technologia V2H

Technologia V2H zamienia auto w domowy magazyn energii

Choć prosumenci chętnie inwestują w kosztowną fotowoltaikę i ścienne akumulatory, często zapominają o potężnym zasobie zaparkowanym we własnym garażu.

Naukowcy z trzech australijskich uczelni: Flinders, Adelaide i Murdoch udowodnili, że technologia Vehicle-to-Home (V2H) pozwala zredukować import energii z sieci o 78 procent i obniżyć roczne rachunki za prąd o blisko 7 procent. Samochód elektryczny przestaje być pasywnym odbiorcą, a staje się aktywnym elementem domowej infrastruktury energetycznej.

Niewykorzystany potencjał na podjeździe

Jednym z największych wyzwań współczesnej transformacji energetycznej jest dysonans między czasem produkcji, a czasem konsumpcji prądu. Przydomowa fotowoltaika generuje najwięcej energii w środku słonecznego dnia, podczas gdy największe zapotrzebowanie (i najwyższe ceny prądu) przypada na godziny wieczorne, kiedy domownicy wracają z pracy. Tradycyjnym rozwiązaniem problemu był zakup drogich magazynów energii. Jednak inżynierowie coraz częściej zwracają uwagę na niewykorzystany zasób, który już w przypadkach wielu osób stoi na podjeździe i jest to samochód elektryczny.

Współczesne elektryki dysponują akumulatorami o pojemności wielokrotnie przewyższającej standardowe baterie domowe. Koncepcja dwukierunkowego przepływu energii pozwala traktować pojazd nie tylko jako środek transportu, ale jako wysoce wydajny, mobilny magazyn prądu. Gdy auto jest podłączone do ładowarki, może oddawać zgromadzoną wcześniej (lub wyprodukowaną w dzień ze słońca) energię do zasilania urządzeń elektrycznych dokładnie wtedy, gdy prąd z sieci jest najdroższy.

Australijski poligon doświadczalny

Aby zbadać realną opłacalność tego rozwiązania, zespół naukowców z trzech australijskich uczelni (Flinders, Adelaide i Murdoch) przeprowadził rygorystyczne symulacje na jednym z najbardziej zaawansowanych rynków fotowoltaicznych świata, czyli Australii Południowej. To region, który bije globalne rekordy w nasyceniu dachowymi panelami słonecznymi, a jednocześnie boryka się ze skrajnymi obciążeniami sieci w godzinach wieczornego szczytu.

Badacze wzięli pod uwagę zmienne warunki pogodowe, realne taryfy za prąd, pory przyjazdów i wyjazdów domowników oraz narzucane przez operatorów limity eksportu energii do sieci. Wyniki symulacji jednoznacznie udowodniły, że włączenie pojazdu do domowego ekosystemu energetycznego całkowicie zmienia podejście w doborze sprzętu. Gospodarstwo wspierane samochodem z dwukierunkowym ładowaniem wymaga znacznie mniejszego, stacjonarnego magazynu energii, aby osiągnąć optymalną wydajność i zredukować pobór prądu z sieci o blisko 80 procent (względem domów bez instalacji OZE). Bez wsparcia pojazdu, domownicy musieliby zakupić potężniejszą, a tym samym znacznie droższą baterię, aby utrzymać podobny poziom autokonsumpcji.

Integracja pojazdów elektrycznych z infrastrukturą mieszkalną przestaje być futurystyczną ciekawostką, a staje się rynkową koniecznością. Samochody na prąd ewoluują z pasywnych konsumentów w aktywne filary stabilizujące lokalne sieci przesyłowe. W miarę rosnącej adopcji elektromobilności, dwukierunkowe ładowanie najprawdopodobniej stanie się standardowym narzędziem do walki z rosnącymi rachunkami za prąd.

Szymon Ślubowski

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się