Zdarzyło się (92)
„Zdarzyło się” Rafała LEŚKIEWICZA to przegląd najważniejszych wydarzeń historycznych, o których warto pamiętać w nadchodzącym tygodniu (13 lipca – 19 lipca 2025 r.).

Dnia 13 lipca 1930 r. w Urugwaju rozpoczęły się pierwsze mistrzostwa świata w piłce nożnej, zorganizowane przez Międzynarodową Federację Piłki Nożnej, założoną w 1904 r. Ten południowoamerykański kraj został wybrany na organizatora turnieju piłkarskiego podczas obrad konferencji FIFA w Barcelonie w maju 1929 r.
Rok wcześniej, podczas konferencji w Amsterdamie, prezydent FIFA Jules Rimet zaproponował, by zorganizować międzynarodowy turniej piłkarski niezależnie od odbywających się co cztery lata igrzysk olimpijskich, na których również rozgrywano mecze piłkarskie. Wśród potencjalnych gospodarzy turnieju rangi międzynarodowej były rozpatrywane kandydatury kilku krajów, w tym Włoch, Holandii, Szwecji, Hiszpanii i Urugwaju. Drużyna reprezentująca ten właśnie kraj była mistrzem olimpijskim w piłce nożnej. W międzyczasie swoje kandydatury wycofały kraje europejskie. Tym samym na placu boju pozostał tylko Urugwaj, gotowy do poniesienia ciężaru organizacyjnego i finansowego tego pierwszego i spektakularnego wydarzenia piłkarskiego.
Jednym z argumentów, poza dużą popularnością piłki nożnej w tym kraju, była setna rocznica niepodległości tego południowoamerykańskiego kraju. Warto dodać, że turniej w całości był rozgrywany w stolicy Urugwaju, Montevideo. By sprostać wymogom organizacyjnym stawianym przez FIFA, został nawet zbudowany specjalnie na mistrzostwa nowy stadion piłkarski Estadio Centenario. Nie udało się na nim rozegrać wszystkich meczów, budowa stadionu nieco się opóźniła, stąd nie był gotowy na mecz otwarcia mistrzostw. Pierwszy mecz rozegrano dopiero 18 lipca i było to starcie pomiędzy Urugwajem a Peru. Na tym stadionie rozegrano łącznie 10 meczów, w tym finałowy. Pozostałe mecze rozegrano na dwóch innych stadionach, znajdujących się w stolicy Urugwaju: Estadio Pocitos i Parque Central. Zmagania drużyn sędziowało 15 arbitrów z 9 krajów.
W pierwszym międzynarodowym turnieju piłkarskim wzięło udział niewiele zespołów, bo tylko 13. Z tego aż siedem reprezentacji pochodziło z Ameryki Południowej, cztery z Europy i dwie z Ameryki Północnej. Taki układ drużyn na mistrzostwach wynikał przede wszystkim z faktu, że kraje Ameryki Południowej, mimo że były biedniejsze, miały dużo łatwiej i taniej dotrzeć do Urugwaju. Koszty udziału w tym sportowym wydarzeniu były sporym wyzwaniem dla drużyn z Europy, stąd tak mało krajów zdecydowało się na wysłanie swoich reprezentacji.
Istotne, że udział w pierwszych Mistrzostwach Świata w Piłce Nożnej nie był poprzedzony eliminacjami. W turnieju mogła wziąć udział każda chętna reprezentacja narodowa. Zatem ostatecznie do Montevideo przybyły drużyny: Urugwaju, Peru, Argentyny, Brazylii, Boliwii, Chile, Paragwaju, USA, Meksyku, Belgii, Rumunii, Jugosławii oraz Francji.
Organizacja turnieju przewidywała podział drużyn na cztery grupy. Dalej schemat był bardzo prosty. Zwycięzcy z każdej grupy trafiali do półfinałów, a z kolei zwycięskie drużyny ze zmagań półfinałowych zagrały ze sobą w finale.
Należy odnotować, że gdy 13 lipca rozpoczęły się mistrzostwa, w tym samym czasie rozegrano dwa mecze: Francja – Meksyk (4:1) oraz USA – Belgia (3:0). I to właśnie reprezentant Francji Lucien Laurent zdobył w 19 minucie pierwszą w historii bramkę na imprezie rangi mistrzowskiej.
Swoje grupy wygrały drużyny Stanów Zjednoczonych, Urugwaju, Argentyny i Jugosławii. Zatem do półfinałów awansowała tylko jedna reprezentacja z Europy. Urugwaj zmierzył się z Jugosławią, a USA z Argentyną. Finałowy mecz na Estadio Centenario rozegrał się między drużynami gospodarzy i Argentyny 30 lipca. Na trybunach zasiadło ponad 90 tys. kibiców. Mecz wygrali Urugwajczycy w stosunku bramek 4:2, ku uciesze zgromadzonych widzów, z których większość stanowili mieszkańcy tego właśnie kraju. Nie rozegrano meczu o trzecie miejsce.

