Węże, potwory i krokodyle. Aborygeńska sztuka była reakcją na kolonizacje

Na suficie skalnego schronienia w Arnhem Land w północnej Australii zachowało się przedstawienie potwora – ogromnego węża o długości ponad sześciu metrów. Malowidło jest jednym z największych znanych w regionie i należy do szerszej grupy monumentalnych obrazów tworzonych przez Aborygenów w XIX i XX wieku. Nowe badania wskazują, że ich skala mogła być świadomą odpowiedzią na gwałtowne zmiany wywołane europejską kolonizacją.

Od 2018 roku archeolodzy badający region Awunbarna, znany również jako Mount Borradaile, udokumentowali 165 stanowisk ze sztuką naskalną. Prace prowadzone są wspólnie z przedstawicielami społeczności Amurdak, których przodkowie zamieszkiwali ten obszar na długo przed pojawieniem się Europejczyków.

Najbardziej charakterystycznym elementem późniejszej sztuki regionu okazały się niezwykle duże przedstawienia zwierząt i istot związanych z aborygeńskimi wierzeniami. Archeolodzy znaleźli między innymi dwumetrowe pytony, naturalnej wielkości krokodyle i kangury, ponad dwumetrową postać człowieka, a także jedyne znane w Australii naskalne przedstawienie wieloryba fiszbinowego. Szczególne miejsce zajmują tzw. Węże Tęczowe. Zespół odnotował 29 takich przedstawień w 21 miejscach, co jest największym znanym skupiskiem tego rodzaju sztuki. Największy z wizerunków ma ponad sześć metrów długości. Istota ma szeroką głowę przypominającą krokodyla, wyraźne zęby oraz długi język.

W tradycjach wielu ludów aborygeńskich Wąż Tęczowy należy do najpotężniejszych istot przodków związanych z okresem „czasu snów” – momentem stworzenia świata i ustanowienia jego porządku. Nie jest to jednak wyłącznie odległa przeszłość. W aborygeńskich systemach wierzeń wydarzenia czasu przodków pozostają obecne w krajobrazie, ceremoniach i relacjach między ludźmi. Dokładne datowanie malowideł jest trudne. W wielu przypadkach nie można zastosować datowania radiowęglowego. Badacze zwracają jednak uwagę, że Węże Tęczowe często namalowane są na starszych przedstawieniach, a dominującym pigmentem jest biała glinka, która zwykle nie utrzymuje intensywnej barwy przez wiele stuleci. Wszystko wskazuje więc na to, że większość monumentalnych obrazów powstała już po rozpoczęciu kontaktów z Europejczykami.

Istotna jest również lokalizacja. Awunbarna leżała na trasach łączących kilka grup językowych i była miejscem handlu, ceremonii oraz spotkań. Ludzie przemieszczający się między sąsiednimi terytoriami przechodzili przez ziemie Amurdak, dzięki czemu wielkie malowidła mogły być oglądane przez szeroką społeczność.

Pod koniec XIX wieku region zaczął jednocześnie odczuwać skutki kolonizacji. Jednym z pierwszych przejawów ekspansji europejskiej był rozwój przemysłu związanego z polowaniami na zdziczałe bawoły. Wraz z nim pojawili się nowi osadnicy, broń palna, statki i gospodarka podporządkowana potrzebom kolonialnym. Według autorów badania właśnie w takich warunkach wielkie przedstawienia istot przodków zaczęły nabierać szczególnego znaczenia. Malowanie ich w niezwykłej skali mogło wzmacniać związki społeczności z ziemią, przypominać o tradycjach oraz podkreślać znaczenie dawnych wierzeń w świecie, który bardzo szybko się zmieniał.

W części stanowisk krokodyle, ryby i inne istoty zostały namalowane obok europejskich statków lub broni palnej. Badacze interpretują takie zestawienia jako świadectwo spotkania dwóch porządków. Nowe przedmioty pojawiały się w krajobrazie, ale nie wypierały automatycznie tradycyjnej wizji świata. Niektóre przedstawienia nie zostały wykonane farbą. Archeolodzy znaleźli również kamienny układ o długości około 124 metrów, którego kształt przypomina wijącego się Węża Tęczowego. Duży kamień tworzy głowę, od której odchodzi długi „kark” prowadzący do szerokiego korpusu wyznaczonego kolejnymi kamieniami. Badanie pokazuje, że sztuka naskalna Arnhem Land nie była jedynie zapisem dawnych mitów. W XIX i XX wieku nadal pozostawała aktywnym środkiem przekazywania wiedzy i reagowania na wydarzenia polityczne oraz społeczne.

Monumentalne przedstawienia powstawały w okresie, gdy lokalne społeczności traciły kontrolę nad częścią swojego terytorium i musiały dostosowywać się do szybko zmieniających się warunków. Wielkość obrazów mogła mieć więc znaczenie sama w sobie. Im większa była presja zewnętrzna, tym mocniej podkreślano obecność najpotężniejszych istot tradycyjnego świata. Dziś malowidła pozostają częścią żywej kultury Aborygenów, a nie wyłącznie zabytkami archeologicznymi. Są również jednym z najlepiej zachowanych świadectw tego, w jaki sposób rdzenne społeczności Australii próbowały zachować własne tradycje podczas gwałtownej ekspansji kolonialnej.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.12.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się