Używane akumulatory z elektryków zmienią energetykę Europy
Używane akumulatory z elektryków pozwolą na kolejne źródło magazynowania energii, dzięki ponownemu zasilaniu baterii.
W świecie zdominowanym przez transformację energetyczną i rosnącą popularność samochodów elektrycznych coraz częściej pojawia się pytanie: co zrobić z zużytymi bateriami, które choć nie nadają się już do zasilania pojazdów, nadal zachowują dużą część swojej pojemności? Odpowiedzią może być innowacyjny pomysł niemieckiej firmy Voltfang, która otworzyła pierwsze w Europie duże centrum przetwarzania akumulatorów na magazyny energii.
Voltfang przyjmuje baterie z samochodów elektrycznych i po testach żywotności daje im „drugie życie”. Najlepsze z nich trafiają do stalowych szaf wielkości lodówki, które stają się ogromnymi powerbankami dla domów i firm. Rozwiązanie pozwala przechowywać nadwyżki energii z paneli słonecznych, czy turbin wiatrowych i wykorzystać je później na o innych porach, w których energia jest produkowana mniej wydajnie z powodu mniejszego nasłonecznienia oraz mniejszego wiatru.
Pierwszymi klientami zostały m.in. sklepy sieci Aldi Nord, które chcą zatrzymywać energię z własnych instalacji solarnych.
Idea stojąca za Voltfang wpisuje się w coraz popularniejszy w Europie model gospodarki o obiegu zamkniętym. Jak podkreśla CEO firmy David Oudsandji, ponowne wykorzystanie baterii to nie tylko oszczędność zasobów, ale też sposób na uniezależnienie się od importu surowców. To szczególnie ważne w czasach, gdy rynek nowych baterii zdominowany jest przez Chiny, a ceny materiałów, takich jak lit czy kobalt, są niestabilne.
Podobne inicjatywy rozwijają się także poza Niemcami. Francuska firma EDF Renewables eksperymentuje z magazynami energii opartymi na zużytych bateriach, a w Stanach Zjednoczonych Tesla od lat promuje rozwiązania takie jak Powerwall – domowe magazyny energii, choć te bazują głównie na nowych akumulatorach.
Według analizy Roland Berger rynek stacjonarnych magazynów energii w Niemczech rośnie w zawrotnym tempie od 2,5 GWh w 2022 roku do 6 GWh pod koniec 2024. Jednak, jak przyznają eksperci, droga do masowej adopcji „drugiego życia” baterii nie jest prosta. Problemem jest wciąż ograniczona podaż – większość samochodów elektrycznych jeździ po drogach stosunkowo krótko, więc akumulatory nie trafiają jeszcze na rynek wtórny w dużych ilościach.
Dodatkowo, nowe ogniwa stają się coraz tańsze i bardziej wydajne, co rodzi pytanie: czy opłaca się inwestować w ich regenerację? Zwolennicy recyklingu przekonują jednak, że argumenty ekologiczne i strategiczne – takie jak zmniejszenie uzależnienia od zewnętrznych dostawców przeważają nad ekonomicznymi trudnościami.
Magazyny energii stają się kluczowym elementem transformacji energetycznej na całym świecie. W Australii od lat działa tzw. „Big Battery” w stanie Wiktoria, jedno z największych na świecie, zbudowane we współpracy z Teslą. W Kalifornii natomiast wdrażane są ogromne farmy baterii, które pomagają stabilizować sieć w okresach największego obciążenia.
Europa, dążąc do neutralności klimatycznej do 2050 roku, potrzebuje podobnych rozwiązań. Niemcy, które już teraz czerpią blisko 60% energii elektrycznej z OZE, muszą zmierzyć się z problemem jej przechowywania, aby uniknąć importu prądu z elektrowni węglowych czy atomowych w krajach sąsiednich.
Historia Voltfang to dowód na to, że innowacje nie muszą oznaczać tworzenia nowych technologii od zera – czasem wystarczy nadać nowe życie tym, które uznajemy za zużyte. To podejście pozwala nie tylko oszczędzać surowce, ale także budować bardziej odporną i zrównoważoną gospodarkę energetyczną.
Być może za kilka lat „lodówki na prąd” staną się standardowym wyposażeniem domów i firm w całej Europie. Jeśli tak się stanie, używane baterie z samochodów elektrycznych mogą odegrać równie ważną rolę w transformacji energetycznej, jak same pojazdy elektryczne na drogach.
Szymon Ślubowski
