Włochy przestały zmieniać rządy. Polityczny paradoks Giorgii Meloni
Włochy przez dziesięciolecia zmieniały gabinety szybciej niż większość państw Europy. Rząd Giorgii Meloni przerwał tę tradycję i pobił rekord należący do Silvia Berlusconiego, lecz utrzymanie urzędu po wyborach może wymagać sojuszu z bardziej radykalnym Robertem Vannaccim. Czy premier zdoła ocalić jednocześnie władzę, umiarkowany kurs i międzynarodową wiarygodność?
Przez większą część powojennej historii Włoch zmiana gabinetu była niemal rutynowym elementem życia publicznego. Partie zawierały koalicje, rozwiązywały je, wymieniały ministrów i powoływały kolejnych premierów, często bez przeprowadzania nowych wyborów. Państwo zachowywało ciągłość, lecz jego rządy sprawiały wrażenie konstrukcji tymczasowych.
Giorgia Meloni odwróciła ten porządek. Po 1413 dniach urzędowania jej gabinet przekroczył wynik drugiego rządu Silvia Berlusconiego i został najdłużej nieprzerwanie działającym rządem Republiki Włoskiej. Osiągnięcie to przypadło na okres, w którym inne duże państwa europejskie zmagały się z kryzysami parlamentarnymi, zmianami premierów i rozpadem dotychczasowych większości.
Włoska stabilność nie oznacza jednak, że Meloni dokonała głębokiej przebudowy kraju. Jej najważniejszym osiągnięciem może być właśnie to, że potrafiła utrzymać władzę, nie otwierając jednocześnie zbyt wielu konfliktów. Przed następnymi wyborami premier będzie musiała wykazać, że polityczne trwanie przyniosło obywatelom coś więcej niż brak kolejnego przesilenia.
Jak Giorgia Meloni zmieniła włoskie pojęcie politycznego sukcesu?
Początek obecnej kadencji został oficjalnie zapisany 22 października 2022 r., kiedy Giorgia Meloni i członkowie jej gabinetu złożyli przysięgę przed prezydentem Sergiem Mattarellą. Dokumentację tej uroczystości udostępnia Kancelaria Prezydenta Republiki Włoskiej. Niewielu obserwatorów spodziewało się wówczas, że koalicja złożona z Braci Włochów, Ligi, Forza Italia i mniejszych ugrupowań okaże się trwalsza od wszystkich wcześniejszych gabinetów Republiki.
Przewidywano konflikty między trzema liderami włoskiej prawicy. Matteo Salvini miał rywalizować z Meloni o najbardziej konserwatywnych wyborców, natomiast środowisko Forza Italia miało ograniczać jej swobodę w polityce europejskiej. Śmierć Silvia Berlusconiego mogła dodatkowo zachwiać układem, ponieważ założyciel Forza Italia przez lata był jego osobistym gwarantem. Żaden z tych czynników nie doprowadził jednak do rozpadu większości.
Meloni wykorzystała fakt, że Bracia Włosi byli jedynym dużym ugrupowaniem opozycyjnym wobec technokratycznego gabinetu Maria Draghiego. Po wyborach dysponowała znacznie silniejszym mandatem niż jej koalicjanci i od początku wyznaczała zasadniczy kierunek działania rządu. Salvini i Antonio Tajani zachowali wpływy oraz stanowiska, ale nie byli w stanie stworzyć wobec niej alternatywnego centrum władzy.
Premier narzuciła koalicji surową dyscyplinę, unikając zarazem otwartego upokarzania słabszych partnerów. Pozwalała im zaznaczać różnice w sprawach podatkowych, społecznych i zagranicznych, dopóki nie prowadziły one do podważenia większości parlamentarnej. Włoska prawica funkcjonowała dzięki temu jako kilka odmiennych partii występujących pod wspólnym przywództwem, a nie jako środowisko zmuszone do pełnej programowej jednolitości.
Co Meloni otrzymała w zamian za cztery lata spokoju?
Długa obecność u władzy dała premier pozycję, której nie mieli jej bezpośredni poprzednicy. Europejscy partnerzy przestali traktować włoski rząd jako gabinet czekający na najbliższy kryzys, a inwestorzy otrzymali przewidywalnego rozmówcę w sprawach finansów publicznych. Meloni mogła budować własną markę międzynarodową bez obawy, że wewnętrzny spór natychmiast zakończy jej kadencję.
