stosunek Polaków do Ukraińców

Ukraińcy są częścią polskiej codzienności, ale tracą społeczne zaufanie

Ponad połowa mieszkańców Polski zna przynajmniej jednego Ukraińca, a kontakty z osobami przybyłymi z Ukrainy stały się stałym elementem życia zawodowego, sąsiedzkiego i towarzyskiego. Jednocześnie najnowsze badanie CBOS pokazuje, że od 2023 roku zmniejszyła się gotowość do zaakceptowania Ukraińców we wszystkich analizowanych rolach społecznych. Największa rezerwa pojawia się tam, gdzie w grę wchodzą władza, odpowiedzialność za innych albo wejście do najbliższej rodziny.

Obecność Ukraińców przestała być w Polsce zjawiskiem ograniczonym do dużych miast, dworców, ośrodków pomocy czy określonych branż gospodarki. Dla milionów Polaków spotkanie osoby pochodzącej z Ukrainy jest dziś zwyczajnym doświadczeniem w miejscu pracy, sklepie, przychodni, szkole albo na osiedlu. Z badania CBOS wynika jednak, że częstotliwość kontaktów nie przekłada się automatycznie na rosnącą gotowość do powierzania Ukraińcom odpowiedzialnych funkcji.

Co najmniej jednego Ukraińca występującego w jednej z wymienionych przez badaczy ról zna osobiście 55 proc. ankietowanych. Najczęściej chodzi o dalszego znajomego, którego wskazało 40 proc. respondentów, współpracownika albo kolegę ze szkoły, wymienianego przez 28 proc., oraz bliskiego przyjaciela, którego ma 27 proc. badanych. Ukraińskiego sąsiada zna 20 proc. Polaków, natomiast więź rodzinną z osobą z Ukrainy deklaruje 5 proc.

Kategorie te nie wykluczają się wzajemnie, ponieważ jedna osoba mogła wskazać kilka rodzajów relacji. Dane pokazują jednak skalę procesu, który w ciągu kilku lat zmienił strukturę wielu miejsc pracy, osiedli i lokalnych społeczności. Polsko-ukraińskie relacje nie są już przede wszystkim zagadnieniem polityki zagranicznej albo pomocy uchodźcom, lecz częścią codziennego doświadczenia społecznego.

Największa rezerwa pojawia się wobec ukraińskiego szefa

CBOS zapytał respondentów, czy zaakceptowaliby Ukraińca w sześciu konkretnych rolach. Największą akceptację uzyskały relacje poziome, czyli takie, w których nie występuje wyraźna zależność służbowa albo szczególna odpowiedzialność za bezpieczeństwo i dobro innych osób. Wyraźnie mniejsza otwartość pojawia się natomiast w przypadku przełożonego, opiekuna dziecka oraz członka najbliższej rodziny.

W 2026 roku 83 proc. badanych zaakceptowałoby Ukraińca jako kolegę w pracy, podczas gdy trzy lata wcześniej odsetek ten wynosił 91 proc. Zgoda na ukraińskiego sąsiada zmniejszyła się z 92 do 82 proc., a na lekarza pochodzącego z Ukrainy z 85 do 75 proc. Są to nadal wysokie wartości, ale kierunek zmian pozostaje jednoznaczny.

Głębszy dystans ujawnia się przy relacjach wymagających większego zaufania osobistego. Ukraińca jako zięcia albo synową zaakceptowałoby obecnie 63 proc. ankietowanych, wobec 78 proc. w 2023 roku. Zgodę na powierzenie osobie z Ukrainy opieki nad dzieckiem wyraziłoby 58 proc. respondentów, podczas gdy w poprzednim pomiarze było to 74 proc.

Największą różnicę odnotowano w przypadku przełożonego. W 2023 roku ukraińskiego szefa zaakceptowałoby 73 proc. Polaków, natomiast w 2026 roku takiej odpowiedzi udzieliło 55 proc. badanych. Oznacza to spadek o 18 punktów procentowych, większy niż w którejkolwiek z pozostałych analizowanych relacji.

