Sport

Sport w uścisku polityki

Pierre de Coubertin propagował masowe uprawianie sporu wśród młodzieży także po to, by przygotować młodych Francuzów do nadchodzącej zemsty nad Niemcami. Połączono szlachetną ideę sportu z koncepcją militaryzmu i rywalizacji z innym państwem.

Aktywność fizyczna towarzyszy ludziom od zawsze – pierwotnie nieukierunkowana i związana z podstawowymi działaniami osoby – np. polowaniem, rywalizacją o wpływy i władzę. Z czasem sport stał się nośnikiem również kulturowym nierozłącznie związanym z człowieczeństwem.

By zyskać ramy pojęciowe i funkcjonalne – zwłaszcza za sprawą starożytnych Greków, Johan Huizing, stwierdza: ,,Zabawa – jest walką o coś lub przedstawieniem czegoś. Obie te funkcje mogą się również łączyć w ten sposób, że zabawa »przedstawia « walkę o coś albo też stanowi rodzaj zawodów – kto potrafi najlepiej coś przedstawić”.

I właśnie w starożytnej Grecji uznano ważną rolę sportu – kształtującego naszą kulturę fizyczną i piękno sylwetki ciała, co w ich mniemaniu było równie ważne jak kształcenie umysłowe i poznawcze. W gimnazjonach – czyli szkołach połączonych z obiektami sportowymi dbano o pełny i harmonijny rozwój człowieka. Określono reguły konkretnych dyscypliny oraz wyznaczano zasady rywalizacji sportowej. W końcu stworzono ideę igrzysk olimpijskich na cześć boga Zeusa w Olimpii gdzie od 776 r. p.n.e., co cztery lata, przybywali mieszkańcy miast greckich i rywalizowali o nimb pierwszeństwa w konkretnych dyscyplinach. Ich osobiste sukcesy i spełnienie były także powodem do dumy miasta (polis), z którego pochodzi. Otrzymywali skromny laurowy wieniec, ale zyskiwali tak naprawdę chwałę na wieki w całej Helladzie. Symboliczną kamienną ikoną z okresu genezy sportu pozostaje perfekcyjna rzeźba Myrona – przedstawiająca Dyskobola – atletę o doskonałej posturze zatrzymanego w trakcie ruchu – co utrwaliło się w zbiorowej kulturowej symbolice tej starożytnej epoki aż po czasy nam współczesne.

Do tej idei sportu powrócono w epoce nowożytnej, a w ujęciu masowym pod koniec XIX w. Powszechnie zaczęto uprawiać różne antyczne i nowożytne dyscypliny, a za namową barona Pierreʼa de Coubertina odrodzono Igrzyska Olimpijskie w nowej formule. Od tego czasu obok sportu amatorskiego i rekreacyjnego rywalizowano w sporcie zawodowym na wspomnianych olimpiadach, ale także mistrzostwach świata lub kontynentów, a także na pomniejszych rangą imprezach i zawodach.

Współcześnie wielu z nas podejmuje aktywność fizyczną w ujęciu amatorskim, a niekiedy profesjonalnym (zawodowym) i jednocześnie podziwia i dopinguje zmagania czołowych sportowców. Niestety towarzyszy temu coraz większy wpływ polityki, która odbiera piękno tej szlachetnej rywalizacji niszcząc jej czystą ideę i wciągając sportowców, kluby, a nawet państwa w tryby niebezpiecznej manipulacji w celu osiągnięcia korzyści – politycznych i gospodarczych, ocierających się niekiedy o bezpardonową wojnę. Wojnę – która jest bezwzględnym zaprzeczeniem antycznej idei szlachetnego sportu – o czym już wiedzieli starożytni Grecy – ogłaszający pokój boży na czas trwania Igrzysk Olimpijskich.

Żyjemy w świecie, gdzie wszystkie dziedziny życia człowieka są powiązane i generowane przez aspekty polityczne. Trudno przed tą realpolityk zdecydowanie ,,uciec” i jej nie dostrzegać. Jeżeli owa polityka wnika w sprawy światopoglądowe, ale także kulturowe, ekonomiczne, modę, to także dotyczy wyraźnie sportu.

Polityka ma ważne umocowanie w podejściu i organizacji życia sportowego i rozumienia powszechnej kultury fizycznej. Zasadza się to w podstawowych funkcjach każdego nowożytnego państwa, które propaguje, ale i znacząco finansuje działania podejmowane wokół sportu – amatorskiego, ale także tego wyczynowego. Od placówek oświatowych – gdzie mamy lekcje WF–u i szkolne związki sportowe, przez wojewódzkie i krajowe organizacje oraz stowarzyszenia, kluby, aż po reprezentację narodową. Wolny rynek (prywatni sponsorzy i wolna konkurencja) – nie jest tu do końca pełną alternatywą i fundamentem stabilizacji i rozwoju sportu. Prywatni inwestorzy tylko częściowo zaspokajają tę funkcje i raczej wybierają sporty elitarne i cieszące się dużym zainteresowaniem publiczności i mediów. Klasyczny rzut dyskiem nie znajduje takiego masowego zainteresowania jak piłka nożna lub formuła 1. I gdyby państwo wycofuje się z jego finansowania, sport staje się rozrywką dla najbogatszych lub mogących znaleźć odpowiedniego sponsora.

