François Fillon

Réflexions na Niedzielę. François Fillon tymczasowo pozbawiony Legii Honorowej

Swoimi refleksjami z Czytelnikami Gazety na Niedzielę dzieli się mieszkający wśród nas dziennikarz Nathaniel Garstecka. Refleksje o Polsce i Polakach, zdziwienia i fascynacje. Tekst publikujemy w językach francuskim i polskim.

francja

Réflexions d’un dimanche

François Fillon suspendu de sa Légion d’honneur

L’ancien premier ministre de centre-droit s’est vu suspendre pour une durée de dix ans la Légion d’honneur et l’ordre national du Mérite. Cela est dû à sa condamnation dans l’affaire des «emplois fictifs» de son épouse, affaire qui avait torpillé sa candidature à l’élection présidentielle de 2017. Ses soutiens protestent, mais ont-ils raison de le faire?

François Fillon a été définitivement condamné, en juin 2025, par la justice à quatre ans de prison avec sursis, 375 000 euros d’amende et cinq ans d’inéligibilité dans cette affaire qui avait secoué le monde politique, médiatique et judiciaire durant la campagne présidentielle de 2017. Le 25 janvier 2017, L’hebdomadaire «le Canard enchaîné» avait révélé que l’épouse de François Fillon, Penelope, avait perçu environ 500 000 euros entre 1998 et 2007 en tant qu’attachée parlementaire de son mari. Cependant, peu de preuves de travail effectif de son épouse avaient pu être présentées par l’ancien premier ministre de Nicolas Sarkozy, ouvrant la voie à une condamnation pour détournement de fonds publics.

L’affaire, initiée par la publication de ce fameux article dans le «Canard», avait porté un coup sévère à la candidature de François Fillon, à quelques mois de l’élection présidentielle. Le candidat des Républicains, qui faisait jusque là figure d’absolu favori, s’était vu rattraper puis dépasser par Emmanuel Macron, dissident du Parti Socialiste disposant du soutien tacite du président François Hollande et qui finira par remporter l’élection face à Marine le Pen.

L’enquête du controversé parquet national financier a abouti à un procès qui s’est tenu en 2020. Après une série d’appels, François Fillon a été condamné définitivement en juin 2025. Ce jeudi 20 aout 2026, il s’est vu suspendre, par décret, de sa Légion d’honneur et de son ordre national du Mérite pour une durée de dix ans. La question de la légitimité de cet acte s’est immédiatement posée, mais le code de la Légion d’honneur prévoit explicitement ce cas de figure. Il n’y a donc aucun débat légal.

Cependant, les partisans de l’ancien premier ministre y voient une attaque supplémentaire contre lui, une injustice de plus dont il serait victime après toutes ces années d’acharnement judiciaire entâché de controverses. Ici, on peut se poser la question des raisons qui poussent des militants «de droite» à défendre avec une telle vigueur celui qui  a dirigé le gouvernement français durant cinq ans.

Puisque nous en sommes à faire le bilan d’Emmanuel Macron, nous pouvons en profiter pour nous souvenir du bilan de Nicolas Sarkozy et de François Fillon. Citons notamment l’aggravation de la dette publique, passée de 65% à 90% du PIB entre 2007 et 2012. Certes, la France a eu à faire face aux conséquences de la «crise des subprimes» qui a frappé les Etats-Unis puis le monde entier en 2008. Néanmoins, si l’on tient rigueur à Emmanuel Macron d’avoir plombé nos finances publiques dans le contexte de la crise des restrictions sanitaires puis de la guerre en Ukraine, alors il faut avoir l’honnêteté intellectuelle d’en faire autant pour Nicolas Sarkozy et François Fillon. D’autant plus que ces derniers n’ont rien fait afin d’assainir les dépenses de l’Etat ou abaisser drastiquement la fiscalité.

Ensuite, il y a la question de l’immigration. S’il est vrai que les chiffres des entrées légales annuelles des années Sarkozy-Fillon sont bien inférieurs à ceux des années Macron, ils sont tout de même supérieurs à ceux des périodes précédentes. L’immigration massive s’est poursuivie en France sous le centre-droit, légitimée par le concept d’«immigration choisie» cher à Nicolas Sarkozy. Ici aussi, donc, le bilan est mauvais.

