Żony członków ISIS. Polityczny dylemat dla rządu Australii
Kwestia tego, w jaki sposób traktować zradykalizowane rodziny jest tym ważniejsza, bo Australia mierzy się z coraz większą falą antysemickiej przemocy. W miastach pojawia się coraz więcej napisów wymierzonych w społeczność żydowską, a media alarmują o kolejnych aktach wandalizmu.
W kontekście tych wydarzeń, swobody powrót żon członków ISIS do Australii wzbudził niemałe kontrowersje. Dla rodzin jednoznacznie powiązanych z tzw. Państwem Islamskim, które w tym tygodniu wróciły z Syrii do Australii, ta wolność okazała się bardzo krótka. Trzy kobiety zostały zatrzymane niemal natychmiast po przylocie. Czwarta, podróżująca z małymi dziećmi, uniknęła aresztowania, ale od razu znalazła się pod potężną presją mediów i opinii publicznej. Po latach spędzonych w obozach na północnym wschodzie Syrii powrót do domu nie oznaczał więc końca dramatu, tylko początek nowego etapu.
Australijskie władze od dawna wiedziały, że taki moment w końcu nadejdzie. Od lat pojawiały się pytania, co zrobić z obywatelami Australii – głównie kobietami i dziećmi związanymi z rodzinami bojowników ISIS – którzy utknęli w syryjskich obozach po upadku terytorialnego „kalifatu”. Australia długo unikała jednoznacznej decyzji. Z jednej strony ciążyła presja humanitarna, by sprowadzić własnych obywateli, zwłaszcza tych nieletnich. Z drugiej – obawa, że powrót kobiet powiązanych z Państwem Islamskim stanie się polityczną bombą.
Teraz ten problem wrócił z całą siłą. Reuters i AP podają, że do Australii wróciły cztery kobiety i dziewięcioro dzieci z obozu Roj w Syrii. Trzy kobiety zostały zatrzymane po lądowaniu w Melbourne i Sydney. Dwie usłyszały zarzuty związane z niewolnictwem i zbrodniami przeciwko ludzkości, a trzecia – zarzuty terrorystyczne związane z członkostwem w ISIS i obecnością na terytorium kontrolowanym przez tę organizację.
Państwo od razu uruchomiło śledztwa, które – jak wynika z relacji BBC – były prowadzone od dłuższego czasu. Powrót został więc przygotowany nie jako akt przebaczenia czy reintegracji, tylko jako połączenie repatriacji z możliwym ściganiem karnym.
Wojciech T. Madeja