Niestety polityka ma tendencję do bezpardonowego przenikania do wielu dziedzin życia, a sport przecież jest pasją ogromnej grupy osób, niezależnie od ich poglądów i przekonań politycznych. Zdecydowane odpolitycznienie sportu gwarantowałoby, że ludzie mogliby cieszyć się nim bez politycznych wpływów i manipulacji. Czy zatem możemy ochronić sportu jako niezależną sferę rywalizacji i rozrywki. Należy przypomnieć, iż wspomniany Francuz – Pierre de Coubertin propagował masowe uprawianie sporu wśród młodzieży, ale m. in. po to by przygotować młodych Francuzów do nadchodzącego konfliktu zbrojnego (nazwanego później wielką wojną z lat 1914–1918), mającego być zemstą nad Niemcami za porażkę w wojnie francusko-pruskiej z 1870 r. Połączono zatem świadomie szlachetną ideę sportu z koncepcją militaryzmu i rywalizacji z innym państwem.

Ideologizacja sportu postępowała w kolejnym XX w. i to w niebezpiecznym skrajnym kierunku zmuszania sportowców do reprezentowania niedemokratycznych reżimów politycznych i szerzenia nieakceptowalnych ideologii i strategii danego państwa.

Szczytem tego upolitycznienia była Olimpiada w Berlinie w 1936 r. – święto proklamowanej kilka lat wcześniej III Rzeszy oraz jej ideologii – nazizmu we wszechobecnej symbolice nacjonalistycznych i rasistowskich postawach. W dobrym tonie było tradycyjne przywitanie nazistowskie przez podniesienie dłoni – nawet przez sportowców z innych krajów. W latach 70. i 80. XX w. we wschodnich Niemczech (tzw. NRD) – wszystko było nastawione na masowy oraz ukierunkowany sport począwszy od szkoły podstawowej, aby reprezentanci tego kraju wskazywali na potęgę i niezależność polityczną państwa – w istocie wtedy sowieckiej strefy okupacyjnej i do tego z agresywną ideologią komunistyczną. W końcu dochodziło do masowych bojkotów idei olimpijskiej: w 1980 r. w Moskwie – bez udziału sportowców z krajów zachodnich (w formule protestu przeciw zbrojnej interwencji sowieckiej w Afganistanie, a w 1984 r. w Los Angeles – krajów bloku wschodniego na czele z ZSRS (w tym Polski), jako rekcji na wcześniejszy bojkot państw kapitalistycznych.

Symbolika narodowa wiąże się nieodparcie z zaszczytem i wyróżnieniem jakim jest reprezentowanie swojego kraju na ważnej imprezie sportowej, a w szczególności zwycięstwo i laur okraszony wysłuchaniem hymnu narodowego i triumfem flagi kraju w rywalizacji z innymi. Tradycja ta nawiązuje do antycznych wzorców z epoki greckiej – zwycięzca olimpijskie wkraczał przez mury swojego miasta, które specjalnie na jego cześć burzono – aby mógł być traktowany jako osoba publiczna przynosząca wielki splendor konkretnemu polis w całej Grecji. Do dzisiaj towarzyszy temu euforia mas zapamiętujących te doniosłe chwile utrwalone w zbiorowej pamięci na wiele lat.  Przypomnijmy sobie sukcesy wielkich polskich sportowców w XXI w.: Adama Małysza, Kamila Stocha, Agnieszki Radwańskiej, Igi Świątek, czy męskiej drużyny siatkarzy. Budujemy w ten sposób dodatkowo pozytywną markę w przestrzeni międzynarodowej – POLSKI, kraju z którego pochodzą znani i podziwiani na całym świecie sportowców (np. za profesjonalizm i skuteczność w piłce nożnej – dawniej Zbigniew Boniek, a dzisiaj Robert Lewandowski).

Należy zastanowić się jak zniwelować nadmierne wpływy polityków w tej sferze życia społecznego, gdyż główni aktorzy tego spektaklu – sportowcy często stają się obiektami politycznych nacisków i kontrowersji.

Odpolitycznienie sportu oznaczałoby, że sportowcy nie byliby zmuszani do angażowania się w polityczne kwestie, które mogą być sprzeczne z ich wartościami lub przekonaniami. Mogliby wtedy w zupełności skupić się na swojej dyscyplinie i osiągnięciach, a nie na politycznych manipulacjach. Co sprawiłoby dodatkowo, że mieliby na swoich barkach mniejszą presję związaną z przypodobywaniem się różnym wpływom i ugrupowaniom. Politycy i przychylne im media często wciągają sportowców w bieżące rozgrywki polityczne i wymuszają opowiedzenie się po określonej stronie batalii politycznej chcąc wykorzystać rozpoznawalność sportowców i ich społeczne uznanie i szacunek.

