pierwsze misje próbne odbyły się w 2023 i 2024 r., natomiast w marcu 2026 r. Rosja umieściła na niskiej orbicie okołoziemskiej grupę 16 satelitów przeznaczonych do pracy w przyszłej sieci. Dostępne publicznie szacunki dotyczące liczby działających aparatów różnią się, dlatego nie należy jeszcze przedstawiać Rassvetu jako ukończonego odpowiednika Starlinka. Jest to projekt w fazie rozbudowy, który dopiero po kolejnych startach będzie mógł zapewnić stabilniejsze pokrycie większego obszaru.
Według gen. Wadyma Skibickiego z ukraińskiego wywiadu wojskowego rosyjski harmonogram został przyspieszony. Plan zakłada rozmieszczenie 292 satelitów w 2027 r., a w dalszej perspektywie zwiększenie ich liczby do 924 w 2035 r., podał Reuters. Osiągnięcie tych wartości będzie wymagało seryjnej produkcji aparatów, regularnych startów rakiet i rozbudowy naziemnej części systemu, więc deklarowanych terminów nie można jeszcze traktować jako pewnych.
Biuro 1440 zapowiada, że docelowo terminal użytkownika ma odbierać dane z prędkością sięgającą 1 gigabita na sekundę, przy opóźnieniu do 70 milisekund. W czasie prób testowano między innymi laserowe połączenia pomiędzy satelitami i rozwiązania wykorzystujące standard 5G NTN. Jak wskazywał magazyn „Wired”, droga od udanego eksperymentu do rozległej i niezawodnej usługi pozostaje jednak długa, zwłaszcza wobec ograniczeń rosyjskiego przemysłu kosmicznego. Obecna sieć może działać nad Ukrainą tylko w wybranych przedziałach, gdy satelity znajdują się w odpowiednim miejscu orbity.
Umieszczenie aparatów stosunkowo blisko Ziemi skraca czas przesyłania sygnału i pozwala korzystać z mniejszych terminali niż w wielu starszych systemach satelitarnych. Rozproszona konstelacja jest również trudniejsza do wyłączenia jednym uderzeniem, ponieważ utrata pojedynczego elementu nie przerywa automatycznie pracy całej sieci. Zaletom tym towarzyszy wysoki koszt: satelity niskoorbitalne szybko przemieszczają się nad horyzontem, więc ciągłe połączenie wymaga ich dużej liczby oraz sprawnego przekazywania ruchu pomiędzy kolejnymi aparatami. Właśnie dlatego następne rosyjskie starty będą ważniejsze od deklarowanej maksymalnej prędkości usługi.
Najważniejsza jest kontrola nad zasięgiem
Rassvet nie musi dorównać globalnemu Starlinkowi, aby przynieść Rosji korzyści na polu walki. Wystarczające może okazać się zapewnienie regularnego połączenia nad własnym terytorium, okupowanymi częściami Ukrainy oraz najważniejszymi kierunkami działań wojskowych. Taka sieć stałaby się kolejnym kanałem obok łączności radiowej, komórkowej, światłowodowej i starszych systemów satelitarnych. Rosyjskie dowództwo mogłoby wówczas przenosić część ruchu pomiędzy różnymi rozwiązaniami i łatwiej utrzymać komunikację po awarii jednego z nich.
Znaczenie własnej konstelacji wynika przede wszystkim z prawa do samodzielnego określania miejsca i sposobu jej użycia. „Le Figaro” opisał starania Wołodymyra Zełenskiego o umożliwienie wykorzystywania Starlinka nad Rosją, co pomogłoby w prowadzeniu ukraińskich operacji z użyciem dronów dalekiego zasięgu. Kijów dysponuje odpowiednimi bezzałogowcami, lecz nie może samodzielnie rozszerzyć obszaru działania należącej do SpaceX usługi.
