Zaginione średniowieczne miasto odnalezione w polskim lesie. Stolzenberg wraca z niepamięci

Badacze ogłosili, że Stolzenberg został ponownie odkryty. To zaginione średniowiecznego miasto w północno-zachodniej Polsce. Przez dziesięciolecia istniało ono właściwie tylko jako ślad w dawnych zapisach. Dziś wiadomo, że pod lasem niedaleko Sławoborza rzeczywiście kryją się pozostałości starannie zaplanowanego miasta, które rozwijało się na pograniczu historycznego Pomorza, a potem zniknęło niemal bez śladu.

Punktem wyjścia okazał się leksykon geograficzny z 1909 roku, w którym wspomniano o „martwym” mieście w pobliżu wsi Sławoborze. To właśnie ta wzmianka skierowała archeologów z Fundacji Relicta do okolicznego lasu. Przeprowadzone tam badania zaczęły stopniowo potwierdzać, że dawna informacja nie była jedynie lokalną legendą.

W 2020 roku zespoły pracujące z wykrywaczami metali wydobyły z obszaru uznawanego za potencjalne stanowisko ponad 400 metalowych przedmiotów. Wśród nich znalazły się sprzączki do pasów, zapinki i monety typowe dla XIII–XV wieku. To właśnie te znaleziska potwierdziły, że pod sosnami ukryte jest dawne miasto.

Stolzenberg leży głęboko w lesie, około półtorej kilometra na południe od Sławoborza. Ostatnie badania z użyciem odwiertów i skanowania LiDAR pozwoliły bardzo dokładnie rozpoznać jego plan. Obszar o powierzchni około 6 hektarów otaczają pozostałości dawnych ziemnych wałów i fosy o głębokości około 18 stóp.

Badania geofizyczne wykazały około 1500 podziemnych anomalii — subtelnych sygnałów wskazujących na obecność murów i zabudowy ukrytej pod ziemią. Układ tych śladów odsłania zaskakująco uporządkowaną strukturę urbanistyczną.

Jak zauważa archeolog Fundacji Relicta Piotr Wroniecki, Stolzenberg był zorganizowany zgodnie ze średniowiecznym prawem niemieckim. W centrum znajdował się rynek, wokół którego rozplanowano długie, wąskie działki, a przez miasto biegła główna ulica prowadząca do bramy. Co istotne, tylko część parcel została rzeczywiście zabudowana. To może oznaczać, że miasto nigdy nie osiągnęło pełnej dojrzałości, zanim popadło w upadek.

Przez kilka sezonów badacze dokumentowali stanowisko bez szeroko zakrojonych wykopalisk. Dzięki przenośnym zdjęciom rentgenowskim, sondom glebowym i fotogrametrii udało się odtworzyć przebieg ulic oraz zarys fundamentów ukrytych pod ściółką. W danych badawczych wyraźnie widać prostą główną ulicę, od której odchodzą boczne, poprzeczne trakty prowadzące ku bramie miasta. W jednej części stanowiska bez trudu można rozpoznać obrys rynku — szerokiego, prostokątnego placu, którego granice wyznaczają relikty drewnianej zabudowy. W innych miejscach czytelna pozostaje fosa, nadal rysująca się w terenie jako podkowiasty rów okalający wały.

Pod drzewami, dzięki ostrożnym badaniom z użyciem wykrywaczy metali oraz niewielkim sondażom, odnaleziono liczne przedmioty związane z codziennym życiem mieszkańców. Łącznie zarejestrowano ponad 400 obiektów.

Są wśród nich monety i elementy stroju: srebrne denary, pomorski denar księcia Barnima II, metalowe sprzączki, guziki i ozdobne zapinki. Jedno z badań przyniosło szczególnie ważne znalezisko — monetę księcia Barnima II z lat 1277–1295, która bezpośrednio wiąże Stolzenberg z historią Księstwa Pomorskiego.

Wiele artefaktów sugeruje, że miasto zamieszkiwała społeczność rzemieślników i kupców. Co znamienne, stanowisko zachowało też ślady z dużo późniejszych epok. Zespół odkrył między innymi przedwojenne pojemniki na żywność, a także ołowiane pociski karabinowe i fragmenty armatnie, co wskazuje na późniejszą aktywność militarną na tym terenie.

Najbardziej sugestywne pozostają jednak właśnie zwyczajne przedmioty. Średniowieczne monety, ozdoby i elementy pasów mówią o modzie, obiegu pieniądza i codziennych wyborach mieszkańców Stolzenbergu. Zachowane pozostałości drewnianych podłóg, dachówek i domowych odpadków pozwalają badaczom odtwarzać wygląd domów oraz warsztatów. Cała ta materialna warstwa dobrze wpisuje się w wiedzę o miastach Pomorza w XIV wieku. Każdy fragment – nawet porzucony but czy garnek – przybliża obraz miejsca, które było kiedyś żywą wspólnotą.

Zdjęcia z dronów i obrazy LiDAR bardzo wyraźnie pokazują system obronny Stolzenbergu. Fosa nadal przecina leśne poszycie, odtwarzając dawny obwód miasta. Na mapach rekonstrukcyjnych zarys ten zestawiono z punktami oznaczającymi miejsca odnalezienia średniowiecznych monet. Widać, jak łuk umocnień otacza najstarszą część osady.

