W Konkursie Chopinowskim można wygrać nie tylko nagrodę główną
Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Fryderyka Chopina w Warszawie należy do tych rywalizacji, w których głównym celem czy motywacją dla uczestników wcale nie jest nagroda pieniężna, wymieniana jako nagroda główna. To, co można wygrać w Konkursie Chopinowskim jest bowiem o wiele większe.
A nagroda główna w tym Konkursie jest wcale nie byle jaka: to 60 tys. euro i złoty medal. Jednak wszyscy dotychczasowi zwycięzcy i laureaci pytani o to, co zyskali czy wygrali w tym Konkursie wcale nie mówią o pieniądzach z wygranej, a wyliczają całą listę o wiele ważniejszych dla nich rzeczy.
Co można wygrać w Konkursie Chopinowskim?
Dla porządku najpierw podsumujmy to, co jest wymieniane jako pula nagród. Dla zwycięzcy Konkursu czyli zdobywcy pierwszego miejsca (spośród 6 miejsc wymienianych) czeka nagroda wysokości 60 tys. euro oraz złoty medal.
II nagroda wynosi 40 tys. euro i srebrny medal.
III nagroda – 35 tys. euro i brązowy medal.
Nagradzana są również miejsca IV, V i VI nagrodami w wysokości kolejno od 30 do 20 tys. euro.
Sam udział w finale Konkursu nagradzany jest nagrodą pieniężną wysokości 8 tys. euro. Nie licząc poszczególnych nagród specjalnych, których kwoty się zmieniają i mają różnych fundatorów.
Ponadto wspomnieć tu należy, że wszyscy uczestnicy I etapu i kolejnych aż do finału mają opłacony przez organizatora Konkursu cały pobyt w Warszawie. To ważne, ponieważ zdecydowana większość uczestników przybywa do Polski z najdalszych krańców świata: Chin, Japonii, USA czy Indonezji. Dla wielu z nich jest to zatem podróż życia.
Nie nagroda, a dziedzictwo
Dla wszystkich z nich jednak tym, co można wygrać w Konkursie Chopinowskim, jest przede wszystkim zmiana zawodowego statusu w świecie pianistycznym i wszystko, co jest z nią związane.
Mówią o tym przede wszystkim dotychczasowi zwycięzcy, począwszy od Bruce’a Liu, który wygrał Konkurs Chopinowski w 2021 r.
„Wszystko wydarzyło się tak szybko – koncerty, zaproszenia, nagrania. Ale wewnętrznie dało mi to nowe poczucie pewności siebie i odpowiedzialności. To nie tylko nagroda – to dziedzictwo. Sprawiło, że poważniej zastanowiłem się nad tym, jakim artystą chcę być” – mówił Bruce Liu w wywiadzie dla magazynu „The Korean Herald”.
Dodał również, że zwycięstwo w tym konkursie było dla niego początkiem zupełnie nowej drogi.
„Nie chcę być definiowany tylko przez to wydarzenie. Chcę się rozwijać, eksplorować szerszy repertuar, współpracować z różnymi muzykami. Myślę, że sztuka powinna być napędzana uczciwością i ciekawością, a nie tylko ambicją. Wciąż mam wiele do nauczenia się i odkrycia” – mówił Bruce Liu.
Jego przykład mówi sam za siebie o tym, co tak naprawdę jest do wygrania w Międzynarodowym Konkursie Chopinowskim. Są to przede wszystkim natychmiastowa i globalna rozpoznawalność, niesamowity napęd do dalszej kariery, ale i znajomości. Te ostatnie – nie tylko między uczestnikami, które często trwają potem wiele lat, ale zwłaszcza w świecie ogólnoświatowej muzyki klasycznej. Kalendarz z dnia na dzień zapełnia się terminami koncertów; wytwórnie płytowe biją się o kontrakty a największe sale koncertowe o dostępność danego pianisty do występu u nich.
Już samo to świadczy o tym, że zwycięstwo w Konkursie Chopinowskim oznacza znaczącą poprawę sytuacji materialnej młodego pianisty. W świecie muzyki klasycznej takie przejście „z aspiranta do laureata” zwykle oznacza wielokrotny wzrost potencjału przychodów, szczególnie dzięki zwiększonym stawkom, wyższym honorariom, lepszym kontraktom płytowym i większej liczbie zleceń koncertowych.
Nagrodą jest sam udział
Ale na udziale w Konkursie wymiernie zyskują nie tylko jego zwycięzcy, ale również „szeregowi” uczestnicy. Konkurs Chopinowski jest bowiem rywalizacją na poziomie mistrzowskim: samo zakwalifikowanie się do I etapu tej rywalizacji oznacza, że pianista jest wybitny w swoim fachu, wybitnie muzykalny i zaproszenie go do udziału w koncercie czy gali oznacza podniesienie rangi wydarzenia.
– Sam udział w Konkursie Chopinowskim otworzył mi wiele drzwi. Po Warszawie pojawiły się zaproszenia na festiwale, koncerty w filharmoniach, współpraca z agencjami. To był początek prawdziwej kariery – mówił w 2016 r. w wywiadzie dla Polskiego Radia Szymon Nehring, finalista Konkursu Chopinowskiego w 2015 r.
– Konkurs dał mi coś, czego się nie spodziewałam – publiczność, której wcześniej nie miałam. Po Warszawie ludzie zapraszali mnie do miejsc, o których nawet nie śniłam. To był skok, nie krok – mówiła Kate Liu, laureatka III nagrody w 2015 r. w rozmowie z magazynem „Deutsche Grammophon”.
– Samo dotarcie do finału w Warszawie sprawiło, że zaczęto mnie traktować serio w Europie. W Japonii byłam znana wcześniej, ale konkurs otworzył mi rynek poza Azją – twierdzi Ami Kobayashi, finalistka edycji Konkursu w 2015 i 2021 r.
Anna Druś