W dniu 14 lipca 1889 r. powstała Druga Międzynarodówka. Organizacja zrzeszająca partie socjalistyczne powstała w Paryżu z inicjatywy partii socjaldemokratycznych reprezentujących Wielką Brytanię, Francję, Niemcy oraz Belgię. To międzynarodowe stowarzyszenie nawiązywało do idei Pierwszej Międzynarodówki, powołanej oficjalnie do życia 28 lipca 1864 r. jako Międzynarodowe Stowarzyszenie Robotników i funkcjonującej do czasu rozwiązania w 1876 roku.
Generalnie Druga Międzynarodówka miała się koncentrować na działaniach związanych z walką o prawa robotnicze, łącząc ten cel z wdrażaniem idei socjalistycznych. Organizacja nie odniosła jakichś spektakularnych sukcesów, w jej łonie ścierały się główne nurty ideowe, które nie sprzyjały wypracowaniu jednolitego stanowiska politycznego i społecznego. Wśród zrzeszonych członków znaleźli się marksiści, demokratyczni socjaliści i rewizjoniści, których reprezentantem był Eduard Bernstein, niemiecki ideolog.
Do czasu rozwiązania organizacji odbyło się łącznie dziewięć zjazdów, których rezultaty miały wyłącznie wymiar propagandowy, a nie faktyczny, nie wpływały w sposób zasadniczy na jakiekolwiek zmiany stosunków społecznych. Jako ciekawostkę można wskazać, że podczas zjazdu w Kopenhadze w 1910 r. podjęto decyzję o ustanowieniu Dnia Kobiet, bez wskazania konkretnej daty. Miał to być wyraz starań o równouprawnienia w pracy i życiu publicznym. O tym, że święto zaczęto obchodzić w marcu, przesądziły wydarzenia w jednej ze szwalni w Nowym Jorku w 1911 r. Właśnie w marcu tego roku w wyniku pożaru zginęło 146 kobiet.
Ważnym wydarzeniem wpływającym na jakość współpracy w ramach Drugiej Międzynarodówki był wybuch pierwszej wojny światowej i brak spójnego wypracowanego wspólnie, mocnego antywojennego stanowiska.
Ostatecznie organizacja zakończyła działalność w 1916 roku. Niemniej po zakończeniu wojny wyłoniły się dwa niezależne od siebie nurty socjalistyczne. Pierwszy, związany z bolszewikami, i drugi, mający formę niezależnego i międzynarodowego ruchu socjalistycznego.
Ci pierwsi powołali w 1919 r. do życia Trzecią Międzynarodówkę, zwaną inaczej Międzynarodówką Komunistyczną. Inicjatorem jej powołania był nie kto inny jak Włodzimierz Lenin. Co warte odnotowania, wśród 19 partii komunistycznych inicjujących powołanie tej organizacji była także Komunistyczna Partia Polski.
Drugi nurt skupiał działaczy socjalistycznych, którzy powołali w lutym 1919 r., a więc tuż przed komunistami, Międzynarodową Komisję Socjalistyczną, później przekształconą w Międzynarodową Wspólnotę Pracy Partii Socjalistycznych, oficjalnie założoną w lutym 1921 r. w Wiedniu.

Dnia 15 lipca 1410 r. rozegrała się jedna z najważniejszych bitew średniowiecznej Europy. Na polach grunwaldzkich zmierzyły się siły krzyżackie, wsparte przez rycerstwo z całej Europy, którymi dowodził wielki mistrz krzyżacki Ulrich von Jungingen, z polskimi i litewskimi chorągwiami, na czele których stał król Polski Władysław Jagiełło.
Ta bitwa w opinii historyków jest uznawana za jeden z największych sukcesów polskiego oręża. Choć z drugiej strony potencjał zwycięstwa nad Krzyżakami nie został właściwie wykorzystany, a tym samym to zwycięstwo nie zakończyło zmagań z niemieckim zakonem.
Na początku XV wieku dzięki unii polsko-litewskiej Rzeczpospolita była jednym z największych i najsilniejszych państw europejskich. Konflikt z Krzyżakami, obecnymi na ziemiach polskich od 1226 r., narastał. By wzmocnić swoją pozycję, a przy okazji usprawiedliwić krwawe podboje, Krzyżacy głosili w całej Europie, że Polacy i Litwini udają chrześcijan, gdyż w rzeczywistości nadal uprawiają praktyki pogańskie. Próbowali także wpływać na wielkiego księcia litewskiego Witolda, kuzyna Władysława Jagiełły, by zerwał łączącą go z Polską unię. Państwo zakonne stawało się coraz bardziej niewygodnym i niebezpiecznym dla spójności Polski sąsiadem. Tym bardziej że w 1399 r. zajęło Żmudź dzięki zgodzie Witolda, w zamian za wsparcie jego działań militarnych skierowanych przeciwko Tatarom.
