Saudowie potajemnie nakłaniali Donalda Trumpa do ataku na Iran [Washington Post]
Saudyjski książę koronny i następca tronu Mohammed bin Salman w lutym 2026 r. potajemnie miał przekonywać w rozmowach telefonicznych prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa do ataku na Iran – informuje 1 marca 2026 r. dziennik „Washington Post”.
Amerykański atak na Iran. Lobbowali za nim Saudowie
Pod sam koniec lutego 2026 r. po kilku tygodniach coraz mocniej wzrastających napięć amerykańsko-irańskich, skierowaniu przez USA ogromnej flotylli wojennej w region Bliskiego Wschodu, a w końcu przeciągających się negocjacji pokojowych ostatecznie doszło do wybuchu wojny Stanów Zjednoczonych Ameryki i Izraela z Islamską Republiką Iranu. Jak wynika z najnowszych doniesień amerykańskiej gazety „The Washington Post” na amerykański atak na Iran miała naciskać poprzez tajne kanały komunikacji Arabia Saudyjska. Tym samym okazuje się, że za przeprowadzeniem ataku USA na Iran optował nie tylko Izrael.
Zgodnie z informacjami „The Washington Post”, następca tronu Królestwa Arabii Saudyjskiej Mohammed bin Salman w prywatnych rozmowach telefonicznych z prezydentem Stanów Zjednoczonych Donaldem Trumpem, jakie były prowadzone w pierwszych tygodniach lutego 2026 r., miał wprost optować za uderzeniem USA na Iran. Jest to o tyle zaskakująca informacja i pewien zwrot akcji, ponieważ oficjalnie Arabia Saudyjska miała być jednym z tych arabskich krajów Zatoki Perskiej, które miały usilnie odradzać głowie amerykańskiego państwa interwencję zbrojną w Iranie.
Informacja ta wpisuje się dobrze jednak w fakt poważnej rywalizacji pomiędzy Saudami a reżimem ajatollahów o to kto będzie nowym głównym graczem na Bliskim Wschodzie. Rzeczywisty obecny przywódca Królestwa Arabii Saudyjskiej Mohammed bin Salman już 8 lat temu, w 2018 r., zapowiedział, iż niedopuszczalną dla jego kraju jest sytuacja w której Teheran miałby broń nuklearną, a Rijad nie.
„Arabia Saudyjska nie chce pozyskać bomby nuklearnej, ale bez wątpienia jeżeli Iran opracuje własną bombę nuklearną, to pójdziemy w jego ślady tak szybko, jak to będzie tylko możliwe” – mówił w marcu 2018 r. saudyjski książę koronny w rozmowie z amerykańskimi mediami. Wywiad ten w ostatnim czasie był odświeżany w mediach społecznościowych, przypominając o tym, że również w interesie domu Saudów, tak jak USA i Izraela, nie leży pozyskanie przez Islamską Republikę Iranu broni nuklearnej.
W świetle tego nie dziwią informacje „The Washington Post”, zgodnie z którymi to saudyjski następca tronu wbrew publicznemu odradzeniu USA ataku na Iran w styczniu i lutym 2026 r. oraz zapowiedziom o braku zezwolenia na wykorzystywanie saudyjskich lotnisk i przestrzeni powietrznej w wykonywaniu uderzeń na Iran, czy oficjalnym wezwaniom do dialogu, pokoju, jednak potajemnie nakłaniał Stany Zjednoczone do przeprowadzenia operacji zbrojnej w Iranie.
USA wraz z Izraelem o poranku 28 lutego przeprowadziły wspólne ataki na irańskie obiekty wojskowe i rządowe po tym, gdy rozmowy nuklearne utknęły w martwym punkcie oraz po pojawieniu się doniesień, że Islamska Republika Iranu wznowiła niektóre elementy swojego programu nuklearnego. Prezydent Donald Trump zapowiedział wieczorem 28 lutego 2026 r., że „intensywne i precyzyjne bombardowania” będą kontynuowane tak długo, jak będzie to konieczne. W nalotach na Iran z końca lutego 2026 r. zginął również Najwyższy Przywódca Iranu ajatollah Ali Chamenei.
Konflikt USA i Izraela z Iranem szybko eskalował do ogólnoregionalnego konfliktu. Teheran przeprowadził ataki na amerykańskie bazy wojskowe w całym regionie, nie licząc jedynie znajdującej się w Sojuszu Północnoatlantyckim Turcji. Uderzenia rakietami, pociskami i dronami nastąpiły chociażby na Abu Zabi i Dubaj w Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Dohę w Katarze oraz Rijad w Arabii Saudyjskiej. Zgodnie z najnowszymi doniesieniami medialnymi Arabia Saudyjska ma szykować się sama do odpowiedzi zbrojnej Islamskiej Republice Iranu.
Marcin Jarzębski
