Trzęsienie ziemi w Japonii. Pierwszy kryzys rządu Sanae Takaichi

Trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,1, które 28 lipca uderzyło w prefekturę Kumamoto, szybko przestało być wyłącznie katastrofą naturalną. Śmierć dziesiątek osób, problemy z wodą i schronieniami podczas ekstremalnych upałów oraz kontrowersje wokół wizyty premier Sanae Takaichi stworzyły pierwszy poważny test kryzysowy dla jej rządu. Administracja uruchomiła pomoc finansową i wojsko, ale jednocześnie musiała odpowiadać na zarzuty jej przeciwników.

Trzęsienie uderzyło w południowo-zachodnią Japonię po południu 28 lipca. Epicentrum znajdowało się około 20 kilometrów na południe od miasta Kumamoto. Wstrząsy doprowadziły do zawalenia budynków, uszkodzenia dróg i mostów oraz przerw w komunikacji. W pierwszych godzinach bez prądu pozostawało około 48 tys. gospodarstw domowych, wstrzymano połączenia kolejowe, zamknięto lotnisko w Kumamoto, a część zakładów przemysłowych czasowo przerwała produkcję.

Bilans katastrofy szybko rósł. Na początku sierpnia władze informowały o 38 ofiarach śmiertelnych. Szczególnie tragiczne okazały się wydarzenia w centrum handlowym Aeon, gdzie po ewakuacji doszło do prawdopodobnego wybuchu gazu, oraz w zakładach Nippon Paper Industries, gdzie zawaliła się konstrukcja przemysłowa. Tysiące ludzi zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.

Katastrofa przypadła na wyjątkowo trudny moment pogodowy. Temperatury w Kumamoto dochodziły do około 40 stopni Celsjusza, podczas gdy dziesiątki tysięcy gospodarstw nadal nie miały dostępu do bieżącej wody. Tysiące mieszkańców trafiły do szkół, sal gimnastycznych i innych tymczasowych schronień, z których część nie była wyposażona w klimatyzację. Inni spali w samochodach albo na zewnątrz. Jedna ze starszych kobiet zmarła po wystąpieniu objawów udaru cieplnego podczas pobytu w samochodzie.

Rząd zareagował szybko. Już w dniu trzęsienia ziemi powołano sztab kryzysowy, a do regionu skierowano tysiące żołnierzy Sił Samoobrony. Wojsko dostarczało wodę, pomagało w akcjach ratunkowych i instalowało klimatyzatory w miejscach przeznaczonych dla ewakuowanych. Premier mówiła o „wyścigu z czasem” przy poszukiwaniu osób uwięzionych pod gruzami.

Szybko okazało się jednak, że problemem nie jest już samo ratowanie ludzi. Woda i podstawowa infrastruktura pozostawały niedostępne w wielu miejscach przez kolejne dni. W pierwszym tygodniu po katastrofie ponad 46 tys. gospodarstw nadal nie miało bieżącej wody, a ponad 8,5 tys. osób przebywało w schronieniach. Gubernator Kumamoto Takashi Kimura apelował do władz centralnych o dodatkowe wsparcie, wskazując na problemy z wodą, opieką medyczną i warunkami panującymi w miejscach ewakuacji.

Dla Takaichi był to szczególnie niewygodny moment. Jeszcze przed trzęsieniem ziemi poparcie dla jej gabinetu zaczęło spadać. Sondaż Yomiuri i NNN przeprowadzony pod koniec lipca pokazywał 57 proc. poparcia, najniższy wynik od początku jej rządów. Ponad 70 proc. respondentów negatywnie oceniało działania władz wobec rosnących kosztów życia.

Katastrofa nie spowodowała gwałtownego załamania notowań rządu. W sierpniowym badaniu Jiji Press poparcie wynosiło 48,4 proc. i było tylko nieznacznie niższe niż miesiąc wcześniej. Pokazuje to jednak, że Takaichi weszła w kryzys z mniejszym politycznym zapasem bezpieczeństwa niż kilka miesięcy wcześniej.

Rząd sięgnął po rezerwy budżetowe. 4 sierpnia zatwierdzono wykorzystanie 24,2 mld jenów na pomoc dla poszkodowanych, naprawę dróg i mostów oraz budowę tymczasowych mieszkań. Trzy dni później katastrofę oficjalnie uznano za klęskę o szczególnie poważnych skutkach, co pozwala zwiększyć udział państwa w finansowaniu odbudowy i ograniczyć koszty ponoszone przez lokalne samorządy.