We wszystkich sześciu przypadkach wyniki są obecnie niższe niż trzy lata temu. Najmniejsza zmiana dotyczy współpracownika i wynosi 8 punktów procentowych, natomiast w pozostałych kategoriach spadki mieszczą się w przedziale od 10 do 18 punktów. Dodatkowe obliczenia statystyczne wykonane na podstawie wyników badania wskazują, że każda z tych zmian jest istotna statystycznie.

Nie oznacza to powszechnego odrzucenia Ukraińców, ponieważ w każdej z badanych ról odpowiedzi aprobujące nadal stanowią większość. Rezultaty świadczą raczej o przesunięciu granicy społecznego zaufania, która przebiega obecnie inaczej niż w okresie bezpośrednio po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji. Polacy pozostają otwarci na wspólną pracę i sąsiedztwo, lecz większą ostrożność wykazują w sytuacjach związanych z hierarchią, rodziną oraz odpowiedzialnością za dziecko.

Duże miasta i wieś żyją w odmiennych rzeczywistościach

Częstotliwość spotkań z Ukraińcami zależy w znacznym stopniu od miejsca zamieszkania. W największych polskich miastach codzienny kontakt z pracującymi osobami z Ukrainy deklaruje 58 proc. ankietowanych, podczas gdy na wsi odsetek ten wynosi 20 proc. Brak takich kontaktów wskazuje zaledwie 3 proc. mieszkańców największych aglomeracji i 17 proc. mieszkańców wsi.

W całej badanej populacji 27 proc. respondentów spotyka pracujących Ukraińców codziennie, a 24 proc. kilka razy w tygodniu. Kolejne 11 proc. ma z nimi kontakt raz w tygodniu, co oznacza, że łącznie 62 proc. badanych styka się z pracującymi osobami z Ukrainy co najmniej co tydzień. Jedynie 10 proc. deklaruje, że nie spotyka ich wcale.

Geograficzne zróżnicowanie widoczne jest również w bliższych relacjach. Przyjaciela pochodzącego z Ukrainy ma 37 proc. mieszkańców największych miast oraz 23 proc. mieszkańców wsi. Różnica nie ogranicza się zatem do częstotliwości przypadkowych spotkań, lecz obejmuje także szanse na zbudowanie więzi wykraczającej poza miejsce pracy albo krótką znajomość.

Najwyższy poziom akceptacji Ukraińców w sześciu badanych rolach odnotowano w największych miastach. Ich mieszkańcy akceptowali średnio 4,64 roli, podczas gdy na wsi wskaźnik ten wynosił 3,82. Wynik dla całej badanej populacji osiągnął 4,12 w skali od zera do sześciu.

Sama urbanizacja nie musi być bezpośrednią przyczyną większej otwartości. W metropoliach nakładają się na siebie wyższy poziom wykształcenia, większe dochody, młodsza struktura ludności oraz częstsze kontakty między osobami pochodzącymi z różnych krajów. Badanie pozwala opisać te zależności, lecz nie rozstrzyga, który z wymienionych mechanizmów ma decydujące znaczenie.

Wykształcenie silniej różnicuje postawy niż płeć

Jedna z najbardziej widocznych różnic przebiega między grupami wykształcenia. Osoby z wyższym wykształceniem akceptują przeciętnie Ukraińców w 4,80 spośród sześciu analizowanych ról. W grupie z najniższym poziomem wykształcenia średnia wynosi 3,19, a skala tej rozbieżności należy do największych ujawnionych w badaniu.

Znaczenie mają także dochody oraz subiektywna ocena warunków materialnych. Wśród osób osiągających najwyższy dochód na osobę przeciętna liczba akceptowanych ról wynosi 4,78, natomiast w grupie o najniższych dochodach spada do 3,56. Respondenci dobrze oceniający swoją sytuację materialną osiągają średnio 4,37, a osoby uznające ją za złą jedynie 3,05.