Jeszcze wyraźniej przedstawia się to w ujęciu międzynarodowym. Spójrzmy na zachowania i symbolikę towarzyszącą m. in. turniejom tenisowym po agresji Federacji Rosyjskiej na Ukrainę w lutym 2022 r. Towarzyszy temu bezpardonowa ,,wojna poza kortem” – pomiędzy zwolennikami polityki agresji i imperializmowi rosyjskiemu oraz jej przeciwnikami, w której uczestniczą sami sportowcy, ale także kibice i podkręcające te zachowania media. Tymczasem sport powinien prowadzić do kulturowego zbratania różnych społeczności i szerzej przeciwdziałać nacjonalizmom pomiędzy narodami.

Polityka często wywołuje podziały i napięcia społeczne. Odpolitycznienie sportu pozwoliłoby na wykorzystanie go jako neutralnej przestrzeni, gdzie ludzie mogliby spotykać się, rywalizować i wspólnie cieszyć się osiągnięciami sportowców. A dodatkowo propagować pozytywne postawy – jak chociażby akcja w ramach Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej – FIFA: ,,Nie dla rasizmu”. Takie działania animują płaszczyzny zacieśniania pozytywnych więzi społecznych i budowania większej harmonii w szeroko rozumianym społeczeństwie, jak i miedzy narodami i państwami. W przeciwnym razie może dojść do kolejnych ,,Wojen futbolowych” (termin ten wprowadził do światowego obiegu Ryszard Kapuściński), określając tak krótkotrwały konflikt zbrojny pomiędzy Salwadorem a Hondurasem, który eskalował 15 czerwca 1969 r. po meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata w piłce nożnej. Swoją drogą czymś normalnym staje się dzisiaj wizualne przygotowanie kibiców rywalizujących drużyn narodowych i eksponowanie barw i symboli etnicznych niczym przed średniowieczną bitwą.

W końcu mamy do czynienia z wszechpotężną korupcją nierozłącznie powiązaną z działaniami politycznymi. Obserwujemy bezpardonowe naciski finansowe z zaangażowaniem  coraz większego kapitału zainwestowanego w sport. Dobrym przykładem jest tu piłka nożna w klubowym wydaniu i rywalizacji w tzw. Lidze Mistrzów. Dodatkowo w sporcie nie od dziś widzimy wpływy korupcyjne i problemy z różną formą przekupstwa. Dostrzegamy, że korupcja bardzo często ma właśnie podłoże polityczne. Możemy tu wymienić liczne afery we władzach FIFA i Międzynarodowym Komitecie Olimpijskim lub np. przyznanie Katarowi organizacji ostatnich Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej w 2022 r.

Do tego na bliskim nam horyzoncie pojawiają się możliwe perturbacje z organizacją i przebiegiem letnich Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 r. – w kontekście udziału sportowców z Federacji Rosyjskiej i Białorusi, w epoce sankcji wywołanych agresją rosyjska na niepodległą Ukrainę w 2022 r. Towarzyszą temu kontrowersje i kolejne protesty państw oraz zmienne i nieczytelne stanowisko władz MKOL-u. Na uboczu pozostaje dobro sportowców (olimpijczyków) szykujących się do tych ważnych życiowych zawodów oraz potencjalnie zmuszonych do rezygnacji z udziału w nich. Należy wyraźnie postawić pytanie: sport ma jednoczyć ludzi i oferować szlachetną rywalizację czy jednak budować konflikty i potęgować animozje między narodami?

Nawiązując do wspomnianej, na wstępie artykułu, monografii Johana Huizinga: ,,Przy tej wzrastającej systematyzacji i zdyscyplinowaniu gry z czasem zaczyna nieco zanikać jej czysto ludyczna treść. Ujawnia się to już w podziale graczy na zawodowców i amatorów […] Postawa zawodowego gracza nie jest już prawdziwe ludyczna; nie ma w niej już spontaniczności i beztroski. W społeczeństwie współczesnym sport zaczyna stopniowo oddalać się coraz bardziej od sfery czysto ludycznej i staje się elementem sui generis: nie jest już zabawą, ale też nie jest powagą. W dzisiejszym życiu społecznym sport zajmuje miejsce obok właściwego procesu kulturowego, ten zaś toczy się poza nim”. Zatem sport tak ważny i nierozłącznie związany z ludzkim rozwojem kulturowym, pod wpływem polityki i ingerencji kapitału zszedł nie niepożądane tory wypaczając jego pierwotną harmonię kształtującą nasze pojmowanie kultury fizycznej i osłabiając jego faktyczną twórczą podmiotowość.

Zdjęcie autora: Prof. Waldemar POTKAŃSKI

Prof. Waldemar POTKAŃSKI

Historyk zajmujący się problematyką narodową i niepodległościową, ruchem socjalistycznym na ziemiach polskich na przełomie XIX i XX w. oraz tematyką z zakresu bezpieczeństwa wewnętrznego i narodowego.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.08.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się