Pojawiła się również dyskusja o kolejnym budżecie uzupełniającym. Część opozycji domagała się dodatkowych środków zamiast ograniczenia pomocy do istniejących rezerw. Dla rządu jest to trudny temat, ponieważ Takaichi już wcześniej zwiększała wydatki w związku z rosnącymi cenami energii i kosztami życia.

Premier zdecydowała też zrezygnować z większości zagranicznych podróży planowanych na lato, aby pozostać w kraju i nadzorować działania związane z odbudową Kumamoto. Największe polityczne zamieszanie przyniosła jednak sama wizyta premier w zniszczonym regionie 3 sierpnia.

Sanae Takaichi oglądała szkody z wojskowego śmigłowca i spotkała się z osobami ewakuowanymi. Problem polegał na tym, że odwiedziła jedno z najlepiej wyposażonych schronień, w którym znajdowały się klimatyzacja, kartonowe łóżka i przegrody zapewniające mieszkańcom prywatność. W tym samym czasie tysiące innych ludzi przebywały w znacznie trudniejszych warunkach. W mediach społecznościowych pojawiły się zarzuty, że wizyta nie pokazała rzeczywistej sytuacji dużej części poszkodowanych. Jeszcze większą krytykę wywołał materiał opublikowany później przez kancelarię premier. Dwuminutowy film z wizyty został zmontowany z podkładem fortepianowym, ujęciami Takaichi filmowanej z kilku perspektyw oraz scenami w zwolnionym tempie, pokazującymi ją podczas spotkań z mieszkańcami. Nagranie kończyło się wypowiedzią osoby dziękującej szefowej rządu.

Przeciwnicy premier uznali, że materiał przypomina reklamę polityczną bardziej niż relację z obszaru katastrofy. Krytykowali go także politycy opozycji. Według analizy przytaczanej przez Jiji Press nagranie zebrało tysiące reakcji, a wiele komentarzy zarzucało władzom wykorzystywanie tragedii do budowania wizerunku Takaichi. Rząd bronił materiału. Sekretarz gabinetu Minoru Kihara przypominał, że kancelaria już wcześniej przygotowywała filmy z wizyt premierów na terenach dotkniętych katastrofami. Podkład muzyczny miał być jedynie sposobem na przedstawienie działań rządu w bardziej przystępnej formie.

Kontrowersja uderzyła jednak w Sanae Takaichi w niekorzystnym momencie. Jej otoczenie było już wcześniej krytykowane w związku z materiałami wideo wykorzystywanymi w politycznej walce podczas kampanii wyborczych. Nowy film łatwo więc wpisał się w zarzut, że kancelaria premier zbyt mocno skupia się na kontroli politycznego przekazu. Samo trzęsienie ziemi nie zagroziło pozycji Takaichi w taki sposób, jak kryzys parlamentarny czy rozpad koalicji. Jej obóz dysponuje po lutowych wyborach bardzo silną pozycją w Izbie Reprezentantów. Katastrofa w Kumamoto stała się jednak pierwszym dużym sprawdzianem jej rządu poza codziennymi sporami o podatki, inflację i politykę zagraniczną.

O wyniku tego testu zdecyduje przede wszystkim tempo odbudowy. Japonia należy do państw najlepiej przygotowanych na trzęsienia ziemi, dlatego oczekiwania wobec władz są wyjątkowo wysokie. Problemy z wodą, nieprzystosowane do ekstremalnych upałów schronienia i spór o propagandowy charakter wizyty premier pokazały, że nawet sprawny aparat państwowy może bardzo szybko znaleźć się pod presją. Dla Sanae Takaichi kryzys ma dodatkowe znaczenie. Po wyborczym sukcesie jej rząd mógł przedstawiać się jako silna administracja zdolna przeprowadzać własny program. Kumamoto po raz pierwszy zmusiło ją do działania w sytuacji, której nie mogła zaplanować ani kontrolować politycznie. I właśnie dlatego skutki trzęsienia ziemi mogą być dla jej gabinetu ważniejsze niż sam chwilowy spadek sondaży.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się