Żmudzini nie godzili się na podporządkowanie bez ich zgody państwu krzyżackiemu. Wywoływali powstania przeciwko nowym zwierzchnikom. Pierwsze, w 1401 r., zakończyło się ich klęską. Kilka lat później, w 1409 r., wywołali kolejne powstanie, a w ich staraniach o wyswobodzenie się spod jarzma krzyżackiego pomagali im zarówno Litwini, jak i Polacy.
W odpowiedzi na takie działania Witolda Krzyżacy wypowiedzieli wojnę Litwie. Polacy stanęli po stronie łączącego ich unią sąsiada, mimo że od kilkudziesięciu lat nie było poważnego konfliktu zbrojnego z państwem zakonnym. Przy czym prowadzone przez Jagiełłę zręczne zabiegi polityczne sprawiły, że to Ulrich von Jungingen wypowiedział wojnę Polsce 6 sierpnia 1409 r. Było to na rękę polskiemu królowi, bo już na zjeździe w Łęczycy 17 lipca zdecydowano o pomocy Litwie. Teraz chodziło jedynie o takie poprowadzenie rozmów z Krzyżakami, by sami zdecydowali się na rozpoczęcie wojny z Polską. To było ważne z trzech powodów. Po pierwsze, wzmacniało pozycję polskiego króla na arenie europejskiej – to nie Jagiełło formalnie dążył do konfrontacji. Po drugie, narastał spór o Ziemię Dobrzyńską, najpierw przekazaną Krzyżakom, a potem wykupioną przez Polskę (1404). Trzeci, ostatni punkt zapalny dotyczył granicy w Nowej Marchii leżącej pomiędzy Polską, Pomorzem Zachodnim i Brandenburgią. Gdy na początku XV wieku Krzyżacy weszli w jej posiadanie, zaczęły się konflikty graniczne z Polską.
Po rozpoczęciu wojny Krzyżacy dość szybko przejęli inicjatywę, zajmując jeszcze w 1409 r. Ziemię Dobrzyńską. Zdobyli także Bydgoszcz, odnieśli również zwycięstwo pod Wieluniem, bijąc wojska wielkopolskie. Ten etap wojny był sukcesem wielkiego mistrza krzyżackiego.
Polacy dość szybko zaczęli jednak przejmować inicjatywę. Zwołano pospolite ruszenie. Wojska Jagiełły odbiły Bydgoszcz i 8 października podpisano rozejm, który miał trwać przez cały okres zimowy. W tym czasie Krzyżacy zbierali siły. Na ich wezwanie zaczęli zmierzać na wojnę z Polakami liczni rycerze europejscy. Z kolei Polacy i Litwini liczyli na wsparcie Tatarów. Opracowano również plan uderzenia na główną siedzibę Zakonu – zamek w Malborku.
Do połączenia sił polskich i litewskich doszło po przekroczeniu mostu pontonowego na Wiśle pod Czerwińskiem przez wojska Władysława Jagiełły. Połączone siły ruszyły na wojska zakonne. Te czekały na przeciwnika w okolicach Grunwaldu.
Wojska polsko-litewskie były liczniejsze. Dowodzący całością kontyngentu król Jagiełło dysponował ok. 30 tys. żołnierzy: ciężkiej i lekkiej jazdy, a także piechoty. Siły krzyżackie szacuje się na ok. 20 tys. Istotną rolę odgrywała u Krzyżaków artyleria.
Zanim doszło do decydującego starcia na grunwaldzkich polach, Krzyżacy i ich europejscy goście stali przez kilka godzin na palącym słońcu. Siedzieli na koniach i w ciężkich zbrojach, męcząc się niemiłosiernie. W tym czasie Polacy i Litwini kryli się w lesie, unikając promieni słonecznych. Wywoływało to drwiny Krzyżaków, którzy takie zachowanie oceniali jako unikanie starcia. W rzeczywistości była to zaplanowana taktyka, mająca zmęczyć rycerstwo krzyżackie.
W końcu doszło do bitwy. Jagiełło dowodził całością wojsk, obserwując teatr bitewny ze wzgórza. Z kolei Witold prowadził osobiście chorągwie litewskie. W przypadku Krzyżaków wielki mistrz Ulrich von Jungingen prowadził swoje wojska osobiście. Bitwa miała kilka kryzysowych momentów dla wojsk polsko-litewskich, szczególnie gdy do ucieczki skierowały się wojska litewskie. Podobnie trudna symbolicznie była sytuacja, w której Krzyżacy odbili sztandar chorągwi krakowskiej. W obu przypadkach zimna krew dowódców oraz determinacja rycerzy zdecydowały o przełamaniu kryzysów.