Ta zależność ma konsekwencje wykraczające poza jeden rodzaj uzbrojenia. Śledztwo Reutersa wskazywało, że Elon Musk polecił w 2022 r. ograniczyć dostępność części terminali podczas ukraińskiej kontrofensywy; SpaceX nie zgadzał się z takim opisem wydarzeń. Sam spór ujawnił jednak wyjątkową pozycję operatora, którego decyzje techniczne mogą wpływać na tempo i zasięg operacji prowadzonych przez państwo. Rosja, tworząc Rassvet, próbuje usunąć podobne ryzyko ze swojej architektury dowodzenia.
Posiadanie narodowej sieci nie zapewni rosyjskim wojskom całkowitej ochrony. Ukraina może atakować naziemne terminale i stacje obsługujące system, prowadzić operacje cybernetyczne oraz zakłócać sygnał na wybranych odcinkach frontu. Duża liczba satelitów podnosi jednak koszt skutecznego przeciwdziałania, ponieważ przeciwnik musi oddziaływać równocześnie na wiele elementów rozłożonych w przestrzeni i na ziemi. Rassvet ma więc przede wszystkim ograniczyć ryzyko nagłego, politycznego odcięcia usługi, a nie uczynić rosyjską komunikację niewrażliwą na działania bojowe.
Europa potrzebuje kilku niezależnych sieci
Doświadczenia Ukrainy dowodzą, że odpornej łączności nie należy budować wokół jednej platformy, nawet jeśli pod względem technicznym przewyższa ona konkurencję. Bezpieczniejszy model wymaga równoległego wykorzystywania kilku konstelacji, naziemnych przekaźników, sieci komórkowych i wojskowych systemów radiowych. Dzięki temu utrata pojedynczej usługi powoduje pogorszenie możliwości, ale nie paraliżuje całej struktury dowodzenia. Rosyjskie przyspieszenie programu Rassvet jest więc ostrzeżeniem również dla państw europejskich, które nadal nie mają pełnej kontroli nad kluczową częścią infrastruktury satelitarnej.
Najbliższą europejską alternatywą pozostaje OneWeb należący do Eutelsatu i wykorzystujący około 600 satelitów niskoorbitalnych. Firma może uzupełnić łączność Ukrainy, lecz jej ówczesna prezes Eva Berneke przyznawała w 2025 r., że dostępne zasoby nie wystarczą do całkowitego przejęcia zadań wykonywanych przez Starlink; rozmowy operatora z Unią Europejską relacjonował Reuters. Europejską niezależność ma zwiększyć także IRIS², czyli planowana konstelacja wieloorbitalna przeznaczona między innymi do bezpiecznej komunikacji instytucji publicznych. Wartość programu szacowana jest na około 10,6 mld euro, ale jego rozwój nie rozwiąże wszystkich potrzeb pojawiających się podczas obecnej wojny.
Samo wysłanie satelitów na orbitę nie wystarczy do osiągnięcia rzeczywistej niezależności. Potrzebne są także produkowane w Europie terminale, odpowiednio chronione stacje naziemne, wspólne standardy techniczne i umowy zapewniające wojsku pierwszeństwo w sytuacji kryzysowej. Dopiero połączenie tych elementów pozwoli traktować łączność kosmiczną jak pełnoprawną część europejskiego systemu obronnego.
Rosja nie zdobyła jeszcze w tej dziedzinie przewagi, a powodzenie zapowiadanego planu nie jest przesądzone. Każda następna partia satelitów będzie jednak zwiększać liczbę okresów, w których Rassvet może obsługiwać komunikację nad frontem, i przybliżać Moskwę do uzyskania własnego systemu. Dla Ukrainy i Europy odpowiedzią powinno być rozproszenie źródeł łączności, a nie oczekiwanie na jeden idealny zamiennik Starlinka. W wojnie opartej na dronach, danych i szybkim dowodzeniu największe bezpieczeństwo daje możliwość działania nawet wtedy, gdy jeden z kanałów nagle znika.
Sebastian Nizio
