Średniowieczna astronomia. Jak kiedyś postrzegano zjawiska na niebie?

Człowiek od zarania dziejów patrzył w niebo. Taka jest już ludzka natura. To, co działo się w niebiosach, było przez wieki źródłem inspiracji ale też pobożnego lęku. Teraz, dzięki badaniom historyków wiemy, jak średniowieczni ludzie postrzegali niektóre zjawiska na niebie.

Wśród zjawisk pogodowych, które najbardziej ciekawiły (lub przerażały) ludzi z wieków średniowiecznych, za największą tajemnicę uchodziły pioruny kuliste – do dnia dzisiejszego niezbyt dobrze udokumentowane i niepotwierdzone naukowo zjawisko astralne. Teraz naukowcy z Uniwersytetu w Durham poinformowali świat nauki, że znaleźli najwcześniejszy opis pioruna kulistego w średniowiecznym tekście. 

Dziwne, wtedy niewytłumaczalne zjawiska na niebie były opisywane już w XII wieku przez benedyktyńskiego mnicha Gerwazego, związanego z katedrą Cantebruy. Duchowny opisywał, że w 1195 roku “w pobliżu Londynu nastąpił cudowny znak”, co czyni jego jego kronikę pierwszym dziełem literackim, w którym wspomniano o piorunie kulistym. Gerwazy poprzedził tym samym o prawie 450 lat dzieła dotychczas uważane, za najstarsze przykłady “piorunologii”. 

W swojej relacji angielski mnich opisał „gęstą i ciemną chmurę, z której wydobywa się biała substancja, przybierająca kulisty kształt, z którego w kierunku rzeki spadała ognista kula”. Takie przedstawienie niezrozumiałych, często przerażających zjawisk na niebie jest podobne do innych, późniejszych prób opisania piorunów kulistych – jasnych obiektów kulistych o średnicy wahającej się pomiędzy kilkudziesięcioma centymetrami a kilkoma metrami. Przed odkryciem XII-wiecznego tekstu o piorunie, najwcześniejsze wzmianki o piorunie kulistym z Anglii pochodzą z czasów, gdy w rejonie Devon miała miejsce historyczna, gwałtowna burza.

Był 21 października 1638 roku.  Według kronik, podczas tej burzy zginęły cztery osoby, a 60 zostało rannych. Według relacji świadków, podczas nawałnicy kula ognia o średnicy około 2,5 metra uderzyła w wiejski kościół, wybijając okno i rozrywając część dachu. Następnie to zjawisko miało przejść przez kościół, niemal go niszcząc, krusząc duże kamienie ze ścian i łamiąc ciężkie drewniane belki.

Dzisiaj możemy tylko wyobrażać sobie skalę niepokoju, jaką takie zjawiska na niebie musiały wywoływać. Pioruny kuliste, spadające gwiazdy lub deszcze meteorytów były wydarzeniami, które pamiętano przez długie lata, i nieraz opisywano na kartach kronik. Teraz, dzięki pracy historyków, możemy odkrywać sekrety średniowiecznej astronomii.  

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się