Człowiek potrzebuje omylności, która kształtuje się tylko w należytej odległości od maszyn
Emmanuel Godo jest francuskim pisarzem i profesorem literatury, autorem m.in. książki „Avec les grands livres”. W wywiadzie dla dziennika „Le Figaro” zwraca uwagę na to, jak ważna jest rola ludzkiej świadomości i niedoskonałości w tworzeniu literatury w kontekście dyskusji o miejscu sztucznej inteligencji w procesie twórczym.
„Choć maszyna zajmuje dziś istotne miejsce w naszej codzienności, jako ludzie nadal mamy głęboko zakorzenioną potrzebę komunikacji i relacji z drugim człowiekiem” – stwierdza Emmanuel Godo w „Le Figaro”.
Jak ocenia Emmanuel Godo w „Le Figaro”, powszechna niechęć, z jaką spotykają się książki, przy których podejrzewa się, że zostały napisane z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, związana jest z tym, że książka nawet częściowo napisana przez sztuczną inteligencję „całkowicie podważa nasz stosunek do dzieła literackiego; czytanie jest gestem głęboko osobistym”. „Angażujemy się całym sobą w czytanie, które jest czynnością opartą na pakcie zaufania – i niekoniecznie na pakcie szczerości, bo fikcja zostawia miejsce na wszelką inwencję, wszelkie przesunięcia prawdy. W każdym razie chcemy, aby gra była warta zaangażowania i aby po drugiej stronie ktoś był: ludzki umysł, świadomość, która czegoś doświadczyła. Książka jest zasadniczo głosem, głosem, do którego czujemy sympatię. Choć maszyna zajmuje dziś istotne miejsce w naszej codzienności, jako ludzie nadal mamy głęboko zakorzenioną potrzebę komunikacji i relacji z drugim człowiekiem” – podkreśla.
Zdaniem pisarza, aby zidentyfikować udział sztucznej inteligencji w książce, potrzebne są „zdolność osądu, doświadczenie, kultura i gust czytelnika”. „To najbardziej wiarygodne kompasy. I najbardziej ludzkie! (…) Obecny rynek literacki to tylko wierzchołek ogromnej, wielowiekowej całości, jaką jest historia literatury” – przypomina.
Jak zaznacza Emmanuel Godo, przy tworzeniu książek można korzystać ze sztucznej inteligencji, jeśli pozostaje ona na poziomie źródła dokumentacyjnego. „Całkowite zakazanie sztucznej inteligencji to jak pytanie, czy nadal należy pisać teksty ręcznie czy na komputerze. Pisarze już dawno przyswoili sobie edytor tekstu. Wszyscy jesteśmy, mniej lub bardziej, ludźmi swojej epoki. Strzeżmy się jednak systematyczności, wrażenia perfekcji, kompletności tego, co proponuje AI. W pracy umysłowej konieczna jest świadomość, czyli umysł, który dokona selekcji i wprowadzi na nowo ludzką niedoskonałość, ponieważ bez tych braków, bez oddźwięku doświadczenia tekst literacki nie może poruszyć drugiego człowieka, chyba że ten sam stanie się maszyną. Zagrożeniem dla ludzkości jest to, że sama stanie się niejako przedłużeniem maszyny i nie będzie już w stanie docenić tego, co nie przeszło przez filtr ogólnej maszynerii. Nasze społeczeństwa wymyśliły już przemysłową i masową rozrywkę, a sztuczna inteligencja w pewnym sensie tylko kontynuuje to, co już istnieje. Ludzi karmi się dziś produktami wytwarzanymi taśmowo, zarówno w dziedzinie kina, muzyki, jak i literatury” – stwierdza.
„Człowiek potrzebuje ludzkiego oddźwięku i omylności, która kształtuje się tylko w należytej odległości od maszyn” – podkreśla.
oprac. JD
