Sabotaż za sabotaż. Tak Europa powinna odpowiadać Rosji [The Atlantic Council]
Jeśli sabotaż jest teraz stałym elementem konfrontacji Rosji z Zachodem, odpowiedź musi odzwierciedlać tę rzeczywistość – uważa ekspert think-tanku The Atlantic Council w kontekście nasilających się rosyjskich aktów dywersji w Europie.
Sabotaż i akty dywersji to coraz częściej powtarzający się schemat działania rosyjskich służb wywiadowczych w Europie. Potwierdzają to choćby ataki na infrastrukturę kolejową, za którą – zdaniem śledczych oraz specjalistów – stoją właśnie rosyjskie siły specjalne, próbujące w ten sposób siać poczucie zagrożenia w społeczeństwach Europy. Pisze o tym ekspert The Atlantic Council dr Piotr Arak – były dyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego a obecnie członek zespołu naukowego w tym amerykańskim think-tanku.
„Nie mogąc szybko pokonać Ukrainy ani zmusić politycznej kapitulacji w Kijowie, Rosja rozszerzyła pole bitwy na codzienne życie europejskich społeczeństw. Cel Moskwy jest jasny: osłabić jedność Zachodu, tworząc stałe poczucie zagrożenia, nie przekraczając jednak progu, który wywołałby formalną reakcję NATO. Ta presja staje się coraz bardziej widoczna w Polsce i w innych krajach Europy Środkowej i Wschodniej” – zaczyna swój tekst Piotr Arak.
Wylicza w tym miejscu szereg różnych zdarzeń, które poprzedziły bezpośredni sabotaż na polskich liniach kolejowych: niebezpieczne przesyłki, nadawane na połączenia lotnicze, co spowodowało zamknięcia kluczowych europejskich lotnisk, nieautoryzowane loty dronami nad terytoriami państw NATO, podpalenia różnych obiektów, ataki na infrastrukturę kolejową w Niemczech.
Sabotaż – nowa metoda działania rosyjskich służb
Zdaniem polskiego eksperta dowodzi to zmiany sposobu działania, jakiej dokonały rosyjskie służby, dopasowując się do zmieniających realiów w Europie.
„Jednym z głównych czynników wzrostu tempa tych operacji jest odejście Moskwy od tradycyjnych sieci wywiadowczych. Po wydaleniu setek rosyjskich dyplomatów z Europy, z których wielu pełniło funkcje oficerów wywiadu, Kreml dostosował swoje metody. Powstało podejście rozproszone i częściowo zlecane na zewnątrz, przypominające model gospodarki platformowej (gig economy). Osoby rekrutowane przez Telegram lub inne media społecznościowe, często nieświadome, dla kogo pracują, wykonują zadania destrukcyjne za niewielkie wynagrodzenie. Transfery kryptowalut zastępują torby dyplomatyczne, a zaszyfrowane wiadomości – bezpośrednią obsługę” – wylicza ekspert The Atlantic Council.Rosja stosuje te metody, bo się jej po prostu opłacają. Ograniczają ryzyko: gdy ktoś zostanie złapany, więc trudniej jest ustalić odpowiedzialność; Obniżają koszty operacyjne: sabotaż staje się niskobudżetowym narzędziem polityki państwowej; wykorzystuje istniejące napięcia lokalne, zwłaszcza gdy sprawcy wydają się być migrantami, aktywistami z marginesu lub oportunistami. W efekcie nie tylko uzyskuje wymierne straty, jakie ponoszą kraje „wrogiego Zachodu”, ale przede wszystkim takie działania sieją w społeczeństwach zachodnich nieufność do własnego aparatu państwowego, podgrzewa wewnętrzne napięcia i prowadzi do osłabienia wewnętrznego.
Zdaniem Piotra Araka dotychczasowe odpowiedzi państw atakowanych w ten sposób przez służby rosyjskie, były zbyt defensywne, co miało zachęcać Rosję do dalszych tego typu działań. „Noty dyplomatyczne, śledztwa i sankcje sygnalizują troskę, ale nie mają poważnych konsekwencji dla Rosji. Dla reżimu, który rutynowo bada granice, wygląda to mniej jak ostrzeżenie, a bardziej jak przyzwolenie na kontynuację” – pisze ekspert The Atlantic Council.
„Rosja chce osłabić długoterminowe poparcie dla Kijowa. Jeśli społeczeństwa Zachodu zaczną kojarzyć pomoc dla Ukrainy z rosnącą niepewnością w kraju, może wzrosnąć presja na rządy, by zmieniły swoje zobowiązania. W Polsce dynamika ta wzmacnia też narracje antyimigracyjne i antyukraińskie, co potęguje fakt, że prorosyjski kandydat w wyborach prezydenckich w 2025 roku zdobył 1,2 miliona głosów” – przekonuje.
Właśnie dlatego, jego zdaniem – państwa Europy powinny przejść do wspólnej ofensywy, stosując inne niż dotychczas metody. „Europa poprawiła ochronę infrastruktury i współpracę wywiadowczą, ale ogólne podejście pozostaje w dużej mierze defensywne. Jeśli sabotaż jest teraz stałym elementem konfrontacji Rosji z Zachodem, odpowiedź musi odzwierciedlać tę rzeczywistość” – pisze dr Piotr Arak.
Co jego zdaniem powinno nastąpić? Państwa UE powinny uzgodnić wspólne ramy odstraszania hybrydowego, przyspieszyć wspólne śledztwa w celu szybkiego ustalania sprawców i wzmocnić odporność swoich społeczeństw na dezinformację i panikę.
„W praktyce oznaczałoby to wspólne procedury alarmowe, komórki analiz zagrożeń i szybszą wymianę informacji wywiadowczych, by wywołać automatyczne, skoordynowane reakcje wszystkich państw UE. Polska ma tu większą rolę do odegrania, bo ma większy interes w grze (granice z Rosją na północy i Białorusią na wschodzie) i rosnący potencjał wojskowy i wywiadowczy, którego brakuje innym państwom UE” – konkluduje ekspert The Atlantic Council.
Anna Druś
