Réflexions na Niedzielę. Odbudowa Francji po latach rządów Macrona – Nicolas Baverez komentuje wyzwania roku 2027
Swoimi refleksjami z Czytelnikami Gazety na Niedzielę dzieli się mieszkający wśród nas dziennikarz Nathaniel Garstecka. Refleksje o Polsce i Polakach, zdziwienia i fascynacje. Tekst publikujemy w językach francuskim i polskim.

Réflexions d’un dimanche
Redresser la France après les années Macron – Nicolas Baverez commente les enjeux de 2027
L’élection présidentielle de 2027 s’annonce comme un moment de vérité d’une rare intensité. «Jamais depuis les années 1930 la France n’a abordé un scrutin majeur en étant aussi affaiblie et vulnérable, dans un monde aussi instable et dangereux»: C’est le constat cinglant que dresse Nicolas Baverez dans son texte fleuve publié dans Le Figaro le 13 septembre 2026: «Dette, travail, école, immigration… Comment redresser la France après la faillite des années Macron». L’auteur de La France qui tombe y livre un diagnostic précis et argumenté, assorti de pistes de redressement radical. Il n’y a, selon lui, pas de fatalité au déclin français – à condition d’agir avec lucidité et courage.
L’essayiste Nicolas Baverez dresse d’abord le tableau d’une faillite multidimensionnelle. La dette publique, qui approche ou dépasse les 120 % du PIB, menace l’indépendance et la souveraineté du pays. Le service de la dette est en passe de devenir le premier budget de l’État. Seuls quatre Français sur dix travaillent, avec une entrée tardive dans la vie active et une sortie précoce, dans un contexte de productivité en berne. L’école a dégringolé dans les classements internationaux, notamment le récent PISA, minée par la baisse du niveau et les difficultés d’intégration. L’ordre public se désagrège, l’immigration massive pèse sur la cohésion, tandis que le réarmement de la nation apparaît indispensable face aux menaces géopolitiques. Soutenir les familles et inverser le déclin démographique figurent aussi parmi les priorités. L’économiste appelle à désendetter le pays, réformer en profondeur un État à la fois obèse et impuissant, réhabiliter le travail et l’école, restaurer l’ordre et réarmer.
Ce diagnostic s’inscrit dans un contexte électoral explosif. L’élection de 2027 – premier tour le 18 avril, second le 2 mai – se déroule dans un climat de crise de régime. Le second quinquennat d’Emmanuel Macron s’achève dans une insatisfaction massive, une paralysie parlementaire après la dissolution de 2024, et une fragmentation politique extrême. Le Rassemblement national est en position de force, donné vainqueur dans la quasi-totalité des sondages publiés. La gauche reste divisée, le centre cherche une identité post-macroniste, tout comme les Républicains. Nicolas Baverez souligne que «jamais depuis le régime de Vichy la probabilité d’une arrivée au pouvoir de l’extrême droite n’a été aussi élevée, pour la première fois à la suite d’élections régulières et non d’une défaite militaire ou d’un coup d’État», et jamais depuis la fin de la IVe République une crise financière n’a autant menacé la souveraineté.
Les enjeux de 2027 dépassent largement le cadre national. Un scrutin français n’a pas pesé d’un tel poids sur le destin de l’Union européenne depuis les débuts de la construction européenne. Une victoire de la droite nationale pourrait entraîner une réorientation du projet européen, la même années que les élections législatives en Espagne, en Pologne et en Italie, et deux ans avant les élections en Allemagne. Bruxelles scrute déjà avec inquiétude les propositions sur le budget européen, la dette ou le soutien à l’Ukraine. Sur le plan intérieur, les priorités des Français se concentrent sur le pouvoir d’achat, la sécurité et la criminalité, l’immigration et l’intégration, le déficit et la dette, la santé et l’éducation. La crise démographique – fécondité en berne, solde naturel négatif – aggrave tout: sans redressement, le modèle social devient mathématiquement intenable.
Nicolas Baverez refuse cependant le défaitisme. La France conserve des atouts : capital humain, épargne, entreprises, énergie nucléaire, culture. Mais le temps est compté. Le redressement exige des mesures dures et une pédagogie forte: passer en «excédent primaire», allonger et densifier le travail, refonder l’école autour des fondamentaux et de l’excellence, maîtriser l’immigration pour en faire un outil d’intégration plutôt qu’un facteur de tension, restaurer l’autorité de l’État et renforcer la défense. Il s’agit de renouer avec une logique de production plutôt que de redistribution pure, de souveraineté plutôt que de dépendance.
