Polacy coraz częściej chcą zgłaszać korupcję, lecz nadal boją się łatki donosiciela
Gotowość Polaków do zgłaszania korupcji w miejscu pracy wzrosła z 27 proc. w 2019 r. do 43 proc. obecnie. Chociaż 73 proc. pracujących uważa, że ma dostęp do poufnego i bezpiecznego kanału zgłoszeń, najpoważniejszą przeszkodą pozostaje lęk przed uznaniem za donosiciela. Najnowsze badanie CBOS pokazuje, kiedy pracownicy decydują się reagować, a kiedy wybierają milczenie.
Jeszcze siedem lat temu gotowość do poinformowania przełożonych o korupcji w miejscu pracy deklarował niewiele więcej niż co czwarty Polak. Dziś taką reakcję zapowiada już 43 proc. badanych. Zmiana jest wyraźna, jednak nie oznacza, że zniknęły społeczne koszty występowania przeciwko osobom łamiącym prawo. Najpoważniejszą przeszkodą pozostaje obawa, że sygnalista zostanie uznany za donosiciela.
Najnowszy komunikat CBOS „Polacy o sygnalizowaniu nieprawidłowości” pokazuje, że Polacy znacznie częściej niż w przeszłości akceptują potrzebę reagowania na naruszenia. Jednocześnie uzależniają swoją decyzję od rodzaju zdarzenia, pozycji sprawcy oraz prawdopodobnych następstw dla osoby przekazującej informację.
Gotowość do reakcji wzrosła o 16 punktów procentowych
Uczestnikom badania przedstawiono sytuację, w której pracownik dowiaduje się, że jego kolega przyjmuje łapówki. O zawiadomieniu przełożonych mówi 43 proc. ankietowanych, podczas gdy w 2019 r. podobną odpowiedź wybierało 27 proc. Oznacza to wzrost o 16 punktów procentowych.
Równocześnie z 28 do 19 proc. zmniejszył się udział osób, które z całą pewnością nie podjęłyby działania. Jeszcze silniej spadła liczba niezdecydowanych, z 29 do 16 proc. Odpowiedź uzależniającą zachowanie od konkretnych okoliczności wskazuje natomiast 21 proc. respondentów, wobec 17 proc. siedem lat wcześniej.
W 2019 r. zwolennicy zgłoszenia i osoby odrzucające takie rozwiązanie tworzyli niemal równie liczne grupy. Obecnie tych pierwszych jest ponad dwa razy więcej. Wynik można odczytywać jako oznakę zmiany norm społecznych, choć znaczna część badanych nadal nie traktuje zawiadomienia o korupcji jako reakcji oczywistej.
Bezpieczna procedura zachęca do działania
Po raz pierwszy CBOS zapytał pracujących Polaków, czy w ich miejscu zatrudnienia funkcjonuje poufny i bezpieczny sposób informowania o nieprawidłowościach. Istnienie takiego rozwiązania potwierdziło 73 proc. respondentów, w tym 41 proc. w sposób zdecydowany. Przeciwnego zdania było 16 proc., a 11 proc. nie potrafiło udzielić odpowiedzi.
Przekonanie o skuteczności procedury nie rozkłada się jednak równomiernie. Bezpieczeństwo kanałów zgłoszeniowych najlepiej oceniają przedstawiciele kadry kierowniczej, specjaliści z wyższym wykształceniem oraz osoby pracujące na własny rachunek. W każdej z tych grup pozytywną ocenę wyraziło po 87 proc. badanych. Wśród pracowników usług analogiczny odsetek wyniósł 65 proc.
Znaczenie ma również osobista gotowość do interwencji. Aż 90 proc. osób deklarujących, że zgłosiłyby przypadek przyjmowania łapówek, uważa, że w ich zakładzie istnieje bezpieczny sposób przekazania informacji. Wśród tych, którzy nie zawiadomiliby przełożonych, podobną opinię podziela 60 proc. Można zatem przypuszczać, że sama obecność procedury nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale wyraźnie ułatwia podjęcie decyzji.
Najtrudniej jest pokonać społeczny lęk
Lista argumentów zniechęcających do zgłoszenia od 2019 r. praktycznie się nie zmieniła. Wśród osób odrzucających możliwość poinformowania przełożonych 37 proc. obawia się przede wszystkim uznania za donosiciela. Siedem lat wcześniej ten sam powód wskazywało 36 proc.
Na trudność udowodnienia nieprawidłowości zwraca uwagę 21 proc. przeciwników zgłoszenia, wobec 23 proc. w poprzednim badaniu. Kolejne 19 proc. uważa, że osoba ujawniająca naruszenie sama może później mieć problemy. W 2019 r. podobną ocenę wyrażało 18 proc.
Pozostałe powody występują znacznie rzadziej. Dla 6 proc. sprawa mogłaby być zbyt błaha, 5 proc. zakłada, że sprawca i tak nie poniósłby kary, a 3 proc. nie wiedziałoby, do kogo należy się zwrócić. Dane wskazują, że główną barierą nie jest brak informacji o procedurze, lecz obawa przed reakcją środowiska oraz konsekwencjami osobistymi.
Wykształcenie sprzyja zgłaszaniu nieprawidłowości
Postawa wobec sygnalizowania wyraźnie łączy się z poziomem wykształcenia. Zawiadomienie przełożonych deklaruje 54 proc. absolwentów szkół wyższych oraz 35 proc. osób z wykształceniem zasadniczym zawodowym. Wraz ze wzrostem wykształcenia maleje również udział odpowiedzi zdecydowanie odrzucających zgłoszenie, z 27 do 10 proc.