Można na tej podstawie ostrożnie postawić hipotezę, że poczucie ekonomicznego bezpieczeństwa ogranicza obawy związane z obecnością migrantów. Dla osób znajdujących się w trudniejszej sytuacji rywalizacja o mieszkania, miejsca pracy, dostęp do usług publicznych albo świadczeń może być postrzegana jako bardziej bezpośrednia. Samo badanie nie potwierdza jednak mechanizmu przyczynowego, dlatego wyników nie należy sprowadzać do prostego stwierdzenia, że niższe dochody automatycznie wywołują niechęć.

Znacznie słabsza okazuje się różnica między kobietami i mężczyznami. Mężczyźni akceptowali średnio 4,20 roli, a kobiety 4,04, lecz analiza statystyczna nie pozwala uznać tej rozbieżności za istotną. Wynik nie potwierdza więc tezy, że płeć jest obecnie jednym z głównych czynników kształtujących stosunek do Ukraińców.

Wyraźniejsze znaczenie ma wiek. Osoby w wieku od 35 do 44 lat akceptują przeciętnie 4,43 roli, natomiast wśród respondentów mających co najmniej 65 lat wskaźnik obniża się do 3,81. W grupie od 18 do 24 lat bliskiego przyjaciela z Ukrainy ma 40 proc. ankietowanych, a wśród seniorów odsetek ten wynosi 14 proc.

Różnice pokoleniowe mogą wynikać zarówno z częstotliwości kontaktów, jak i odmiennych doświadczeń historycznych, źródeł informacji oraz sposobów funkcjonowania na rynku pracy. Młodsi częściej uczą się i pracują w środowiskach wielonarodowych, natomiast osoby starsze rzadziej mają okazję do budowania bezpośrednich relacji. Jednocześnie wiek łączy się z miejscem zamieszkania, wykształceniem i sytuacją materialną, co utrudnia przypisanie całego efektu jednemu czynnikowi.

Kontakt z Ukraińcami pomaga, ale nie zawsze wystarcza

Na poziomie grup zawodowych występuje dodatnia zależność między posiadaniem ukraińskiego przyjaciela a akceptacją Ukraińców w różnych rolach. Obliczona na podstawie trzynastu grup korelacja wynosi 0,68, co wskazuje na stosunkowo silny związek. Nie jest to jednak dowód, że sam kontakt w każdym przypadku prowadzi do większej otwartości.

Szczególnie interesujący przykład stanowią pracownicy usług. Aż 42 proc. z nich deklaruje bliską znajomość z osobą pochodzącą z Ukrainy, a 43 proc. spotyka pracujących Ukraińców każdego dnia. Mimo tak częstych kontaktów przedstawiciele tej grupy akceptują przeciętnie tylko 3,76 z sześciu wymienionych ról.

Wśród kadry kierowniczej i specjalistów średni wynik wynosi 4,70, wśród pracowników administracyjno-biurowych 4,62, a wśród zatrudnionych poza rolnictwem w sektorze prywatnym 4,58. Rozbieżności sugerują, że znaczenie ma nie tylko liczba spotkań, lecz także ich charakter. Kontakt oparty na współpracy i poczuciu stabilności może oddziaływać inaczej niż relacja powiązana z konkurencją o stanowisko, liczbę godzin pracy albo wysokość wynagrodzenia.

Warto również pamiętać, że korelację obliczono dla całych grup zawodowych, a nie dla pojedynczych respondentów. Nie można więc na jej podstawie zakładać, że każda osoba mająca ukraińskiego przyjaciela wykazuje większą akceptację we wszystkich pozostałych sytuacjach. Dane pokazują kierunek zależności, lecz nie pozwalają traktować jej jako prostego związku przyczynowego.

Poglądy polityczne pozostają ważną linią podziału

Stosunek do Ukraińców wyraźnie różni się w zależności od deklarowanej orientacji politycznej. Osoby identyfikujące się z lewicą akceptują przeciętnie 4,83 roli, a respondenci sytuujący się w centrum 4,51. Wśród badanych określających swoje poglądy jako prawicowe średnia wynosi 3,78.