Dans ce paysage, la campagne de 2027 risque d’être dominée par le «vote utile» contre le RN et/ou LFI, ou par les questions de leadership, au détriment d’un débat de fond. Or c’est précisément sur les enjeux structurels – dette soutenable, travail valorisé, école performante, sécurité restaurée, démographie redressée – que se jouera la capacité de la France à rester une puissance dans un monde de rivalités impériales. Nicolas Baverez rappelle que d’autres nations se sont redressées par un projet clair validé par les urnes. La France a montré par le passé sa capacité de sursaut. Il ne manque que la volonté politique et le courage de regarder la réalité en face.
L’article de Nicolas Baverez dans Le Figaro fonctionne ainsi comme un avertissement et une feuille de route. À huit mois du scrutin, il force à sortir du déni. Soit la France engage un redressement radical, soit elle s’enfonce dans la crise, avec des conséquences pour sa souveraineté, sa cohésion et le destin européen. L’élection de 2027 n’est pas une simple question d’alternance politique: c’est le choix entre le sursaut et la mise sous tutelle, entre la reconstruction d’une nation et la gestion d’un déclin accéléré. Les candidats qui prétendront diriger le pays devront proposer non des slogans, mais un projet crédible pour désendetter, produire, éduquer, sécuriser et réarmer. Sinon, le verdict des urnes risque de sanctionner non seulement un bilan, mais une incapacité collective à affronter l’essentiel.

Réflexions na Niedzielę
Odbudowa Francji po latach rządów Macrona – Nicolas Baverez komentuje wyzwania roku 2027
Wybory prezydenckie w 2027 roku zapowiadają się jako moment prawdy o rzadko spotykanej intensywności. „Od lat 30. XX wieku Francja nigdy nie podchodziła do tak ważnych wyborów, będąc tak osłabiona i bezbronna, w tak niestabilnym i niebezpiecznym świecie”. Taką bezlitosną diagnozę stawia Nicolas Baverez w swoim obszernym artykule opublikowanym w „Le Figaro” 13 września 2026 r.: „Dług, praca, edukacja, imigracja… Jak naprawić Francję po porażce lat rządów Macrona?”. Autor książki La France qui tombe przedstawia w nim precyzyjną i popartą argumentami diagnozę, uzupełnioną o propozycje radykalnych rozwiązań naprawczych. Jego zdaniem upadek Francji nie jest nieunikniony – pod warunkiem że będzie się działać z trzeźwym umysłem i odwagą.
Eseista Nicolas Baverez nakreśla najpierw obraz wielowymiarowej klęski. Dług publiczny, który zbliża się do 120 proc. PKB lub już go przekracza, zagraża niezależności i suwerenności kraju. Obsługa długu wkrótce stanie się największą pozycją w budżecie państwa. Tylko czterech na dziesięciu Francuzów pracuje, przy czym późno wchodzą na rynek pracy i wcześnie z niego odchodzą, a wszystko to w kontekście spadającej wydajności. Francuska szkoła spadła w międzynarodowych rankingach, zwłaszcza w najnowszym badaniu PISA, osłabiona spadkiem poziomu nauczania i trudnościami z integracją. Porządek publiczny ulega rozpadowi, masowa imigracja negatywnie wpływa na spójność społeczną, podczas gdy ponowne uzbrojenie kraju wydaje się niezbędne w obliczu zagrożeń geopolitycznych. Wśród priorytetów znajdują się również wsparcie dla rodzin oraz odwrócenie tendencji spadkowej liczby ludności. Ekonomista wzywa do zmniejszenia zadłużenia kraju, dogłębnej reformy państwa, które jest jednocześnie rozbudowane i bezsilne, przywrócenia prestiżu pracy i szkoły, przywrócenia porządku oraz ponownego uzbrojenia.
