Choć spiski w historii rzeczywiście się zdarzały, nowe badania pokazują, że wiara w teorie spiskowe nie musi wynikać z lęku czy stresu. Przekonania te częściej okazują się elementem trwałego światopoglądu niż reakcją na chwilowe psychiczne obciążenie.

Teorie spiskowe potrafią zawładnąć naszym umysłem, dlaczego?

Choć spiski w historii rzeczywiście się zdarzały, nowe badania pokazują, że wiara w teorie spiskowe nie musi wynikać z lęku czy stresu. Przekonania te częściej okazują się elementem trwałego światopoglądu niż reakcją na chwilowe psychiczne obciążenie.

Teorie spiskowe od lat przyciągają uwagę badaczy, którzy próbują zrozumieć, co sprawia, że ludzie w nie wierzą, oraz jak można ograniczyć ich wpływ. Wątpliwości wobec władzy i oficjalnych narracji są naturalną i potrzebną częścią debaty publicznej. Historia zna przecież realne spiski. Problem zaczyna się jednak wtedy, gdy część społeczeństwa akceptuje twierdzenia sprzeczne z dowodami. Badania opublikowane na łamach „The Conversation” pokazują, że niemal 9% mieszkańców Nowej Zelandii i ponad 10% Australijczyków zgadza się z fałszywym przekonaniem, iż fluor dodawany jest do wody pitnej celowo, by obniżać inteligencję ludzi i ułatwiać ich kontrolowanie.

Jednym z najczęściej przywoływanych wyjaśnień wiary w teorie spiskowe jest tzw. model zagrożenia egzystencjalnego. Zakłada on, że stres psychiczny czy lęk skłaniają ludzi do poszukiwania prostych wyjaśnień trudnych doświadczeń, a przyjęcie teorii spiskowej dodatkowo pogłębia ich psychiczne obciążenie. W ten sposób miałoby powstawać błędne koło, w którym cierpienie i spiskowe przekonania wzajemnie się napędzają.

Autorzy najnowszego badania postanowili sprawdzić, czy taki związek rzeczywiście istnieje. W badaniu podłużnym wzięło udział 995 osób z Nowej Zelandii, Australii i Wielkiej Brytanii. Przez sześć miesięcy uczestnicy regularnie odpowiadali na pytania dotyczące poziomu lęku, depresji i stresu oraz stopnia zgody z 11 różnymi teoriami spiskowymi. Wyniki okazały się zaskakujące. Nie znaleziono istotnych dowodów na to, że wzrost psychicznego cierpienia prowadzi do silniejszej wiary w teorie spiskowe. Również odwrotna zależność, że przekonania spiskowe zwiększają poziom stresu czy depresji nie została potwierdzona.

Badacze wskazują, że wiara w teorie spiskowe może być raczej wyrazem stabilnego sposobu postrzegania świata niż skutkiem chwilowego kryzysu psychicznego. To podważa sens interwencji opartych wyłącznie na redukcji stresu, jako sposobu walki z dezinformacją. Jeśli stres nie jest główną przyczyną tych przekonań, takie działania mogą okazać się nieskuteczne.

Jednocześnie autorzy podkreślają na łamach „The Conversation”, że brak bezpośredniego związku z pogorszeniem zdrowia psychicznego nie oznacza, iż teorie spiskowe są nieszkodliwe. Mogą one sprzyjać rozprzestrzenianiu dezinformacji i wpływać na postawy społeczne.

W świetle tych ustaleń coraz większego znaczenia nabierają działania rozwijające myślenie analityczne i krytyczne. To one, a nie wyłącznie praca nad emocjami mogą okazać się skuteczniejsze w ograniczaniu wpływu teorii spiskowych na debatę publiczną.

Laura WIECZOREK

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się