„To Homer został zamordowany”. Francuski filozof ostro o Odysei Christophera Nolana
Michel Onfray nie ma wątpliwości: najnowsza „Odyseja” Christophera Nolana to spektakularne widowisko, które zgubiło ducha Homera. W recenzji opublikowanej na łamach „Journal du Dimanche” jeden z najbardziej znanych francuskich filozofów tłumaczy, dlaczego film, na który czekał od miesięcy, okazał się dla niego jednym z największych kinowych rozczarowań ostatnich lat.
Choć większość recenzji koncentruje się na zdjęciach, efektach specjalnych i aktorstwie, Michel Onfray spojrzał na film z zupełnie innej perspektywy. Zadał pytanie, czy współczesne kino potrafi jeszcze opowiadać wielkie mity w taki sposób, by zachować ich sens. Jego odpowiedź jest jednoznaczna: w przypadku Odysei Christophera Nolana – nie.
Poniżej przedstawiamy siedem najważniejszych tez francuskiego filozofa.
Czy Christopher Nolan nakręcił film akcji zamiast ekranizacji Homera?
Pierwszy zarzut Michela Onfraya dotyczy samej koncepcji filmu. Według filozofa reżyser postawił przede wszystkim na widowisko, tempo i rozmach, pozostawiając na drugim planie historię, która od blisko trzech tysięcy lat stanowi jeden z fundamentów kultury europejskiej.
Onfray uważa, że Odyseja Homera nigdy nie była opowieścią wyłącznie o walce z potworami czy niebezpiecznej podróży przez morze. To przede wszystkim historia o człowieku, który dojrzewa, uczy się odpowiedzialności i przez lata zmaga się z własnymi słabościami. Zdaniem francuskiego filozofa właśnie ta warstwa niemal całkowicie znika w ekranizacji Christophera Nolana.
Dlaczego Michel Onfray twierdzi, że „zamordowano Homera”?
Najgłośniejszym zdaniem recenzji jest stwierdzenie, że „to Homer został zamordowany”. Nie chodzi oczywiście o dosłowne zniszczenie dzieła, lecz o przekonanie, że współczesna adaptacja zachowała jedynie zewnętrzną warstwę opowieści.
Według Onfraya widz otrzymuje znane postacie, rozpoznawalne wydarzenia i spektakularne sceny, ale traci to, co przez stulecia uczyniło Odyseję jednym z najważniejszych tekstów świata. Filozof uważa, że mit został sprowadzony do atrakcyjnego wizualnie produktu, który można oglądać bez znajomości jego znaczenia.
Czy efekty specjalne przesłoniły całą historię?
Onfray nie ukrywa, że współczesne kino dysponuje technologią, o której wcześniejsi twórcy mogli jedynie marzyć. Jego zdaniem problem zaczyna się wtedy, gdy technologia staje się ważniejsza od opowieści.
Filozof opisuje nawet własne doświadczenie z pokazu 4DX, podczas którego widz jest potrząsany, polewany wodą i otaczany dodatkowymi efektami. W jego opinii wszystko to sprawia, że odbiorca bardziej koncentruje się na atrakcjach niż na historii Odyseusza. Właśnie dlatego porównuje film do wizyty w parku rozrywki, a nie do spotkania z klasyką literatury.
Czy Odyseusz Christophera Nolana przypomina współczesnego superbohatera?
Jednym z najmocniejszych elementów recenzji jest analiza głównego bohatera. Onfray uważa, że filmowy Odyseusz został przedstawiony przede wszystkim jako niezwyciężony wojownik, którego największym atutem jest siła fizyczna.
Tymczasem homerowski bohater zwyciężał przede wszystkim dzięki inteligencji, cierpliwości, umiejętności przewidywania i sprytowi. To właśnie on wymyślił konia trojańskiego i wielokrotnie ratował swoich ludzi dzięki pomysłowości, a nie mięśniom. Zdaniem filozofa ta zasadnicza cecha została niemal całkowicie zagubiona.
Jakie znaczenie miały symbole obecne w Odysei?
W swojej recenzji Michel Onfray przypomina, że niemal każda postać pojawiająca się u Homera ma znaczenie wykraczające poza samą fabułę.
Kalipso symbolizuje pokusę zapomnienia o obowiązkach, Kirke pokazuje niebezpieczeństwo utraty człowieczeństwa, syreny uosabiają siłę pożądania, a Charybda i Scylla przypominają, że czasami każda decyzja wiąże się z ryzykiem. Według filozofa film wykorzystuje te postacie przede wszystkim jako widowiskowe elementy akcji, pozostawiając na marginesie ich ponadczasową symbolikę.
Czy Nolan pominął najważniejszy temat Odysei?
Zdaniem Onfraya prawdziwym bohaterem eposu nie jest wojna ani walka z potworami, lecz wierność.
Przez dwadzieścia lat Penelopa czeka na męża, Telemach nie przestaje wierzyć w jego powrót, wierni słudzy rozpoznają swojego króla mimo upływu czasu, a stary pies Argos pozostaje oddany właścicielowi do ostatniego tchnienia. Filozof uważa, że właśnie ten wymiar opowieści budował siłę Homera, podczas gdy film koncentruje się przede wszystkim na widowiskowych scenach.
Czy warto obejrzeć Odyseję Christophera Nolana?
Choć recenzja Michela Onfraya jest wyjątkowo surowa, nie oznacza to, że film nie znajdzie swoich zwolenników. Widzowie oczekujący wielkiego widowiska z efektownymi zdjęciami, dynamiczną akcją i imponującymi scenami batalistycznymi prawdopodobnie znajdą w nim wiele powodów do zadowolenia.
Jeżeli jednak ktoś liczy na wierne oddanie ducha Homera i filozoficznej głębi jednego z najważniejszych dzieł antyku, powinien pamiętać, że według autora recenzji opublikowanej w Journal du Dimanche ekranizacja Christophera Nolana poszła w zupełnie innym kierunku. Dlatego jego tekst wywołał we Francji tak żywą dyskusję – nie tylko o samym filmie, ale również o tym, jak współczesna kultura traktuje klasyczne dzieła cywilizacji europejskiej.
Sebastian Nizo