Po kilku godzinach Krzyżacy rzucili do walki 16 chorągwi dowodzonych osobiście przez wielkiego mistrza. Ten atak zakończył się klęską. Wracający na pole bitwy Litwini wsparli polskie chorągwie, pokonując Krzyżaków. W walce zginął Ulrich von Jungingen, co dodatkowo osłabiło morale ponoszących coraz większe straty rycerzy zakonnych. Bitwa została rozstrzygnięta.
Poległo w niej ponad 8 tys. rycerzy stojących u boku Krzyżaków, w tym większość rycerzy Zakonu. 14 tys. rycerzy trafiło do niewoli. Polacy zdobyli wszystkie niemieckie chorągwie. W walce zginęło nie więcej niż 3 tys. Polaków i Litwinów.
Idąc za ciosem, wojska polsko-litewskie ruszyły na Malbork, który był znakomicie przygotowany do długotrwałego oblężenia i obrony. Niestety, nie udało się zająć zamku. 19 września król Jagiełło odstąpił od dalszego oblegania siedziby Zakonu. Z kolei Krzyżacy, na czele których stał nowy wielki mistrz Henryk von Plauen, rozpoczęli kontrofensywę. Tym samym potencjał rozegranej kilka miesięcy wcześniej bitwy został zmarnowany.
Ostatecznie 1 lutego 1411 r. został podpisany I pokój toruński. Na jego mocy Żmudź wróciła do Litwy, a do Polski Ziemia Dobrzyńska. Krzyżacy mieli także zapłacić okup za wziętych do niewoli rycerzy w wysokości 100 tys. kop groszy. Pozornie był to korzystny układ pokojowy, faktycznie po tak spektakularnym zwycięstwie pod Grunwaldem nie był znaczącym osiągnięciem. Choć na pewno udało się osiągnąć jedno – osłabić potęgę Zakonu i sprawić, żeby już nigdy nie podniósł się po porażce z lipca 1410 r.

W dniu 16 lipca 1945 r. doszło do pierwszego w historii testowego wybuchu bomby atomowej, o sile ok. 20 kiloton. Ta próba została nazwana przez kierującego projektem Manhattan amerykańskiego fizyka Roberta Oppenheimera kryptonimem Trinity.
Do testu doszło na pustyni w Nowym Meksyku, niedaleko miasta Alamogordo. Udana próba detonacji ładunku atomowego zmieniła losy świata; kilka tygodni później doszło do bojowego i jak dotąd jedynego użycia bomb atomowych – zrzucono je na japońskie miasta Hiroszimę i Nagasaki.
Prace nad testowym użyciem bomby atomowej trwały wiele miesięcy. Żeby móc obserwować efekty testu, wybudowano trzy schrony obserwacyjne położone w odległości ok. 10 km od miejsca eksplozji. Bombę miano zrzucić z wysokości ok. 30 metrów, w tym celu wybudowano specjalną stalową wieżę. Miało to imitować zrzut z pokładu bombowca. Ładunek atomowy, noszący kryptonim „Gadżet”, został zainstalowany na wieży 13 lipca.
Detonację przeprowadzono o godzinie 5.30, choć planowano, że dojdzie do tego wcześniej. Zła pogoda przesunęła test o ponad trzy godziny. Efekt przerósł najśmielsze oczekiwania twórców tej śmiercionośnej broni. Dość powiedzieć, że skutki wybuchu były odczuwalne w odległości ponad 300 km. Grzyb atomowy powstały po wybuchu miał wysokość 12 km. W promieniu 1,5 km zginęły wszystkie żywe istoty.
Całość eksperymentu była nagrywana, na bieżąco tworzono dokumentację, opisując obserwowane zjawiska towarzyszące wybuchowi. By nie wzbudzać sensacji i nadmiernego zainteresowania mediów, zbudowano fałszywą narrację, wedle której doszło do przypadkowego wybuchu zgromadzonej w magazynach na poligonie amunicji.
O udanym teście został poinformowany zaszyfrowanym telegramem jeszcze tego samego dnia wieczorem prezydent USA Harry Truman, przebywający w tym czasie na konferencji pokojowej w Poczdamie.
Rafał LEŚKIEWICZ
Doktor nauk humanistycznych, historyk, publicysta, manager IT. Dyrektor Biura Rzecznika Prasowego i rzecznik prasowy Instytutu Pamięci Narodowej. Autor, współautor i redaktor blisko 200 publikacji naukowych i popularnonaukowych dot. historii najnowszej, archiwistyki, informatyki oraz historii służb specjalnych.