Kosztem tej przewidywalności było ograniczenie skali podejmowanych reform. Rząd zapowiadał zmianę sposobu wyłaniania premiera, przebudowę sądownictwa, zwiększenie autonomii regionów i usprawnienie państwowej administracji. Poszczególne projekty grzęzły jednak w parlamencie, przegrywały w referendum albo były ograniczane przez instytucje stojące na straży konstytucji.
Szczególnie wymowna była sprawa zróżnicowanej autonomii regionów. Ustawa miała umożliwić przekazywanie dodatkowych kompetencji władzom regionalnym, co stanowiło jeden z głównych postulatów Ligi. Wyrok nr 192 z 2024 r. włoskiego Trybunału Konstytucyjnego zakwestionował jednak część przyjętych rozwiązań i wyznaczył granice dalszej decentralizacji.
Równie poważnym ciosem okazała się przegrana dotycząca zmian w wymiarze sprawiedliwości. Reforma miała stać się dowodem, że prawica potrafi zmienić instytucjonalny układ państwa, lecz została odrzucona przez wyborców. Informacje dotyczące argumentów rządu i założeń zmian przedstawiał w swoich materiałach włoski resort sprawiedliwości.
Giorgia Meloni wyciągnęła z tych niepowodzeń polityczną lekcję. Nie uzależniała dalszego istnienia gabinetu od przyjęcia jednego sztandarowego projektu i nie traktowała każdego głosowania jako testu zaufania do rządu. Takie podejście ograniczało możliwość przeprowadzenia przełomowych zmian, lecz skutecznie chroniło większość przed kryzysem.
Czy spokojne finanse wystarczą przy słabym wzroście?
Włoska gospodarka nie znalazła się w stanie kryzysu, którego obawiano się przed objęciem władzy przez Braci Włochów. Nie doszło do zerwania z regułami strefy euro, wojny z Komisją Europejską ani gwałtownego wzrostu kosztów finansowania państwa. Meloni porzuciła część kosztownych obietnic i zaakceptowała ograniczenia wynikające z bardzo wysokiego długu publicznego.
Najnowszy biuletyn ekonomiczny Banku Włoch wskazuje, że deficyt finansów publicznych powinien stopniowo maleć, chociaż relacja zadłużenia do PKB może jeszcze przejściowo wzrosnąć. Bank zwraca również uwagę na umiarkowane tempo aktywności gospodarczej, wpływ wysokich cen energii oraz słabnącą dynamikę konsumpcji. Nie jest to obraz załamania, ale trudno również mówić o gospodarczym przełomie.
Rząd liczył, że głównym impulsem modernizacyjnym staną się środki z europejskiego Funduszu Odbudowy. Włochy otrzymały największy narodowy pakiet w całej Unii, obejmujący inwestycje w infrastrukturę, cyfryzację, energetykę, transport, ochronę zdrowia i administrację. Postęp poszczególnych przedsięwzięć można śledzić na oficjalnym portalu Italia Domani poświęconym realizacji PNRR.
Pieniądze europejskie zwiększyły inwestycje, lecz ich trwały wpływ na produktywność będzie widoczny dopiero po kilku latach. Część projektów napotyka problemy proceduralne, inne wymagają zmian terminów albo przesuwania środków. Premier przystąpi więc do kampanii, zanim będzie można ostatecznie ocenić efekty najważniejszego programu inwestycyjnego jej kadencji.
Sytuacja na rynku pracy dostarcza rządowi bardziej korzystnych argumentów. Zatrudnienie wzrosło, a bezrobocie osiągnęło jeden z najniższych poziomów w historii prowadzonych pomiarów. Jednocześnie dane Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej pokazują utrzymywanie się dużych różnic między regionami, grupami wiekowymi oraz pracownikami włoskimi i cudzoziemskimi.
Statystyki dotyczące zatrudnienia nie usuwają problemu niskich wynagrodzeń realnych. Włosi odczuwają koszty energii, mieszkań, żywności i usług publicznych, a gospodarka rozwija się zbyt wolno, aby wyraźnie zwiększyć dochody gospodarstw domowych. Kampania będzie zatem sporem o to, czy stabilizacja wskaźników makroekonomicznych przełożyła się na codzienne doświadczenie obywateli.
Czy obniżki podatków dotarły do klasy średniej?
