Seul odrzuca udział w wojnie z Iranem. Co zrobi w cieśninie Ormuz?

Prezydent Lee Jae Myung zamknął drogę do bojowego zaangażowania Korei Południowej na Bliskim Wschodzie. Jego rząd może jednak wesprzeć ochronę tankowców i statków handlowych korzystających z cieśniny Ormuz. Dla uzależnionej od importowanej energii gospodarki rezygnacja z wszelkiej aktywności w tym regionie byłaby zbyt ryzykowna.

Południowokoreańscy żołnierze nie zostaną skierowani do operacji mogącej doprowadzić do starcia z Iranem. Takie stanowisko przedstawił 18 września prezydent Lee Jae Myung, odpowiadając na pytania o przyszłą rolę jego kraju w zabezpieczaniu cieśniny Ormuz.

Wypowiedź prezydenta wyklucza misję bojową oraz udział w amerykańskich działaniach wojennych. Pozostawia za to możliwość wysłania środków przeznaczonych do obserwacji, eskortowania statków lub ochrony południowokoreańskiego transportu.

Administracja Lee nadal ocenia, w jaki sposób może zwiększyć bezpieczeństwo morskiego handlu, przewozu surowców energetycznych i swoich obywateli. Szczegóły ewentualnej operacji nie zostały zatwierdzone.

Między żądaniami USA a ostrzeżeniami Iranu

Na Seul naciskała administracja Donalda Trumpa. Prezydent Stanów Zjednoczonych wezwał sojuszników do udziału w operacji mającej przywrócić swobodną żeglugę przez cieśninę Ormuz.

Trump zarzucał Korei Południowej, że w zbyt małym stopniu pomaga Stanom Zjednoczonym podczas wojny z Iranem. Latem zarządził ograniczenie dużych ćwiczeń prowadzonych wspólnie przez siły obu państw. Decyzja zaniepokoiła południowokoreańskie władze, ponieważ bezpieczeństwo kraju opiera się w znacznej mierze na sojuszu z Waszyngtonem.

Z drugiej strony nacisk wywierał Teheran. Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapowiedziało, że wojskowa obecność Korei Południowej w operacji prowadzonej w Zatoce Perskiej zostałaby potraktowana jako opowiedzenie się po stronie Stanów Zjednoczonych. Irańczycy ostrzegli Seul przed konsekwencjami takiej decyzji.

Lee Jae Myung wybrał rozwiązanie ograniczające ryzyko otwartej konfrontacji z Iranem, pozostawiając sobie możliwość ochrony interesów gospodarczych kraju.

Większość importowanej ropy przepływa przez cieśninę

Południowokoreańska gospodarka pozostaje silnie związana ze szlakami prowadzącymi z Zatoki Perskiej. W 2025 r. przez Ormuz przewieziono 61 proc. ropy sprowadzonej do Korei Południowej. Tą samą drogą dotarło 54 proc. importowanej benzyny ciężkiej, wykorzystywanej przede wszystkim przez przemysł petrochemiczny.

Długotrwałe zakłócenie ruchu uderzyłoby w rafinerie, zakłady przemysłowe i rynek paliw. Rosnące koszty transportu oraz ubezpieczenia tankowców mogłyby przełożyć się na ceny energii płacone przez przedsiębiorstwa i gospodarstwa domowe.

Znaczenie Ormuzu dla państw azjatyckich sprawia, że Seul potrzebuje własnych informacji o sytuacji na szlaku i zdolności do reagowania na zagrożenia. Z tego powodu południowokoreańskie władze przez kilka tygodni analizowały możliwość wysłania okrętów lub samolotów patrolowych.

Inspektorzy zbadali warunki w Zjednoczonych Emiratach Arabskich

Przed deklaracją Lee Jae Myunga południowokoreańskie Ministerstwo Obrony skierowało specjalny zespół do Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Oficjalnie misja miała ocenić stan bezpieczeństwa i zebrać informacje potrzebne rządowi.

Agencja Yonhap informowała, że inspektorzy analizowali warunki, w których samoloty patrolowe P-8 mogłyby korzystać z bazy Al Dhafra. Resort obrony nie potwierdził przygotowań do konkretnych operacji i zapewniał, że sama inspekcja nie oznacza decyzji o wysłaniu sił.

Rozmowy o udziale Korei Południowej prowadził również prezydent Lee podczas spotkania z Emmanuelem Macronem w Paryżu. Przywódcy uzgodnili dalszą współpracę na rzecz swobody żeglugi i stabilności łańcuchów dostaw. Doradca południowokoreańskiego prezydenta ds. bezpieczeństwa Wi Sung-lac tłumaczył, że negocjacje dotyczyły możliwego wkładu w bezpieczeństwo morskie, a kwestia rozmieszczenia kontyngentu nie była ich przedmiotem.

Ewentualne wysłanie wojsk musiałoby otrzymać poparcie parlamentu. Perspektywa zaangażowania militarnego budziła sprzeciw części społeczeństwa i wywołała demonstracje w stolicy.

Korea Południowa może ograniczyć się do ochrony żeglugi

Seul posiada doświadczenie w zabezpieczaniu statków z dala od własnego terytorium. Południowokoreańska marynarka prowadzi u wybrzeży Somalii misję antypiracką. Obecne tam siły mogłyby wspierać statki handlowe, przekazywać dane o zagrożeniach i pomagać obywatelom bez włączania się do wojny.

W grę wchodzą także działania rozpoznawcze, współpraca z flotami innych państw, wsparcie logistyczne i eskortowanie jednostek przewożących surowce. Każdy z tych wariantów wymagałby określenia zasad użycia siły, aby pojedynczy incydent nie doprowadził do konfrontacji z Iranem.

Lee Jae Myung oddzielił ochronę gospodarki od amerykańskich działań wojennych. Korea Południowa pozostanie zainteresowana bezpieczeństwem Ormuzu, ponieważ przebiega tamtędy większość jej dostaw ropy. Wojska przeznaczone do walki z Iranem nie zostaną wysłane.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się