stworzenie uniwersalnego ciała

Stworzenie uniwersalnego ciała dla sztucznej inteligencji

Stworzenie uniwersalnego ciała, z którym wszyscy użytkownicy technologii mogliby się utożsamiać to ważny krok w kierunku rozwoju AI.

Wielkie firmy technologiczne, napędzane miliardami inwestycji i jeszcze większymi ambicjami, rozpoczęły nowy wyścig. Tym razem nie chodzi o kolejny smartfon ani kolejne gogle VR. Chodzi o stworzenie fizycznego interfejsu dla sztucznej inteligencji. Urządzenia, które będzie tak naturalne i intuicyjne w obsłudze, jak rozmowa z drugim człowiekiem.

OpenAI, twórcy ChatGPT, połączyli siły z Jonym Ivem, legendarnym projektantem Apple’a i współtwórcą iPhone’a, by stworzyć „najfajniejsze urządzenie technologiczne, jakie widział świat”, jak określił je szef OpenAI, Sam Altman. Szczegóły projektu owiane są tajemnicą, ale wiadomo jedno. To nie będzie kolejny ekran do patrzenia, ani zegarek do noszenia na nadgarstku.

Takie podejście wyraźnie kontrastuje z dotychczasowym myśleniem branży, która przez dekady po prostu dodawała kolejne funkcje do istniejących form jak: telefony, okulary i opaski. Altman i Ive sugerują, że potrzebujemy zupełnie nowego medium, nie gadżetu, ale „ciała” dla AI.

Przemysł pamięta spektakularne fiasko AI Pin od startupu Humane. Mimo imponującej kampanii promocyjnej i ceny sięgającej 699 dolarów, urządzenie zniknęło z rynku w mniej niż rok. Użytkownicy uznali je za zbędne, niedopracowane i pozbawione realnej przewagi nad smartfonem.

Porażki, jak pokazuje historia innowacji, są często punktem wyjścia do rewolucji. Google zapowiedział prace nad inteligentnymi okularami z wbudowaną AI, Amazon nieustannie rozwija swoją Alexę, a Apple choć ostrożne, stopniowo przemyca generatywną AI do systemu iOS. Wszyscy czują, że coś nowego musi się wydarzyć, tylko nikt jeszcze nie wie, jak to „coś” ma dokładnie wyglądać.

Coraz więcej ekspertów uważa, że kluczem do przełomu będzie głos. Olivier Blanchard z Futurum Research twierdzi, że prawdziwa AI powinna być dostępna „jak powietrze” bez ekranów, kabli i klikania. Wystarczy powiedzieć, czego potrzebujesz. Koncepcja tzw. ambient computing, rozwijana przez Google’a, zakłada, że technologia będzie otaczać nas wszędzie, ale pozostanie niewidoczna, gotowa do działania na komendę.

Taki model wymaga jednak przełamania technologicznych barier. Przechowywanie i przetwarzanie ogromnych ilości danych w chmurze zużywa niebotyczne ilości energii. Dlatego wielu badaczy jak Blanchard podkreśla konieczność lokalnego przetwarzania AI, czyli urządzeń, które będą inteligentne same w sobie, bez konieczności stałego połączenia z internetem.

Podobne wnioski płyną z raportów firm badawczych takich jak McKinsey czy Accenture, które wskazują, że automatyzacja wraz z zaufaniem do technologii jest to mix cech, który przełoży się na poprawę funkcjonowania AI w świecie przeciętnego człowieka.

Walka o odpowiedni interfejs AI już trwa. OpenAI, Google, Amazon, Meta i Apple mierzą się nie tylko z technologią, ale też z oczekiwaniami użytkowników, regulacjami prawnymi i ograniczeniami energetycznymi. Ale jedno jest pewne: to, co trzymamy dziś w dłoni, może za kilka lat wyglądać jak przestarzały relikt.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2025.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się