Meloni starała się odpowiadać na presję kosztów życia poprzez stopniowe zmiany podatkowe, a nie jeden wielki pakiet fiskalny. Rząd ograniczył liczbę progów podatku dochodowego, zmieniał wysokość składek oraz kierował część ulg do osób pracujących na własny rachunek i rodzin. W 2026 r. obniżono drugą stawkę IRPEF z 35 do 33 proc., co odnotowuje oficjalna informacja włoskiej Agencji Skarbowej dotycząca stawek podatku dochodowego.
Rząd przedstawia te decyzje jako dowód, że dyscyplina budżetowa może iść w parze ze zmniejszaniem obciążeń. Opozycja odpowiada, że korzyści są zbyt niewielkie, aby zrównoważyć wzrost cen, a całkowity ciężar podatkowy pozostaje wysoki. Spór nie dotyczy więc wyłącznie tego, czy podatki zostały zmienione, ale czy wyborcy rzeczywiście zauważyli różnicę.
Najtrudniejsze decyzje mogą zapaść tuż przed wyborami. Liga będzie domagała się dalszych ulg i rozwiązań korzystnych dla przedsiębiorców, Forza Italia spróbuje wystąpić jako rzecznik umiarkowanej klasy średniej, natomiast Bracia Włosi będą chcieli wspierać rodziny oraz zatrudnionych o niższych dochodach. Każdy koalicjant potrzebuje własnego osiągnięcia, które będzie mógł przedstawić w kampanii.
Premier musi przy tym uważać, aby przedwyborcze wydatki nie zniszczyły reputacji zdobytej dzięki fiskalnej ostrożności. Jeżeli zbyt szeroko otworzy państwową kasę, narazi się na wzrost kosztów obsługi długu i konflikt z instytucjami europejskimi. Jeżeli pozostanie nadmiernie powściągliwa, partnerzy oskarżą ją o prowadzenie polityki tworzonej bardziej z myślą o rynkach niż o wyborcach.
Dlaczego polityka migracyjna jednocześnie wzmacnia i osłabia Meloni?
Ograniczenie liczby osób docierających przez Morze Śródziemne jest jednym z rezultatów, na które włoski rząd powołuje się najczęściej. Rzym rozbudował współpracę z państwami Afryki Północnej, wprowadził przepisy utrudniające działalność przemytników oraz zabiegał o przeniesienie części procedur poza terytorium Unii. Włoskie podejście stopniowo zaczęło oddziaływać na język całej europejskiej debaty.
Meloni nawiązała współpracę także z przywódcami należącymi do innych rodzin politycznych, w tym z premier Danii Mette Frederiksen. Pozwoliło jej to prezentować zaostrzenie podejścia do migracji nie jako projekt jednej partii, ale jako odpowiedź na wspólny problem państw członkowskich. Departament Polityk Europejskich włoskiego rządu gromadzi materiały dotyczące stanowiska Rzymu w unijnych sporach migracyjnych.
Wyniki tej polityki nie są całkowicie jednoznaczne. Liczba przyjazdów morskich spadła w porównaniu z 2023 r., ale ośrodki przygotowane w Albanii przez długi czas nie mogły działać zgodnie z pierwotnym planem. Kolejne decyzje sądów pokazały, że przeniesienie procedur azylowych poza granice Włoch napotyka przeszkody prawne, których nie da się usunąć samą decyzją polityczną.
Rząd zachował jednak przewagę w sporze o kierunek działań. Nawet krytycy Meloni częściej dyskutują dziś o sposobie ograniczenia nielegalnej migracji niż o powrocie do polityki sprzed 2022 r. Premier pomogła przesunąć europejskie centrum debaty w swoją stronę, lecz sukces ten otworzył przestrzeń dla ugrupowania twierdzącego, że dotychczasowe środki są nadal zbyt łagodne.
Kim jest człowiek, który chce być bardziej radykalny niż Meloni?
Roberto Vannacci przez większość życia pozostawał poza zawodową polityką. Był generałem, dowodził jednostkami wojskowymi i pełnił funkcję attaché w Moskwie, zanim rozgłos przyniosła mu książka poświęcona migracji, tożsamości i przemianom obyczajowym. Po wejściu do Parlamentu Europejskiego związał się z Ligą, a następnie zerwał z nią i powołał Futuro Nazionale.
