Sześciu na dziesięciu Francuzów chce zakazu hidżabu na ulicach
Marine Le Pen chce poddać Francuzom w referendum zakaz noszenia hidżabu w miejscach publicznych, popierany obecnie przez 60 proc. badanych. Gdy pytanie dotyczy jednak mandatów dla kobiet w chustach, aprobata spada do 53 proc., a projekt RN wchodzi w kolizję z Konstytucją i Europejską Konwencją Praw Człowieka.
Zaczęło się od telewizyjnej deklaracji Jean-Philippe’a Tanguya, deputowanego Rassemblement National z departamentu Somme. Polityk oznajmił 30 sierpnia 2026 r., że po dojściu jego obozu do władzy kobieta w hidżabie mogłaby otrzymać mandat podobnie jak kierowca bez zapiętych pasów, a zapowiedź natychmiast wywołała pytania o to, kto miałby oceniać charakter chusty, na jakiej podstawie policjant wystawiałby grzywnę i czy jeden element stroju można prawnie uznać za ideologię. Relację z pierwszej deklaracji i zmian stanowiska RN opisał „HuffPost”.
Jordan Bardella, przewodniczący partii i polityk wskazywany przez Marine Le Pen jako kandydat na premiera, próbował nadać propozycji bardziej instytucjonalną formę. Zapowiedział debatę społeczną oraz referendum nad obszernym pakietem przeciw islamizmowi, w którym sankcja za noszenie hidżabu byłaby jedną z wielu regulacji, chociaż nie przedstawił ani definicji zakazanego stroju, ani projektu pytania referendalnego. Szczegóły wystąpienia Bardelli podał „Journal du Dimanche”.
Popularny pomysł traci poparcie po pytaniu o karę
Najbardziej nośna liczba tej debaty to 60 proc. Taki odsetek uczestników badania CSA dla CNEWS, Europe 1 i „JDD” poparł zakaz noszenia chusty islamskiej w przestrzeni publicznej, przy 40 proc. sprzeciwu, jednak po dodaniu pytania o mandat przewaga stopniała do 53 wobec 47 proc. Pełny rozkład odpowiedzi opublikował „Journal du Dimanche”, pokazując zarazem, że aprobata dla abstrakcyjnej zasady nie musi oznaczać gotowości do policyjnego egzekwowania jej na ulicy.
Kobiety częściej niż mężczyźni deklarowały poparcie, odpowiednio 62 i 58 proc., natomiast najmocniejszą aprobatę zanotowano wśród osób od 50 do 64 lat, gdzie wyniosła 67 proc. Wśród respondentów mających 65 lat i więcej było to 64 proc., lecz sześciu na dziesięciu uczestników w wieku 18–24 lata odrzuciło zakaz, co odwraca popularny stereotyp o jednolitym stanowisku francuskiego społeczeństwa. Różnice między grupami społeczno-zawodowymi były niewielkie: rozwiązanie zaakceptowało 58 proc. CSP+, 61 proc. CSP- oraz 62 proc. osób nieaktywnych zawodowo.
Prawdziwa przepaść pojawia się dopiero przy identyfikacji partyjnej. Za ograniczeniem opowiedziało się 92 proc. sympatyków RN i Reconquête oraz 80 proc. wyborców Les Républicains, podczas gdy przeciw było 74 proc. zwolenników La France insoumise, 58 proc. elektoratu socjalistycznego, 78 proc. sympatyków ekologów i 61 proc. osób bliskich Renaissance. Wynik 60 proc. należy też zestawić z 69 proc. uzyskanymi w analogicznym badaniu w listopadzie 2025 r., ponieważ dziewięciopunktowy spadek w ciągu niespełna roku osłabia tezę o jednokierunkowym wzroście poparcia.
Dwa rodzaje zasłony i dwa różne problemy prawne
W języku kampanii słowa hidżab, nikab i burka bywają używane zamiennie, choć opisują odmienne stroje. Pierwszy zasłania włosy i szyję, drugi pozostawia widoczne oczy, trzeci zaś zakrywa także twarz siatką, dlatego tylko dwa ostatnie warianty podlegają francuskiej ustawie nr 2010-1192. Tekst obowiązującej regulacji znajduje się w Légifrance: od 11 kwietnia 2011 r. zabrania ona w drogach, obiektach publicznych i miejscach otwartych dla ludności ubioru przeznaczonego do ukrywania oblicza, przewidując wyjątki zdrowotne, zawodowe, sportowe, artystyczne i tradycyjne.