Diagnoza ta wpisuje się w sytuację wyborczą. Wybory w 2027 roku – pierwsza tura 18 kwietnia, druga 2 maja – odbywają się w atmosferze kryzysu reżimu. Druga pięcioletnia kadencja Emmanuela Macrona dobiega końca w atmosferze powszechnego niezadowolenia, paraliżu parlamentarnego po rozwiązaniu Zgromadzenia Narodowego w 2024 r. oraz skrajnej fragmentacji politycznej. Zjednoczenie Narodowe ma silną pozycję i w niemal wszystkich opublikowanych sondażach jej kandydat jest typowany na zwycięzcę. Lewica pozostaje podzielona, centrum poszukuje tożsamości post macronowskiej, podobnie jak Republikanie. Nicolas Baverez podkreśla, że „nigdy od czasów reżimu w Vichy prawdopodobieństwo dojścia do władzy skrajnej prawicy nie było tak wysokie – po raz pierwszy w wyniku regularnych wyborów, a nie klęski militarnej czy zamachu stanu” – i nigdy od końca IV Republiki kryzys finansowy nie zagrażał tak bardzo suwerenności Francji.
Stawka wyborów w 2027 r. znacznie wykracza poza ramy krajowe. Według Nicolasa Bavereza żadne francuskie wybory nie miały tak dużego wpływu na losy Unii Europejskiej. Zwycięstwo narodowej prawicy mogłoby doprowadzić do zmiany kierunku projektu europejskiego w tym samym roku, w którym odbędą się wybory parlamentarne w Hiszpanii, Polsce i we Włoszech, oraz dwa lata przed wyborami w Niemczech. Bruksela już teraz z niepokojem przygląda się propozycjom dotyczącym budżetu europejskiego, długu czy wsparcia dla Ukrainy. W kwestiach wewnętrznych priorytety Francuzów skupiają się na sile nabywczej, bezpieczeństwie i przestępczości, imigracji i integracji, deficycie i długu, zdrowiu oraz edukacji. Kryzys demograficzny – spadająca dzietność, ujemny przyrost naturalny – pogarsza sytuację: bez poprawy model społeczny staje się matematycznie nie do utrzymania.
Nicolas Baverez odrzuca jednak defetyzm. Francja nadal ma atuty: kapitał ludzki, oszczędności, przedsiębiorstwa, energię jądrową, kulturę. Czas jednak ucieka. Ożywienie gospodarcze wymaga podjęcia zdecydowanych działań i silnej edukacji – przejścia na „nadwyżkę budżetową”, wydłużenia i zwiększenia intensywności pracy, przebudowy systemu szkolnictwa, opanowania imigracji, aby stała się narzędziem integracji, a nie czynnikiem napięć, przywrócenia autorytetu państwa oraz wzmocnienia obronności. Chodzi o powrót do logiki produkcji, a nie czystej redystrybucji, suwerenności, a nie zależności.
W tej sytuacji kampania wyborcza w 2027 roku może zostać zdominowana przez „głosowanie strategiczne” przeciwko RN i/lub LFI lub przez kwestie przywództwa, ze szkodą dla merytorycznej debaty. A przecież to właśnie od kwestii strukturalnych – „zrównoważonego zadłużenia”, doceniania pracy, skutecznego systemu szkolnictwa, przywrócenia bezpieczeństwa, poprawy sytuacji demograficznej – będzie zależała zdolność Francji do utrzymania pozycji mocarstwa w świecie rywalizacji imperialnych. Nicolas Baverez przypomina, że inne narody podniosły się dzięki jasnemu projektowi zatwierdzonemu w wyborach. Francja już w przeszłości wykazała się zdolnością do radykalnej zmiany. Brakuje jedynie woli politycznej i odwagi, by spojrzeć rzeczywistości prosto w oczy.
Artykuł Nicolasa Bavereza w „Le Figaro” pełni zatem rolę ostrzeżenia i mapy drogowej. Na osiem miesięcy przed wyborami prezydenckimi zmusza on do porzucenia zaprzeczania rzeczywistości. Albo Francja podejmie radykalne działania naprawcze, albo pogrąży się w kryzysie, co będzie miało konsekwencje dla jej suwerenności, spójności i losów Europy. Wybory w 2027 roku nie są zwykłą kwestią zmiany rządów – to wybór między ożywieniem a podporządkowaniem się, między odbudową narodu a zarządzaniem przyspieszonym upadkiem. Kandydaci ubiegający się o kierowanie krajem będą musieli zaproponować nie hasła, ale wiarygodny projekt zmniejszenia zadłużenia, ożywienia produkcji, edukacji, zapewnienia bezpieczeństwa i ponownego uzbrojenia. W przeciwnym razie werdykt wyborców może potępić nie tylko dotychczasowe osiągnięcia, ale także zbiorową niezdolność do zmierzenia się z tym, co najważniejsze.
Nathaniel Garstecka
