Szkoły, które działają online monitorują uczniów 24/7
Coraz więcej firm współpracujących ze szkołami w USA monitoruje uczniów 24/7, zamieniając naukę w przestrzeń pełną kontroli.
Cyfrowa edukacja od lat niesie ze sobą obietnicę większej dostępności wiedzy, personalizowanego nauczania i lepszego wsparcia uczniów. Jednak tam, gdzie pojawia się technologia, prędzej czy później wkracza też kontrola. Najnowsze badania Uniwersytetu Kalifornijskiego w San Diego pokazują, że szkolne systemy monitorowania online coraz częściej obejmują nie tylko lekcje, ale i życie prywatne uczniów i to w trybie 24/7.
Z założenia miały one chronić młodych ludzi w postaci wychwytywania sygnałów depresji, zapobiegać przemocy czy nawet przeciwdziałać tragediom w rodzaju szkolnych strzelanin. Jednak w praktyce okazuje się, że firmy oferujące takie rozwiązania poszły o krok (albo i kilka kroków) dalej. Algorytmy sztucznej inteligencji śledzą zachowania uczniów nie tylko na szkolnych urządzeniach, ale czasami także na ich prywatnych komputerach czy smartfonach. I to bez wyraźnych granic ani jasnych kryteriów.
Według badania opublikowanego w Journal of Medical Internet Research aż 86% firm monitoruje aktywność uczniów przez całą dobę. Co więcej, 29% z nich tworzy „profile ryzyka”, które mogą być widoczne dla nauczycieli, dyrekcji, a w niektórych przypadkach nawet dla organów ścigania. Brzmi to jak futurystyczna dystopia, ale mówimy o rzeczywistości amerykańskich szkół w 2025 roku.
Niejasne definicje „niepokojących treści” sprawiają, że do flagowania trafiać mogą nie tylko rozmowy o samopoczuciu czy przemocy, lecz także całkowicie neutralne komunikaty. Raport zwraca uwagę, że wiele firm nie ujawnia ani skuteczności swoich narzędzi, ani poziomu błędów, a to oznacza, że uczniowie mogą być oceniani na podstawie algorytmu, którego nikt w pełni nie rozumie.
Choć raport UC San Diego dotyczy Stanów Zjednoczonych, podobne dylematy pojawiają się w innych częściach świata. W 2023 roku Human Rights Watch opublikowało analizę ponad 160 aplikacji edukacyjnych używanych w czasie pandemii. Wnioski były alarmujące, wiele z nich zbierało dane uczniów w sposób nieadekwatny, często bez ich wiedzy i zgody. Niektóre aplikacje przesyłały informacje reklamodawcom, co budziło poważne obawy o prywatność dzieci.
W Europie temat również budzi emocje. W Wielkiej Brytanii głośna stała się sprawa wykorzystywania algorytmów do przewidywania wyników matur w czasie pandemii. Okazało się, że system faworyzował uczniów z lepszych szkół, a krzywdził tych z mniej uprzywilejowanych środowisk. Choć nie była to typowa inwigilacja, przypadek pokazał, jak algorytmy mogą pogłębiać nierówności społeczne.
Zwolennicy monitoringu podkreślają, że w obliczu rosnącej liczby problemów zdrowia psychicznego wśród młodzieży, a także realnych zagrożeń przemocy, szkoły potrzebują narzędzi wczesnego ostrzegania. Algorytmy mogą szybciej niż nauczyciel zauważyć wpis o samookaleczeniach czy groźby kierowane do rówieśników.
Jednak krytycy ostrzegają, że taka forma prewencji może przynieść odwrotny skutek. Jeżeli uczniowie wiedzą, że ich prywatne wiadomości czy wyszukiwania są nieustannie śledzone, mogą przestać szukać pomocy w sieci, co zwiększa ryzyko izolacji. W artykule The Washington Post z 2022 roku zwrócono uwagę, że w niektórych szkołach algorytmy raportowały uczniów za używanie słów-kluczy, które wcale nie dotyczyły przemocy, lecz były częścią codziennych rozmów nastolatków.
Eksperci coraz częściej podkreślają, że potrzebna jest przejrzystość i równowaga. Z jednej strony nikt nie kwestionuje potrzeby ochrony uczniów przed zagrożeniami. Z drugiej mechanizmy kontroli muszą być jasne, a uczniowie, rodzice i nauczyciele powinni wiedzieć, co dokładnie jest monitorowane i w jaki sposób wykorzystywane.
Technologia zmienia szkołę szybciej, niż wielu mogłoby się spodziewać. Pandemia przyspieszyła cyfryzację edukacji, a teraz algorytmy wkraczają do klas i domów uczniów. Pytanie brzmi jednak, czy szkoła ma być miejscem nauki i rozwoju, czy też laboratorium masowej inwigilacji?
Być może przyszłość leży w wyważonych rozwiązaniach takich, które pozwolą na szybkie reagowanie w sytuacjach kryzysowych, ale jednocześnie będą respektować prywatność młodych ludzi. Jeśli edukacja ma przygotowywać do życia w świecie cyfrowym, powinna uczyć nie tylko korzystania z technologii, lecz także rozumienia jej granic.
Szymon Ślubowski