Razem dane geofizyczne i znaleziska tworzą spójny obraz jednego średniowiecznego krajobrazu miejskiego. Stolzenberg leżał na pograniczu historycznego Pomorza — w strefie styku Księstwa Pomorskiego i Marchii Brandenburskiej, czyli Nowej Marchii. Miasto najpewniej założono na prawie niemieckim z inicjatywy margrabiów brandenburskich albo pomorskiego możnowładcy, który chciał kolonizować pogranicze. Niektórzy badacze wskazywali również na możliwą rolę biskupstwa kamieńskiego, ale dotychczasowe przesłanki silniej wspierają hipotezę brandenburską.

Sama nazwa Stolzenberg, po niemiecku „Dumna Góra”, przetrwała później w pruskich rejestrach, nawet gdy po II wojnie światowej region znalazł się w granicach Polski.

Życie w Stolzenbergu koncentrowało się prawdopodobnie wokół rolnictwa, handlu i obrony. Uporządkowany układ ulic oraz obecność umocnień sugerują dobrze zorganizowaną wspólnotę mieszczan – zapewne rzemieślników, kupców i ich rodzin – osadzoną w słabo zaludnionej, leśnej okolicy. Wały i fosa miały najpewniej zapewniać bezpieczeństwo na niespokojnym pograniczu.

Zwyczajne znaleziska, takie jak narzędzia, odważniki czy biżuteria, kreślą obraz normalnego życia średniowiecznego miasta. Stolzenberg nigdy jednak nie urósł do rangi wielkiego ośrodka. Pozostawał raczej niewielką osadą miejską, bez pałacu czy katedry. Jak dotąd nie odnaleziono też wielkiego centralnego kościoła, choć wskazano miejsce, w którym zapewne mógł się znajdować.

Dziś najważniejsze pytanie dotyczy nie tyle tego, jak Stolzenberg wyglądał, ile dlaczego zniknął z przekazów. Archeolodzy podkreślają, że w materiale dowodowym nie ma śladu jednego spektakularnego wydarzenia, które tłumaczyłoby jego upadek. Wszystko wskazuje raczej na stopniowy, cichy zanik.

Na stanowisku znaleziono bardzo niewiele monet z XVI i XVII wieku oraz mało importowanych towarów, co sugeruje, że miasto traciło ludność jeszcze przed renesansem. Hipotez jest kilka. Być może kolejne nieurodzaje, lokalne konflikty albo choroby stopniowo wypchnęły mieszkańców z miasta. W XIV wieku części Polski i Pomorza dotknęły przecież zarówno wojny, jak i epidemie, więc ani zaraza, ani działania zbrojne nie mogą być wykluczone. Wiadomo również, że w latach 20. XV wieku w pobliżu przemieszczały się wojska husyckie.

Inna, bardzo intrygująca możliwość to relokacja miasta. Jak cytowany przez Fox News Krzepkowski przypomina, średniowieczne miasta bywały przenoszone w bardziej dogodne miejsca. Czasem decydowała o tym bliskość rzek, lepszych dróg albo zasobów. Jeśli w Stolzenbergu wyschła studnia albo szlaki handlowe przesunęły się gdzie indziej – na przykład ku rosnącemu portowi w Kołobrzegu – kupcy mogli zdecydować się na przeniesienie osady. Fakt, że część działek nigdy nie została zabudowana, może sugerować, że mieszkańcy porzucili projekt jeszcze w trakcie jego rozwoju. Niewykluczone więc, że o losie miasta przesądził splot czynników gospodarczych: słabe grunty, podtopienia, zanik trasy handlowej lub konkurencja pobliskich ośrodków.

Bez względu na przyczynę Stolzenberg zniknął trwale. W XIX wieku figurował już tylko jako „martwe” miejsce w lokalnych rejestrach. Jego ponowne odkrycie przypomina, że średniowieczna Europa pełna była takich efemerycznych miast — osad, które rozwijały się krótko, po czym gasły i znikały z pamięci.

W tym przypadku archeologia dosłownie wydobyła Stolzenberg z niebytu. To wyjątkowa kapsuła czasu. Jak zauważa Krzepkowski, zaginione średniowieczne miasta zwykle istniały krótko, dlatego zachowało się o nich bardzo niewiele danych historycznych. Każde nowe znalezisko przywraca więc Stolzenberg historii i pogłębia wiedzę o tym, jak żyły oraz umierały wspólnoty na średniowiecznych pograniczach.

Odnalezienie Stolzenbergu otwiera niezwykłe okno na codzienność średniowiecznego pogranicza. W kolejnych etapach zespół planuje ukierunkowane wykopaliska, które mają pomóc odnaleźć miejski kościół, karczmę lub ratusz — obiekty często wspominane w późnośredniowiecznych dokumentach – a także miejsca pochówku. To właśnie one mogą pozwolić lepiej ocenić liczebność populacji, dietę i stan zdrowia mieszkańców.

Maciej Bzura

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się