Kornel Morawiecki

Dla Polski i Wrocławia. Kornel Morawiecki w 85. rocznicę urodzin

Choć urodził się w Warszawie, a dokładniej na praskim Kamionku, dorosłe życie związał z Wrocławiem. Studia, kariera akademicka, wreszcie działalność opozycyjna pozwoliły połączyć wspaniałą historię jego życia z burzliwą najnowszą historią miasta. W maju 2026 r. obchodzimy 85. rocznicę urodzin założyciela Solidarności Walczącej – pisze Jolanta PAWNIK

Kornel Morawiecki urodził się 3 maja 1941 roku w rodzinie Michała Morawieckiego, żołnierza ZWZ i AK, i Jadwigi z domu Szumańskiej. Wczesne dzieciństwo Kornela zbiegło się z losami Warszawy i okolic Jędrzejowa, gdzie jego rodzina schroniła się przed niebezpieczeństwem wojny. Po jej zakończeniu podjął naukę w IV Liceum Ogólnokształcącym w Warszawie. Po zdaniu matury w 1958 roku zdecydował się na studia lekarskie, ale do przyjęcia w poczet studentów zabrakło mu kilku punktów. By nie stracić roku, wziął udział w odbywającej się nieco później rekrutacji na fizykę na Uniwersytecie Wrocławskim. Wybór nie był przypadkowy, bo we Wrocławiu i okolicach mieszkała spora część jego rodziny i przyjaciół.

Fizyka okazała się ogromną pasją Kornela Morawieckiego, o wiele większą niż medycyna. Interesował się szczególnie badaniami nad mechaniką kwantową i właśnie temu tematowi poświęcił swoją pracę doktorską, którą obronił w 1960 roku. Pracę naukową kontynuował w Instytucie Fizyki Teoretycznej Uniwersytetu Wrocławskiego, a następnie w Instytucie Matematycznym. W 1973 roku, z nadzieją na szybsze otrzymanie mieszkania służbowego, przeniósł się do Instytutu Matematyki i Informatyki Politechniki Wrocławskiej, gdzie pracował do 2009 roku.

W działalność opozycyjną zaangażował się już w marcu 1968 roku. Wziął wtedy udział w studenckich protestach, przygotowywał i kolportował ulotki z żądaniami uwolnienia aresztowanych studentów. W sierpniu tego samego roku, w ramach protestu przeciwko interwencji wojsk Układu Warszawskiego w Czechosłowacji, zajmował się m.in. malowaniem napisów na murach.

W kolejnych latach powodów do walki z systemem komunistycznym było coraz więcej. Wraz ze współpracownikami walczył o wyjaśnienie przyczyn śmierci Jana Palacha, protestował przeciwko wydarzeniom na Wybrzeżu w 1970 roku. W 1979 roku dołączył do ekipy wydającej podziemny „Biuletyn Dolnośląski”. Jego działalność nie przeszła bez echa. Od 1980 roku był rozpracowywany przez służby w ramach operacji o kryptonimie „Harcerz”. SB zajmowała się działalnością Morawieckiego do 1990 roku.

W tym czasie jego rodzina powiększała się, a ponieważ obietnica służbowego mieszkania nie została zrealizowana, podjął szaloną wówczas decyzję o budowie domu kilkanaście kilometrów od Wrocławia. Dom, budowany metodami chałupniczymi, z materiałów pochodzących z rozbiórek, powstawał przez kilka lat. W tym czasie Morawieccy powiększyli areał, dzięki czemu zajmowali się także rolnictwem. Za namową dyrektora miejscowej szkoły Morawiecki przyjął też pół etatu nauczycielskiego. Pozwoliło mu to dobrze poznać miejscową ludność, ocenić jej bolączki i potrzeby.

Dom Morawieckich w Pągowie, nazywany „Kornelówką”, stał się miejscem spotkań nie tylko przyjaciół i rodziny, ale także działaczy opozycyjnych. To tam narodził się m.in. pomysł, by w czasie pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do ojczyzny przywitać go w Warszawie transparentem z hasłem „Wiara i Niepodległość”. Morawieckiemu i jego współpracownikom udało się zrealizować ten pomysł, choć cudem uniknęli aresztowania.