Najniższy rezultat, wynoszący 3,41, odnotowano wśród osób, które nie potrafiły albo nie chciały wskazać swojej orientacji politycznej. Pokazuje to, że mniejsza akceptacja nie jest wyłącznie cechą wyborców jednoznacznie przypisujących się do prawej strony sceny publicznej. Znaczenie może mieć również polityczne wycofanie, brak zaufania do instytucji lub poczucie pozostawania poza głównym nurtem debaty.

Zróżnicowanie polityczne nie powinno przesłaniać wpływu sytuacji społecznej i ekonomicznej. Poglądy pozostają powiązane z wiekiem, wykształceniem, miejscem zamieszkania, dochodem oraz wybieranymi źródłami informacji. Badanie pokazuje współwystępowanie tych cech, lecz nie uprawnia do stwierdzenia, że jedna deklaracja ideowa samodzielnie przesądza o stosunku do Ukraińców.

Polska integracja weszła w etap trudniejszych pytań

Pierwsze miesiące po rosyjskiej inwazji z 2022 roku były okresem masowej mobilizacji społecznej, w której dominowały pomoc humanitarna, solidarność i przekonanie o konieczności zapewnienia bezpieczeństwa uciekającym rodzinom. W miarę przedłużania się wojny obecność Ukraińców zaczęła być oceniana także przez pryzmat rynku pracy, mieszkań, szkół, ochrony zdrowia i finansów publicznych. Relacja z uchodźcą stopniowo przekształciła się w relację ze współpracownikiem, sąsiadem, lekarzem, przedsiębiorcą albo potencjalnym przełożonym.

Na tym etapie ujawnia się zasadnicza różnica między tolerowaniem obecności a pełnym włączeniem do struktury społecznej. Sąsiedztwo lub wspólna praca wymagają stosunkowo ograniczonego zakresu zaufania, natomiast zgoda na szefa, opiekuna dziecka czy członka rodziny dotyka sfery bezpieczeństwa, władzy i długotrwałego zobowiązania. Właśnie w tych rolach spadek akceptacji jest największy.

Nie należy z tego wyprowadzać wniosku, że polskie społeczeństwo odwróciło się od Ukraińców. Nadal większość respondentów dopuszcza osobę pochodzącą z Ukrainy w każdej z sześciu przedstawionych sytuacji, a codzienne kontakty między obiema społecznościami mają bardzo dużą skalę. Wyzwaniem pozostaje jednak osłabienie zaufania widoczne w porównaniu z wynikami sprzed trzech lat.

Dalsza integracja będzie zależała nie tylko od liczby wspólnych miejsc pracy czy szkół. Istotne staną się poczucie sprawiedliwości reguł, sprawność usług publicznych, sytuacja na rynku mieszkaniowym oraz ograniczanie konfliktów opartych na niepełnych lub fałszywych informacjach. Jeżeli obecność Ukraińców będzie kojarzona z przejrzystymi zasadami i wspólnym udziałem w finansowaniu państwa, codzienny kontakt może stopniowo wzmacniać społeczne zaufanie.

Jeżeli natomiast narastać będzie przekonanie o nierównym traktowaniu albo konkurencji o ograniczone zasoby, sama częstotliwość spotkań może nie wystarczyć do zmniejszenia dystansu. Wyniki CBOS pokazują, że Polska przekroczyła etap spontanicznej gościnności i znalazła się w znacznie bardziej wymagającej fazie współżycia dwóch społeczności. Pytanie nie brzmi już wyłącznie, czy Polacy akceptują obecność Ukraińców, lecz także jakie miejsce są gotowi im powierzyć.

Badanie przeprowadzono od 2 do 12 lipca 2026 roku na reprezentatywnej próbie 938 pełnoletnich mieszkańców Polski wylosowanych z rejestru PESEL. Zastosowano procedurę mieszaną, obejmującą wywiady bezpośrednie CAPI, rozmowy telefoniczne CATI oraz ankiety internetowe CAWI. Pełne zestawienie wyników opublikowano w komunikacie CBOS nr 87/2026 „Kontakty z Ukraińcami i stosunek do nich”.

Sebastian Nizio 

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się