Politiquement, enfin, il n’est pas surprenant que les post-gaullistes ont été écartés du pouvoir après 2012. Il avaient reçu un mandat clair des Français en 2007, celui de la rupture, du «kärcher». Or, Nicolas Sarkozy et François Fillon ont ouvert leurs gouvernements aux personnalités de gauche, ont ignoré le referendum de 2005 en ratifiant le Traité de Lisbonne et ont introduit la théorie du genre à l’école. En outre, ils ont tissé des liens suspects avec des pays inamicaux, tels le Qatar et la Russie. Les électeurs de droite ne s’y sont pas trompés, et leur ont montré le carton rouge en 2012, initiant dès lors leur virage à droite vers le Rassemblement National de Marine le Pen.

François Fillon avait su recréer une dynamique fin 2016 après la primaire LR, mais les germes de la division avaient été semées: les partisans d’Alain Juppé trouveront refuge auprès de la macronie. La dynamique fut torpillée par la fameuse «affaire Penelope» et François Fillon ne s’en remettra pas, malgré un début de redressement dans les sondages à la toute fin de la campagne.

Défendre François Fillon quand on est de droite semble ainsi saugrenu, tant le bilan de l’ancien premier ministre semble indéfendable. Par ailleurs, lui suspendre sa Légion d’honneur est tout à fait légitime, même s’il est tout aussi légitime de se poser des questions sur les circonstances de sa condamnation en justice.

Le grand défi de Bruno Retailleau est aujourd’hui d’imposer une nouvelle dynamique en faveur du centre-droit, comme Nicolas Sarkozy y était parvenu en 2007, tout en trouvant le moyen de persuader les électeurs que «cette fois-ci» le travail sera réellement fait. Une tâche difficile car il existe aujourd’hui des alternatives à droite: le RN sur une ligne sociale et souverainiste, Reconquête sur une ligne libérale-conservatrice et anti-immigration, Nouvelle Energie de David Lisnard et l’UDR d’Eric Ciotti – les deux étant issus des Républicains, aussi sur des lignes plus droitières. Tout cela est une conséquence de l’échec de François Fillon en tant que premier ministre de 2007 à 2012.




polska

Réflexions na Niedzielę

François Fillon tymczasowo pozbawiony Legii Honorowej

Były premier centroprawicy został na dziesięć lat pozbawiony Legii Honorowej i Narodowego Orderu Zasługi. Wynika to z wyroku skazującego w sprawie „fikcyjnego zatrudnienia” jego żony, która zniweczyła jego kandydaturę w wyborach prezydenckich w 2017 roku. Jego zwolennicy protestują, ale czy zasadnie?

W czerwcu 2025 roku François Fillon został ostatecznie skazany przez sąd na cztery lata więzienia w zawieszeniu, grzywnę w wysokości 375 000 euro oraz pięcioletni zakaz kandydowania w wyborach. Był to finał sprawy, która wstrząsnęła światem polityki, mediów i wymiaru sprawiedliwości podczas kampanii prezydenckiej w 2017 roku. 25 stycznia 2017 r. tygodnik „Le Canard enchaîné” ujawnił, że żona François Fillona, Penelope, otrzymała w latach 1998–2007 ok. 500 000 euro jako asystentka parlamentarna swojego męża. Jednak były premier z czasów Nicolasa Sarkozy’ego nie był w stanie przedstawić zbyt wielu dowodów na faktyczne wykonywanie pracy przez swoją żonę, co utorowało drogę do skazania go za sprzeniewierzenie środków publicznych.

Afera, zapoczątkowana publikacją słynnego artykułu w „Canard”, zadała poważny cios kandydaturze François Fillona na kilka miesięcy przed wyborami prezydenckimi. Kandydat partii Les Républicains, który do tej pory uchodził za absolutnego faworyta, został dogoniony, a następnie wyprzedzony przez Emmanuela Macrona, dysydenta z Partii Socjalistycznej, cieszącego się milczącym poparciem prezydenta François Hollande’a.

Śledztwo prowadzone przez kontrowersyjną Krajową Prokuraturę Finansową doprowadziło do procesu, który odbył się w 2020 roku. Po serii apelacji François Fillon został ostatecznie skazany w czerwcu 2025 roku. W czwartek, 20 sierpnia 2026 roku, dekretem odebrano mu na okres dziesięciu lat członkostwo w Legii Honorowej oraz Narodowy Order Zasługi. Natychmiast pojawiła się kwestia zasadności tego działania, jednak regulamin Legii Honorowej wyraźnie przewiduje taki przypadek. Nie ma zatem żadnej dyskusji prawnej.