Działalność opozycyjna grupy związanej z Morawieckim rozwijała się w kolejnych latach. Wydawanie podziemnego „Biuletynu Dolnośląskiego” było intensywnie rozpracowywane przez SB. Jego twórców spotykały represje, a kolejne nakłady pisma były konfiskowane. Morawiecki zajął się organizacją pracy redakcji, poszukując autorów i budując system dystrybucji. Kolportażem zajmowały się m.in. dzieci bywalców „Kornelówki”. W te działania zaangażowany był m.in. 12-letni wówczas syn Morawieckich Mateusz, późniejszy premier RP.

W 1980 roku, po wybuchu sierpniowych strajków, najpierw we wrocławskiej komunikacji miejskiej, a następnie w kolejnych zakładach zlokalizowanych na terenie miasta, Morawiecki włączył się w działania koordynujące strajk na całym Dolnym Śląsku. W „centrum zarządzania” strajkiem na terenie zajezdni autobusowej przy ul. Grabiszyńskiej z jego współudziałem zaczęły powstawać pierwsze struktury związkowe.

Morawiecki został członkiem Zarządu Regionu NSZZ „Solidarność” Dolny Śląsk i zajmował się nadal wydawaniem „Biuletynu Dolnośląskiego”, także po rosyjsku, dla stacjonujących w Polsce żołnierzy Armii Czerwonej. M.in. z tego powodu został aresztowany pod zarzutem podważania sojuszu z ZSRR. W reakcji na jego aresztowanie związkowcy zagrozili strajkiem generalnym.

Tuż przed wybuchem stanu wojennego Morawiecki zaangażował się w ukrywanie materiałów poligraficznych niezbędnych do dalszego drukowania prasy podziemnej. 12 grudnia 1981 roku wywiózł ostatnie powielacze swoim małym fiatem i je ukrył. Dzięki temu już w pierwszych dniach stanu wojennego mogła ruszyć podziemna drukarnia wydająca periodyk „Z Dnia na Dzień” w nakładzie kilku tysięcy egzemplarzy. W tym czasie SB inwigilowało jego rodzinę i przeprowadzało naloty na dom, by go aresztować. Przez kilka kolejnych lat Morawiecki nie wrócił do „Kornelówki”, pomieszkując u prawie pięćdziesięciu zaufanych rodzin.

Od pierwszych chwil stanu wojennego Morawiecki angażował się w organizowanie centralnego przywództwa „Solidarności”, która pozostawała w dużym rozproszeniu. Podjął także działania kontrwywiadowcze prowadzone drogą radiową. Stworzyło to podstawy do późniejszego nadawania własnych, opozycyjnych audycji radiowych.

W czerwcu 1982 roku wyraźna stała się różnica zdań wśród działaczy opozycyjnych na temat kierowania ruchem „Solidarność” na Dolnym Śląsku. Kiedy nie udało się wypracować wspólnego stanowiska, Morawiecki zrezygnował z uczestnictwa w RKS NSZZ „Solidarność” i wszelkich działań opozycyjnych, w jakie był z ramienia tej organizacji zaangażowany. Zawiązane tego samego dnia Porozumienie „Solidarność Walcząca” wybrało go przewodniczącym nowej inicjatywy. Na szczycie listy postulatów znalazła się nie tylko walka o swobody związkowe, ale także obalenie systemu komunistycznego.

Nowa organizacja zwołała na 13 czerwca 1982 roku, w półrocze stanu wojennego, wielką manifestację we Wrocławiu, która szybko przerodziła się w regularne walki na ulicach. Skuteczne akcje zachęciły wiele osób do dołączenia do nowej formacji. Jak się szacuje, w latach swojej największej aktywności „Solidarność Walcząca” liczyła ok. 2 tys. członków. Pod jej szyldem wychodziło wiele różnych tytułów prasowych i emitowano audycje radiowe. „Pamiętam siebie z tamtego czasu. Byłem oczywiście przeciw komunie, ale Polska, o jaką walczyliśmy, to miał być kraj bez bezprawia i bez bezrobocia. O tym pisaliśmy w deklaracjach »Solidarności Walczącej«. To była idealistyczna wizja innego spojrzenia na nowe możliwości, które się w tamtym czasie otwierały” – wspominał ten czas Kornel Morawiecki w rozmowie z Małgorzatą Wankie-Jakubowską i Marią Wanke-Jerie na łamach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK]

„Solidarność Walcząca” była inwigilowana przez służby specjalne w sposób szczególny. W ciągu czterech lat SB aresztowała wszystkich ukrywających się działaczy. By schwytać Morawieckiego, ówczesny minister spraw wewnętrznych wysłał do Wrocławia specjalną jednostkę MSW, która działając niezależnie od miejscowych służb i milicji, przez prawie rok namierzała uciekiniera.

