Średniowieczna magia. W co wierzyli (i w co nie wierzyli) dawni Europejczycy?

Współcześnie, wiele osób utożsamia średniowiecze z epoką, w której magia była uznawana za jednoznacznie złe zjawisko którego należy się wystrzegać. Nasza zbiorowa wyobraźnia jest pełna wizji polowań na czarownice i inkwizycyjnych stosów (mimo że te zjawisko należy utożsamiać przede wszystkim z czasami Renesansu i Baroku). Najnowsze badania wskazują jednak, że średniowieczna magia była dla ówczesnych ludzi nie tylko źródłem lęku. Często miała służyć do ochrony lub spełniania życzeń. 

Nie jest trudno wyobrazić sobie to, jak rzekomo miałaby wyglądać średniowieczna magia. Pokryta pryszczami czarownica mieszająca podejrzaną substancje w zardzewiałym kotle, tajemniczy, brodaty czarodziej przyzywający tajemne moce na szczycie wieży czy grupa kultystów próbująca nawiązać kontakt z demonem – popkultura dostarcza nam wiele wizji tego, jak mogła wyglądać paranormalna historia średniowiecza. Historycy zaznaczają jednak, że w rzeczywistości takie postrzeganie tego zagadnienia jest dalekie od prawd. 

Średniowieczna magia była bowiem utożsamiana nie tylko z złymi, mrocznymi siłami. Wręcz przeciwnie. W codziennym życiu ówczesnych ludziach, siły magiczne “grały” raczej dobre role. Badacze tego okresu nazywają ten fenomen magią codzienną – czyli zestawem wierzeń w sprawczą moc amuletów, prostych inkantacji i symboli, które miały zapewnić pożądane efekty dla kobiet i mężczyzn żyjących w tych trudnych czasach. Historycy przypuszczają, że tego typu wierzenia były znacznie powszechniejsze od wiary w niszczącą moc czarnoksięstwa czy satanistyczny okultyzm. Wiele wskazuje też na to, że Kościół był świadomy powszechności magii codziennej, i, w pewien sposób pogodzony z jej obecnością, nie zwalczał jej użytkowników. 

Prawdopodobnie najbardziej rozległym i popularnym rodzajem magii codziennej, popularnym wśród ludzi niezależnie od ich klasy społecznej, była magia uzdrawiająca, jakże potrzebna w czasach, kiedy z racji małej wiedzy medycznej, nawet niegroźna początkowo infekcja mogła doprowadzić do śmierci. Do dnia dzisiejszego zachowała się duża ilość tekstów, podpowiadająca osobom chcącym praktykować magię codzienną, jak leczyć przy pomocy ezoterycznych symboli i praktyk.

Najbardziej znanym przykładem podręcznika średniowiecznej magii uzdrawiającej jest staroangielska Księga Pijawek, opisująca to, jak najlepiej leczyć chorych za pomocą tych małych stworzeń. Co istotne, a książka ta doradza praktykującym w sposób dość racjonalny, by nie próbować przywoływania demonów, i zamiast tego używać naturalnych metod leczenia chorób. Księga Pijawek podpowiadaa jak tworzyć ziołowe leki na różne schorzenia, ale także prowadzi przez proces wypowiadania zaklęć i przeprowadzania krótkich rytuałów, czerpiących z pogańskich lub chrześcijańskich wierzeń o siłach nadprzyrodzonych, które mogłyby zwiększyć moc leku.

Co istotne, średniowieczna magia była wykorzystywana na wiele różnych sposobów, nie tylko podczas choroby. Jeśli w średniowieczu ktoś zgubił coś lub coś mu skradziono, mógł próbować używać uroków, aby spróbować odnaleźć ten przedmiot. Przykładowo, do dnia dzisiejszego zachowały się liczne zaklęcia, które miały pomóc rolnikowi odnaleźć zaginione bydło.

 Ludzie często uciekali się do magii, jeżeli chcieli uzyskać przed czymś ochronę. We wspomnianej „Księdze Pijawek” znajduje się przepis na napój chroniący przed złymi duchami. Aby go przygotować, należało napisać modlitwę na kartce papieru, a następnie poprosić dziewicę o umycie papieru. Następnie należało dodać papier do mieszanki ziół i poświęconego wina. 

Średniowieczna magia nie była więc wyłącznie zakazaną sztuką, bezwzględnie ściganą przez władze i Kościół. Dla wielu osób była codziennością, mającą przede wszystkim pomagać.  

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się