Inaczej wygląda zależność między deklarowaną religijnością a gotowością do interwencji. Różnica między skrajnymi grupami wynosi zaledwie 5 punktów procentowych i nie pozwala mówić o istotnym wpływie częstotliwości praktyk religijnych na podejmowaną decyzję.
Duże rozbieżności są natomiast widoczne pomiędzy grupami zawodowymi. Reakcję zapowiada 64 proc. przedstawicieli średniego personelu oraz 62 proc. członków kadry kierowniczej i specjalistów. Wśród pracowników usług jest to 30 proc., a w grupie robotników niewykwalifikowanych 31 proc.
Zgłoszenie częściej deklarują także mieszkańcy największych miast i osoby o wysokich dochodach. W aglomeracjach liczących ponad 500 tys. mieszkańców odsetek ten sięga 56 proc., a wśród osób dysponujących dochodem na osobę wynoszącym co najmniej 6000 zł wzrasta do 61 proc. Najbardziej zdecydowani okazują się badani w wieku 35–44 lat, spośród których 55 proc. wybrałoby interwencję. W grupie powyżej 65. roku życia byłoby to 35 proc.
Spółki z udziałem państwa wyróżniają się na tle innych pracodawców
Zaskakujący obraz przynosi porównanie różnych form własności zakładów pracy. W instytucjach publicznych zgłoszenie przypadku łapówki zapowiada 55 proc. pracowników. Dokładnie taki sam wynik odnotowano w przedsiębiorstwach całkowicie prywatnych. W obu sektorach 14 proc. ankietowanych nie podjęłoby działania.
Znacznie słabszą gotowość wykazują osoby zatrudnione w spółkach, w których kapitał prywatny łączy się z udziałem Skarbu Państwa. Zawiadomienie przełożonych deklaruje w nich 36 proc. respondentów, natomiast 29 proc. zrezygnowałoby z takiego kroku.
Różnicy tej nie można łatwo wyjaśnić brakiem procedur. Bezpieczne kanały przekazywania informacji dostrzega 77 proc. pracowników spółek z udziałem państwa, w porównaniu z 76 proc. zatrudnionych w instytucjach publicznych i 87 proc. pracujących w sektorze prywatnym. Formalne rozwiązania mogą więc istnieć, a mimo to nie budować wystarczającego poczucia bezpieczeństwa.
Adresat zgłoszenia zależy od rodzaju naruszenia
Badani oceniali również sześć sytuacji odnoszących się do instytucji publicznych. We wszystkich przypadkach przekonanie, że nie należy powiadamiać nikogo, miało charakter marginalny i było wybierane przez 1–5 proc. respondentów. Spór dotyczył nie samej potrzeby reakcji, lecz tego, czy sprawę należy najpierw skierować do przełożonych, czy od razu poza daną instytucję.
Rozwiązanie wewnętrzne preferuje 72 proc. badanych w przypadku błędu lekarskiego. Podobny sposób działania wybiera 67 proc. przy złym traktowaniu mieszkańców domu opieki, 66 proc. w odniesieniu do przyjmowania korzyści w urzędzie skarbowym oraz 60 proc. w razie łapówki wręczanej na komisariacie.
W przypadku molestowania ucznia opinie rozkładają się niemal równomiernie. Zgłoszenie wewnętrzne popiera 51 proc., natomiast 46 proc. opowiada się za zawiadomieniem zewnętrznych organów. Odmienny wynik przynosi scenariusz dotyczący fałszowania pomiarów metanu przez kierownictwo kopalni. Tutaj 53 proc. wybrałoby drogę zewnętrzną, a 42 proc. procedurę wewnętrzną.
Właśnie w ostatniej sytuacji podejrzane działania przypisano osobom zarządzającym instytucją. Wynik pokazuje, że wiara w możliwość skutecznego rozwiązania problemu wewnątrz organizacji wyraźnie słabnie, gdy nieprawidłowość dotyczy jej kierownictwa.
Polacy chcą reagować, ale potrzebują ochrony przed odwetem
Wyniki CBOS potwierdzają stopniową zmianę stosunku Polaków do ujawniania naruszeń. Wzrosła gotowość do informowania o korupcji, zmniejszyła się grupa zdecydowanie odrzucająca takie zachowanie, a poufne procedury są powszechnie dostrzegane w miejscach pracy.
Nie rozstrzygnięto jednak najtrudniejszego problemu. Sygnalista nadal może obawiać się nie tylko reakcji osoby, której dotyczy zgłoszenie, lecz także niechęci współpracowników. Dopóki zawiadomienie o poważnym naruszeniu będzie kojarzone z nielojalnością wobec grupy, formalna ochrona nie wystarczy do pełnego wykorzystania istniejących kanałów.
Skuteczny system powinien więc łączyć poufność, niezależne rozpatrywanie zawiadomień oraz realne zabezpieczenie przed zawodowym odwetem. Równie ważne jest budowanie przekonania, że lojalność wobec organizacji nie oznacza milczenia, gdy łamane jest prawo, lecz odpowiedzialność za jej uczciwe funkcjonowanie.
Podstawa danych: komunikat CBOS nr 85/2026 „Polacy o sygnalizowaniu nieprawidłowości”, opracowany przez Michała Waszaka. Badanie przeprowadzono od 2 do 12 lipca 2026 r. na imiennej próbie losowej 938 dorosłych mieszkańców Polski.
Sebastian Nizio