Udało się to w listopadzie 1987 roku. Morawiecki trafił do aresztu w Pałacu Mostowskich, a następnie do więzienia przy ul. Rakowieckiej w Warszawie. W jego obronie wystąpiło wiele środowisk opozycyjnych, organizowano tzw. kanapkowe demonstracje. W odwecie służby PRL przygotowywały szereg prowokacji, które miały pogrążyć lidera „Solidarności Walczącej”, m.in. rozpowszechniano informacje o rzekomym przechwyceniu broni dla jego organizacji. Miało to wprowadzić ferment i niepokój w środowisku opozycjonistów.

Morawieckiemu i kontynuującemu jego działania po aresztowaniu Andrzejowi Kołodziejowi złożono ofertę wyjazdu z kraju. Morawiecki odmówił, jednak jego wyjazd okazał się konieczny, ponieważ taki był warunek postawiony przez władze Kołodziejowi, który z kolei musiał opuścić kraj, aby mieć możliwość leczenia ciężkiej choroby. Choć Morawiecki wywalczył gwarancję powrotu, PRL-owskie władze nie dotrzymały tego zobowiązania. Morawiecki został zatrzymany już na pokładzie samolotu wracającego z Rzymu do Warszawy i zawrócony na Zachód. Ostatecznie wrócił do Polski w przebraniu i z cudzym paszportem. Środowisko opozycyjne przyjęło ten fakt entuzjastycznie.

Po zwycięskich dla kandydatów solidarnościowych wyborach 4 czerwca 1989 roku „Solidarność Walcząca” działała jeszcze przez rok, kiedy Kornel Morawiecki przestał się ukrywać i powołał Partię Wolności. Z jej ramienia kandydował w wyborach parlamentarnych w 1991 roku, ale nie udało mu się zdobyć mandatu. W kolejnych latach kilkakrotnie stawał do walki, by zostać posłem lub senatorem, z sukcesem w wyborach w 2015 roku. Wcześniej znalazł się wśród kandydatów na prezydenta RP. „Jedno, czego potem nie dopilnowaliśmy, to solidarność. Daliśmy się zdominować prostackim koncepcjom drapieżnego kapitalizmu i społecznego egoizmu. Osłabiliśmy się duchowo. Pozwoliliśmy na plan Balcerowicza, na wyprzedaż materialnego dorobku, który w ciężkim trudzie po wojnie tworzyli nasi ojcowie. Za naszym niechlubnym przykładem przed podobną grabieżą nie ustrzegły się pozostałe państwa regionu” – komentował rzeczywistość polityczną wolnej Polski w artykule Co zrobiliśmy z naszą wolnością na łamach „Wszystko co Najważniejsze” [LINK]

Pracując do emerytury na Politechnice Wrocławskiej, był jednocześnie redaktorem naczelnym dwutygodnika „Prawda jest ciekawa – Gazeta Obywatelska”. W 2018 roku został przewodniczącym Rady do Spraw Działaczy Opozycji Antykomunistycznej oraz Osób Represjonowanych z Powodów Politycznych.

Zmarł w trakcie kampanii parlamentarnej w 2019 roku, w której startował do Senatu z ramienia PiS. Kilka miesięcy wcześniej zdiagnozowano u niego raka trzustki. Pochowany został na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach. „Mój Ojciec na wiele sposobów udowadniał, że miarą wartości sprawy, za którą walczysz, jest liczba i siła twoich wrogów, że wielkie cele można osiągać na przekór nawet największym przeciwnościom. Jestem mu wdzięczny za bardzo wiele, w tym za dobitne udowodnienie tej właśnie prawdy” – wspominał w 6. rocznicę śmierci jego syn, a wówczas premier, Mateusz Morawiecki [LINK]

14 listopada 2022 roku imię Kornela Morawieckiego otrzymało Centrum Edukacyjne IPN „Przystanek Historia” przy ul. Jana Długosza 48 we Wrocławiu. Odsłonięto także tablicę pamiątkową z wizerunkiem patrona.

Jolanta Pawnik

Tekst pierwotnie ukazał się na łamach „Wszystko co Najważniejsze”. Przedruk za zgodą redakcji.

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się