Nowa propozycja jest jakościowo inna, gdyż obejmowałaby osobę możliwą do identyfikacji i wybierałaby znak kojarzony z jednym wyznaniem. Z tego powodu problemem nie byłoby jedynie wykazanie potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa, lecz także proporcjonalności, równego traktowania religii i poszanowania wolności sumienia. Francja może ograniczać strój uczniów w publicznych szkołach na podstawie ustawy z 15 marca 2004 r. i wymagać neutralności od urzędników, ale dorosły przechodzień nie znajduje się wobec państwa w tej samej sytuacji co nauczyciel, policjant albo pracownik administracji.
Paryż mógłby powoływać się na wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka z 1 lipca 2014 r. w sprawie S.A.S. przeciwko Francji, w której Wielka Izba nie stwierdziła naruszenia Konwencji przez zakaz zasłaniania twarzy. Pełne rozstrzygnięcie w bazie HUDOC wskazuje jednak, że sprawa dotyczyła całkowitego ukrycia oblicza i koncepcji warunków wspólnego życia, a nie każdej widocznej oznaki religijnej. Rozszerzenie tego rozumowania na włosy i szyję wymagałoby nowego testu konieczności, którego wyniku nie da się przesądzić samą większością w sondażu.
Referendum nie unieważnia hierarchii praw
Konstytucja francuska przewiduje dwa odrębne mechanizmy głosowania powszechnego. Artykuł 11 służy przyjmowaniu ustaw w określonych dziedzinach, natomiast art. 89 reguluje zmianę Konstytucji i wymaga wcześniejszej zgody obu izb dla identycznego brzmienia reformy; różnicę między referendum ustawodawczym i konstytucyjnym wyjaśnia Vie-publique. Senat, w którym obóz Le Pen nie posiada dominującej pozycji, mógłby zatrzymać procedurę z art. 89, stąd zainteresowanie drogą omijającą tę izbę.
Charles de Gaulle zrobił to w 1962 r., poddając pod głosowanie w trybie art. 11 bezpośredni wybór prezydenta, a Conseil constitutionnel odmówił wówczas kontroli aktu uchwalonego przez naród. Współczesne użycie takiego precedensu do ograniczenia praw jednostki stworzyłoby jednak spór o kompetencje prezydenta, parlamentu i sądu konstytucyjnego, a później nie zamknęłoby drogi do postępowania przed organami europejskimi. Prawnik mógłby więc powiedzieć, że referendum rozstrzyga kwestię polityczną, lecz nie kasuje zobowiązań międzynarodowych ani nie usuwa konfliktu z zasadą niedyskryminacji.
Atlantico próbuje rozdzielić islam od islamizmu
Guylain Chevrier w analizie opublikowanej 17 września 2026 r. przez Atlantico przyjmuje, że propozycja RN wyrasta z uzasadnionego niepokoju, ale prowadzi do wadliwego rozwiązania. Historyk, były członek zespołu do spraw świeckości przy Haut Conseil à l’intégration, zwraca uwagę na wzrost rygoryzmu religijnego, presję na szkołę oraz niekonsekwencję kolejnych rządów, a jednocześnie broni wolności dorosłej osoby do noszenia chusty tak długo, jak nie narusza ona praw innych. Oryginalny artykuł Atlantico jest dostępny tutaj.
W jego ujęciu państwo powinno rozbić sieci przymusu, politycznego separatyzmu i zastraszania, a nie utożsamiać każdą praktykującą muzułmankę z organizacją ideologiczną. To stanowisko nie jest obroną wszystkich znaczeń chusty, ponieważ Chevrier traktuje część religijnych nakazów jako element nierówności kobiet, lecz odmawia władzy prawa do budowania emancypacji przez karanie osoby, która miałaby zostać „wyzwolona”. Atlantico przypisuje tym samym Republice dwa obowiązki naraz, czyli ochronę obywateli przed naciskiem wspólnoty oraz ochronę swobody wyboru przed nadmierną ingerencją aparatu państwowego.
Szkoła i przedsiębiorstwo pokazują skalę napięcia
Francuskie państwo ma już instrumenty kierowane do konkretnych środowisk. Od 2004 r. uczniowie publicznych szkół nie mogą ostentacyjnie manifestować przynależności religijnej, w 2023 r. zakaz objął także abaje, a ustawa z 24 sierpnia 2021 r. przeciw separatyzmowi rozszerzyła kontrolę nad stowarzyszeniami, finansowaniem kultów i wykonawcami usług publicznych. Spór o skuteczność tych narzędzi powrócił po groźbie dekapitacji skierowanej wobec 58-letniej nauczycielki w Le Fauga w Haute-Garonne, za którą ojciec ucznia został skazany na pół roku bezwzględnego więzienia.