Nowa partia zaczęła szybko zdobywać zwolenników rozczarowanych ewolucją Meloni. Vannacci przekonuje, że Bracia Włosi zachowali ostrą retorykę, ale w praktyce zaakceptowali zasady polityki europejskiej, atlantyckiej i budżetowej. Sam opowiada się za remigracją, powrotem do współpracy gospodarczej z Moskwą i ograniczeniem roli Unii Europejskiej.
Jego stanowisko wobec Rosji wyraźnie różni się od oficjalnej polityki Rzymu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Włochpotwierdza poparcie dla suwerenności i integralności terytorialnej Ukrainy, utrzymanie sankcji wobec Federacji Rosyjskiej oraz pomoc polityczną, gospodarczą, humanitarną i wojskową dla Kijowa. Dołączenie Vannacciego do przyszłej większości oznaczałoby więc wejście do rządu środowiska kwestionującego jeden z filarów obecnego kursu zagranicznego.
Futuro Nazionale przekroczyło w sondażach poziom osiągany przez Ligę i Forza Italia. Nie wystarcza to do samodzielnej walki o władzę, ale może uczynić z Vannacciego polityka rozstrzygającego o większości. Jego partia odbiera głosy przede wszystkim dotychczasowemu blokowi prawicy, przez co Meloni nie może pozwolić sobie na jej ignorowanie.
Zaproszenie Vannacciego do koalicji zwiększyłoby matematyczne szanse zwycięstwa, lecz mogłoby odstraszyć umiarkowaną część elektoratu i wywołać opór Forza Italia. Odrzucenie współpracy pozwoliłoby premier bronić dotychczasowego kursu, ale zwiększyłoby ryzyko utraty większości. Najgroźniejszy konkurent Meloni nie próbuje dziś przejąć jej stanowiska bezpośrednio, lecz zmusić ją do wyboru między programem a utrzymaniem władzy.
Czy Giorgia Meloni może wygrać i jednocześnie pozostać sobą?
Premier nadal dysponuje przewagą, której nie ma żaden z jej przeciwników. Bracia Włosi prowadzą w badaniach poparcia, koalicja mimo różnic zachowuje zdolność wspólnego działania, a centrolewica nie wyłoniła przywódcy mogącego dorównać Meloni rozpoznawalnością. Elly Schlein kontroluje Partię Demokratyczną, Giuseppe Conte przewodzi Ruchowi Pięciu Gwiazd, natomiast ugrupowania centrum próbują znaleźć przestrzeń między dwoma głównymi blokami.
Problemy opozycji nie sprowadzają się do personaliów. Partie sprzeciwiające się Meloni różnią się w ocenie wojny na Ukrainie, polityki fiskalnej, transformacji energetycznej oraz relacji z przedsiębiorcami. Mogą wspólnie wystąpić przeciwko prawicy, ale znacznie trudniej byłoby im przekonać wyborców, że potrafią razem sprawować władzę.
Meloni będzie przedstawiała wybory jako decyzję między znanym rządem a koalicją zbudowaną przede wszystkim na sprzeciwie wobec niej. Jej przeciwnicy spróbują natomiast dowodzić, że premier wykorzystała korzystny układ parlamentarny do zachowania stanowiska, nie rozwiązując zasadniczych problemów gospodarczych i społecznych. Obie narracje mają oparcie w części faktów.
O wyniku może zdecydować to, która ocena stabilności stanie się dominująca. Dla jednych będzie ona dowodem politycznej dojrzałości rządu, dla innych synonimem niewykorzystanego czasu. Włosi odpowiedzą w wyborach, czy wolą przewidywalną władzę bez wielkiej transformacji, czy kolejną próbę przebudowania sceny politycznej.
Rekord Giorgii Meloni stanowi zamknięcie epoki, w której samo przetrwanie gabinetu wydawało się niemal niemożliwe. Nie daje jednak automatycznego prawa do następnej kadencji. Aby pozostać w Palazzo Chigi, premier musi jednocześnie obronić własny bilans, zatrzymać wyborców odchodzących do Vannacciego i nie utracić umiarkowanego wizerunku, który zapewnił jej akceptację poza granicami Włoch.
To zadanie trudniejsze niż utrzymanie dotychczasowej koalicji. Przez cztery lata Meloni udowadniała, że potrafi zarządzać sprzecznościami. Teraz będzie musiała rozstrzygnąć, których z nich nie da się już dłużej odkładać.
Sebastian Nizio
