Wyspy Salomona walczą z chińskimi wpływami. Matthew Wale, przeciwnik Pekinu, został premierem
Parlament Wysp Salomona wybrał nowego premiera. Został nim Matthew Wale, wieloletni lider opozycji, który wygrał głosowanie stosunkiem 26 do 22. Zastępuje Jeremiaha Manele, obalonego tydzień wcześniej po wotum nieufności. Sam wybór Wale’a ma znaczenie polityczne i geopolityczne, ale nie oznacza automatycznie, że kraj nagle odwróci się od Chin.
Matthew Wale od lat uchodził za jednego z najostrzejszych krytyków zbliżenia z Pekinem. To on najbardziej atakował podpisany przez Wyspy Salomona pakt bezpieczeństwa z Chinami, który wywołał niepokój w Australii, Stanach Zjednoczonych i w części państw Pacyfiku. Zdaniem wielu ekspertów te porozumienie mogłoby w przyszłości otworzyć drogę do stałej obecności chińskich sił bezpieczeństwa na Wyspach Salomona i do szerszego zakorzenienia Pekinu w regionie.
Dyskurs w tej wyspiarskiej republice zmienił się na przestrzeni lat. Matthew Wale nie wyraża już tak jednoznacznych. antychińskich opinii. Reuters i analitycy Lowy Institute zwracają uwagę, że w ostatnich latach złagodził on stanowisko wobec Pekinu i zamiast radykalnego odwrócenia kursu mówi raczej o bardziej zrównoważonych relacjach oraz większej przejrzystości. Ma to związek z tym, że chińska obecność na Wyspach Salomona jest coraz bardziej widoczna.
Connor Graham z Lowy Institute napisał na łamach BBC, że pod rządami Wale’a może zmienić się język, poziom otwartości wobec tradycyjnych partnerów i większy nacisk na przejrzystość, ale nie zmieni się zasadniczy ciężar siedmiu lat chińskiej obecności.
Nowy premier Wysp Salomona obejmuje władzę w trudnym momencie. Już po swoim wyborczym zwycięstwie deklarował, że przejmuje rządy w czasie, gdy świat przechodzi przez poważne napięcia geopolityczne i że Wyspy Salomona nie są od nich odizolowane. To zdanie dobrze oddaje realia kraju, który z jednej strony jest niewielkim państwem wyspiarskim, a z drugiej stał się istotnym polem rywalizacji między Chinami a Australią. Reuters przypomina, że strategiczne znaczenie archipelagu wzrosło właśnie dlatego, że leży on stosunkowo blisko Australii i od kilku lat coraz mocniej przyciąga uwagę wielkich graczy.
Dla Australii, która od lat musi liczyć się z ekspansją chińskich wypływów, wybór Wale’a jest mimo wszystko dobrą wiadomością. Premier Anthony Albanese szybko pogratulował nowemu szefowi rządu i zapowiedział dalsze wzmacnianie współpracy gospodarczej, rozwojowej i bezpieczeństwa. Canberra od dawna traktuje Wyspy Salomona jako kraj o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa regionu i z niepokojem obserwowała jego coraz bliższe związki z Pekinem. Reuters zauważa, że wybór Wale’a został w Australii odebrany jako szansa na bardziej przewidywalny dialog.
Pekin na razie reaguje ostrożnie. Chińskie media państwowe odnotowały wybór nowego premiera, ale bez wyraźnej ofensywy politycznej. Partyjni liderzy nie mają na raziepowodu do otwartego niepokoju, bo nawet jeśli nowy premier będzie chciał poprawić relacje z Australią i innymi tradycyjnymi partnerami, nie ma prostego sposobu, by szybko odwrócić to, co już zostało zbudowane. Infrastruktura, inwestycje, współpraca policyjna i znaczenie Chin jako rynku zbytu nie znikają wraz ze zmianą nazwiska na stanowisku premiera.
Matthew Wale może próbować przesunąć kraj w stronę bardziej wyważonej polityki i większej przejrzystości. Może też chcieć odbudować zaufanie Australii i zachodnich partnerów. Ale nie startuje z czystej kartki. I właśnie dlatego jego zwycięstwo jest ważne – lecz nie aż tak przełomowe, jak mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Wojciech T. Madeja