Zdarzenie przywołało pamięć Samuela Paty’ego, nauczyciela historii i wiedzy obywatelskiej z Collège du Bois-d’Aulne w Conflans-Sainte-Honorine, zamordowanego 16 października 2020 r. w sąsiednim Éragny. Różnica pozostaje jednak zasadnicza: groźba, nękanie i przygotowanie przemocy są czynami, natomiast element garderoby może mieć wiele motywacji, od podporządkowania i nacisku rodzinnego po osobistą pobożność albo deklarację tożsamości. Prawo karne jest najskuteczniejsze, gdy reaguje na dowiedzione zachowanie, a nie domniemaną intencję wyprowadzoną z wyglądu.
W przedsiębiorstwach skala widoczności religii rzeczywiście rośnie. Barometr Institut Montaigne z 2026 r. podaje, że 79 proc. ankietowanych zauważa fakty religijne w środowisku zawodowym, a 50 proc. wymienia noszenie widocznych znaków, wobec 34 proc. dwa lata wcześniej i 21 proc. w 2022 r.; 17 proc. regularnie obserwuje zachowania oceniane jako rygorystyczne. Islam występuje w 85 proc. zgłaszanych sytuacji religijnych i w 91 proc. zdarzeń uznawanych przez badanych za rygorystyczne, lecz odsetki dotyczą postrzeganych przypadków, a nie całej populacji pracowników wyznania muzułmańskiego.
Lionel Honoré, profesor nauk o zarządzaniu w IAE Tours i twórca Observatoire du fait religieux en entreprise założonego w 2012 r. w Sciences Po Rennes, od lat podkreśla, że większość praktyk nie dezorganizuje przedsiębiorstw, choć menedżerowie potrzebują czytelnych reguł. Mogą odmówić żądaniu sprzecznemu z bezpieczeństwem, higieną, organizacją pracy albo prawami współpracowników, lecz w sektorze prywatnym nie obowiązuje automatycznie identyczna neutralność jak w urzędzie. Granica pomiędzy dopuszczalnym strojem a naruszeniem obowiązku zależy od stanowiska i skutku, nie od samego niepokoju obserwatora.
Europa wybiera zakazy twarzy, nie zakazy włosów
Portugalia przyjęła w sierpniu 2026 r. przepisy przewidujące od 150 do 3000 euro grzywny za zakrywanie twarzy w przestrzeni publicznej, z wyjątkami między innymi dla ochrony zdrowia, pracy, sztuki, pogody i miejsc kultu. Euronews opisał wejście ustawy w życie, akcentując, że regulacja dotyczy burki i nikabu, a nie chusty odsłaniającej oblicze. Podobne rozróżnienie stosują Francja, Belgia, Dania czy Szwajcaria, dlatego Marine Le Pen proponuje krok dalej niż większość europejskich ustawodawców.
Właśnie tutaj spór prawny łączy się z kampanią wyborczą. Ipsos-BVA daje Le Pen od 33 do 35 proc. głosów w pierwszej turze, przy 15,5–17 proc. dla Jean-Luca Mélenchona, co może zachęcać liderkę RN do mobilizowania większości popierającej zakaz. Omówienie sondażu na siedem miesięcy przed wyborami publikuje Reuters, a jego wyniki wskazują, że obie strony politycznego konfliktu korzystają na polaryzacji.
Francja nie wybiera zatem wyłącznie między zgodą na hidżab a jego zakazem. Musi zdecydować, czy chce precyzyjnie ścigać przymus, groźby i próby podporządkowania instytucji religijnym normom, czy też woli ustanowić ogólną sankcję wobec osób, których indywidualnych motywacji państwo nie zna. Pierwsze rozwiązanie jest powolne i wymaga skutecznej administracji, drugie daje prostą obietnicę kampanijną, ale obciąża Republikę ryzykiem dyskryminacji i wieloletnich sporów sądowych.
Tekst powstał na podstawie analizy Guylaina Chevriera dla Atlantico oraz niezależnie sprawdzonych źródeł prawnych, statystycznych i prasowych.
Arkadiusz Jordan
