Tesla startuje ze swoim pierwszym salonem w Indiach
We wtorek Tesla oficjalnie startuje ze swoim pierwszym salonem w Indiach w finansowej stolicy Mumbaju, gdzie ceny modeli będą zatrważające.
Dla Elona Muska to ruch symboliczny. Firma, która jeszcze kilka lat temu dominowała na rynku aut elektrycznych w USA i Europie, dziś musi szukać nowych odbiorców w krajach rozwijających się. Czy Indie okażą się dla Tesli wybawieniem, czy kolejnym wyzwaniem, które obnaży słabości globalnego giganta?
Tesla od dawna sygnalizowała chęć wejścia do Indii, ale dotąd powstrzymywały ją zaporowe cła na importowane samochody elektryczne. Indie nakładają jedne z najwyższych ceł na świecie, co wielokrotnie krytykował sam Musk. Rząd Indii, chcąc chronić rodzimą produkcję, zapowiadał, że obniży taryfy tylko wtedy, gdy globalne koncerny zainwestują setki milionów dolarów w lokalne fabryki. Tesla do tej pory nie ogłosiła takich planów. Na razie jej samochody będą importowane z Chin.
Oznacza to, że ceny będą wysokie. Model Y, który Tesla zaczęła oferować w Indiach, kosztuje na start około 70 tys. dolarów. Prawie dwukrotnie więcej niż w USA, jeśli uwzględnić tamtejsze ulgi podatkowe. Dla indyjskiego rynku, gdzie średnia pensja wynosi znacznie mniej niż w krajach Zachodu, to bariera nie do przeskoczenia dla przeciętnego kierowcy.
Według danych Counterpoint Research, auta elektryczne stanowią dziś zaledwie około 3% sprzedaży samochodów w Indiach. W 2024 roku sprzedano około 100 tys. elektryków, to kropla w morzu, biorąc pod uwagę wielkość rynku. Eksperci są zgodni, tesla nie będzie walczyć o masowego klienta, tylko o zamożnych mieszkańców wielkich miast, konkurując z BMW, Mercedesem czy Audi.
Analityk Soumen Mandal prognozuje, że sprzedaż w początkowym okresie wyniesie maksymalnie 500-700 sztuk miesięcznie, a potem spadnie nawet do 200-300 aut. Dla Tesli, która do tej pory opierała swój sukces na skali i produkcji masowej, to nie jest obiecujący wynik.
Tesla nie bez powodu próbuje zdobyć przyczółek właśnie tutaj. Indie to trzeci największy rynek motoryzacyjny świata i największy kraj pod względem liczby ludności. Długofalowo to ogromny potencjał: urbanizacja rośnie, rząd wspiera rozwój elektromobilności, a wielkie miasta jak Mumbaj czy Delhi borykają się z gigantycznym problemem smogu, który auta elektryczne mogą pomóc ograniczyć.
Rząd premiera Narendry Modiego prowadzi obecnie rozmowy handlowe z USA, w tym o obniżeniu ceł na import aut. Elon Musk w lutym spotkał się z premierem w Waszyngtonie, polityczne poparcie może więc przyspieszyć negocjacje.
Tesla nie jest jednak jedyną marką, która chce zarobić na indyjskim rynku. Rodzimi gracze, tacy jak Tata Motors czy Mahindra, oferują znacznie tańsze elektryki, które lepiej trafiają w potrzeby przeciętnego klienta. Równolegle na rynek wchodzą chińscy giganci, BYD już sprzedaje w Indiach model Atto 3 i planuje dalszą ekspansję.
Zresztą konkurencja z Chin to problem Tesli nie tylko w Indiach. W USA i Europie Elon Musk musi zmagać się z malejącym popytem i rosnącą liczbą konkurencyjnych modeli w niższych segmentach cenowych. W Chinach Tesla przestała być symbolem nowoczesności, tamtejsze marki oferują często lepiej wyposażone i tańsze auta.
Bez inwestycji w lokalną produkcję Tesla nie będzie w stanie poważnie zaistnieć w Indiach. Rząd stawia sprawę jasno. Jeśli chcesz sprzedawać, musisz tworzyć miejsca pracy i przenosić technologie. Tymczasem Tesla już raz zrezygnowała z planów budowy fabryki baterii w Japonii, tłumacząc się „trudnym otoczeniem biznesowym”.
Dla porównania, inni giganci nie boją się inwestować. Hyundai czy Kia rozbudowują swoje zakłady w Indiach, a Volkswagen zapowiada współpracę z lokalnymi partnerami. Takie ruchy pokazują, że kluczowa jest zdolność do elastycznego reagowania na politykę gospodarczą krajów, które chcą chronić swój przemysł.
Dla Elona Muska stawka jest wysoka. Albo Indie staną się kolejnym rozdziałem w historii sukcesu Tesli, albo pokazem, jak trudno jest powtórzyć zachodni model biznesowy na rynkach rozwijających się, gdzie każdy dolar, rupia czy juan mają jeszcze większe znaczenie.
Szymon Ślubowski