Jednak zwolennicy byłego premiera postrzegają to jako kolejny atak na niego, kolejną niesprawiedliwość, której padł ofiarą po tych wszystkich latach kontrowersyjnych i bezlitosnych działań wymiaru sprawiedliwości. W tym miejscu można zadać sobie pytanie, jakie powody skłaniają działaczy „prawicy” do tak energicznej obrony osoby, która przez pięć lat stała na czele francuskiego rządu.

Skoro już podsumowujemy działalność Emmanuela Macrona, możemy przy okazji przypomnieć bilans rządów Nicolasa Sarkozy’ego i François Fillona. Warto wspomnieć zwłaszcza o wzroście długu publicznego, który w latach 2007–2012 wzrósł z 65 proc. do 90 proc. PKB. Oczywiście Francja musiała zmierzyć się z konsekwencjami „kryzysu subprime”, który dotknął Stany Zjednoczone, a następnie cały świat w 2008 roku. Niemniej jednak, jeśli zarzuca się Emmanuelowi Macronowi, że doprowadził do załamania naszych finansów publicznych w kontekście kryzysu związanego z ograniczeniami sanitarnymi w 2020 i 2021 roku, a następnie z wojną na Ukrainie, to należy wykazać się uczciwością i postąpić tak samo w przypadku Nicolasa Sarkozy’ego i François Fillona. Tym bardziej że ci ostatni nie zrobili nic, aby zrównoważyć wydatki państwa i drastycznie obniżyć podatki.

Następnie pojawia się kwestia imigracji. Choć prawdą jest, że dane dotyczące rocznej liczby legalnych przyjazdów w latach rządów Sarkozy’ego i Fillona były znacznie niższe niż w latach rządów Macrona, to i tak pozostają one wyższe niż w poprzednich okresach. Masowa imigracja trwała we Francji również za rządów centroprawicy, legitymizowana przez koncepcję „imigracji selektywnej”, tak bliską sercu Nicolasa Sarkozy’ego. Również w tym przypadku bilans jest więc negatywny.

Wreszcie z politycznego punktu widzenia nie jest zaskoczeniem, że postgaulliści zostali odsunięci od władzy po 2012 roku. W 2007 roku otrzymali od Francuzów jasny mandat: mandat na zerwanie z przeszłością. Jednak Nicolas Sarkozy i François Fillon otworzyli swoje rządy na działaczy lewicowych, zignorowali referendum z 2005 roku, ratyfikując traktat lizboński, oraz wprowadzili teorię gender do szkół. Ponadto nawiązali podejrzane relacje z nieprzyjaznymi krajami, takimi jak Katar i Rosja. Wyborcy prawicy nie dali się zwieść i w 2012 roku pokazali im czerwoną kartkę, co zapoczątkowało zwrot tych wyborców w prawo, w kierunku Rassemblement National Marine Le Pen.

François Fillon zdołał pod koniec 2016 roku, po prawyborach w partii LR, ponownie zyskać popularność, ale ziarno podziału zostało już zasiane: zwolennicy Alaina Juppégo, przegranego z prawyborów, postanowili postawić na obóz Macrona. Ten impet został zniweczony przez słynną „aferę Penelope”, a François Fillon nie zdołał się z tego wywikłać mimo początkowej poprawy wyników w sondażach pod sam koniec kampanii.

Bronienie François Fillona wydaje się zatem absurdalne, ponieważ bilans byłego premiera jest raczej nie do obronienia. Z drugiej strony zawieszenie mu Legii Honorowej jest całkowicie uzasadnione, choć równie uzasadnione jest zadawanie pytań dotyczących okoliczności jego skazania przez sądy.

Największym wyzwaniem dla Brunona Retailleau, obecnego przewodniczącego Republikanów, jest dziś nadanie nowego impetu centroprawicy, tak jak udało się to Nicolasowi Sarkozy’emu w 2007 roku, a jednocześnie znalezienie sposobu, by przekonać wyborców, że tym razem zadanie zostanie naprawdę wykonane. Jest to trudne zadanie, ponieważ obecnie na prawicy istnieją alternatywy: RN o profilu socjalnym i suwerenistycznym, Reconquête o profilu liberalno-konserwatywnym i antyimigracyjnym, Nouvelle Energie Davida Lisnarda oraz UDR Erica Ciottiego – obie te partie wywodzą się z Republikanów, również reprezentują bardziej prawicowe stanowiska. Wszystko to jest konsekwencją porażki François Fillona jako premiera w latach 2007–2012.

Nathaniel Garstecka

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się