Menopauza

Menopauza u trzydziestolatek/czterdziestolatek – strach przed starością?

Zwykło się uważać, że menopauza nadchodzi między 50. a 53. rokiem życia. Zgodnie z najnowszą wiedzą okres okołomenopauzalny zaczyna się jednak o wiele wcześniej a towarzyszące mu objawy dotykają coraz młodszych kobiet. Choć nauka potrafi nazwać i opisać zmiany zachodzące w fizjologii kobiecego ciała, to jednak nie do końca umie je wytłumaczyć. 

Menopauza przed terminem

Menopauza to nie tylko symboliczna ostatnia miesiączka, ale długi, trwający niekiedy nawet 10 lat okres zmian hormonalnych, które poprzedzają ten moment i w wielu przypadkach wymagają diagnostyki i farmakologicznego wsparcia. Dla wielu kobiet, które na czas przed 40-tką zostawiły realizację planów rodzicielskich, wiadomość, że ich rezerwa jajnikowa wyczerpuje się a zaburzenia cyklu i nastroju są związane ze spadkiem poziomu estrogenów w organizmie, jest to niemały szok. 

Po co nam menopauza?

Natura wymyśliła menopauzę w bardzo konkretnym celu. Po to, by kobiety nie rodziły dzieci w starszym wieku, ale też po to, by mogły opiekować się dziećmi już urodzonymi i dziećmi swoich dzieci. W wielu kulturach od najdawniejszych czasów rola starszej kobiety, która wspiera społeczność swoją wiedzą i umiejętnościami, była bardzo ceniona, zwiększała bowiem szanse na przetrwanie najmłodszych. 

W czasach nam współczesnych ta pierwotna rola straciła na znaczeniu a wraz z wydłużeniem naszego życia zarówno sam moment przekwitania, jak i długie życie po menopauzie nadały temu faktowi nowe znaczenie. Mało która kobieta w wieku 51-53 lat czuje się przecież staruszką, większość wiedzie aktywne życie zawodowe a zadania opiekuńcze wobec dzieci czy wnuków sprawuje z doskoku. Co więcej, nawet samo przechodzenie okresu menopauzalnego staje się nie tylko faktem medycznym związanym z naturalną fizjologią, ale też zjawiskiem społecznym i kulturowym. 

Ciekawym dowodem na te zmiany są obserwacje amerykańskiej antropolog Yvonne Beyene, która badając Indianki na Jukatanie stwierdziła, że choć przechodzą one takie same zawirowania hormonalne jak Amerykanki, to jednak ich objawy są zupełnie inne, a samo przeżywanie okresu okołomenopauzalnego w kulturze szacunku dla ich wieku i doświadczenia o wiele łatwiejsze. My żyjemy niestety w wykreowanej przez media kulturze młodości, doskonałości i braku zmarszczek a do takiego wizerunku menopauza zwyczajnie nie pasuje. 

Jakie są etapy menopauzy?

Zgodnie z najnowszą wiedzą okres menopauzalny obejmuje czas od wystąpienia pierwszych objawów przekwitania do ustania miesiączkowania i całkowitego wygaszenia funkcji jajników i może trwać nawet kilkanaście lat. Pierwszy jego etap to perimenopauza – okres przejściowy podczas którego występować mogą dolegliwości takie jak: nieregularne miesiączki, uderzenia gorąca, zmęczenie i wahania nastroju. Coraz częściej z takimi objawami trafiają już do lekarzy kobiety przed 40-tką. Etap drugi to menopauza, czyli ostatnie krwawienie po którym przez 12 miesięcy nie występuje kolejne. W tym czasie objawy towarzyszące hormonalnym zmianom mają zazwyczaj największą dynamikę. Etap trzeci – postmenopauza to już czas po ostatniej miesiączce, kiedy poziom hormonów powoli stabilizuje się na coraz niższym poziomie. W pierwszych latach czas ten także nie jest wolny od dolegliwości, które z czasem ustępują miejsca starości. 

Dlaczego ten terminologiczny porządek wprowadza się dopiero teraz? Jeszcze w XVIII-XIX wieku większość kobiet umierała przed nadejściem klimakterium. Teraz, kiedy kobiety żyją średnio ponad 80 lat, po ostatniej miesiączce w wieku 51-53 lat mają jeszcze przed sobą ok. 30 lat życia. Warto więc na nowo zdefiniować drugą połowę życia, by była czasem aktywności a nie czekaniem na rychłą śmierć. 

Dlaczego menopauza nadchodzi coraz wcześniej?

Każda kobieta rodzi się z określoną liczbą komórek jajowych szacowaną na 1-2 mln. Od okresu dojrzewania z każdym kolejnym cyklem komórek zdolnych do zapłodnienia ubywa. Dlaczego u niektórych kobiet rezerwa jajnikowa jest większa i wystarcza na dłużej a u innych mniejsza? Jak tłumaczy ginekolog endokrynolog pracująca z kobietami w menopauzie Katarzyna Skórzewska, okres przekwitania rozpoczyna się już ok. 35. roku życia, bo już wtedy potencjał rozrodczy kobiety jest obniżony o ok. 60 proc. Choć przypadki menopauzy w tym czasie są uważane za objaw choroby, z roku na rok jest ich więcej. 

Tymczasem wiadomość o minimalnej rezerwie jajnikowej grubo przed 40-tką potrafi nieźle namieszać w życiu. Wiele kobiet właśnie na ten czas zostawia realizację swoich planów rodzicielskich, mając już zazwyczaj ustabilizowane życie zawodowe i warunki materialne. Życie weryfikuje te plany. Często dochodzą do tego nieprzyjemne objawy towarzyszące zmianom hormonalnym – nieregularne miesiączki, zaburzenia nastroju, pracy serca, zmiany na skórze i włosach, spadek libido, zwolniona przemiana materii i skłonność do nadwagi, bezsenność. Dodatkowo, pogłębiający się deficyt hormonów płciowych może zwiększyć zagrożenie wieloma chorobami zaliczanymi do cywilizacyjnych, od wieńcowych, przez metaboliczne po psychiczne.

Większość kobiet, które w tak młodym wieku stają u progu przekwitania, kojarzonego przecież ze starością, nie bierze pod uwagę, że czas ich płodności dobiega końca. Co gorsze, takiego wyjaśnienia nie zakłada także wielu lekarzy, kierując cierpiące kobiety do kolejnych specjalistów. Trzeba niekiedy dużej desperacji, by została postawiona diagnoza. 

Choć wejście w czas perimenopauzy nie zamyka drogi do rodzicielstwa, coraz więcej kobiet, szczególnie właśnie tych, które czekały z decyzją o macierzyństwie, ma w tym czasie problemy z płodnością. Jest także sporo przypadków ciąż nieplanowanych, kiedy zaburzenia miesiączkowania bierze się za już za przebytą menopauzę. 

Jak leczyć menopauzę?

Czasy, kiedy uważano menopauzę za nieunikniony początek starości i radzono kobietom, by z godnością znosiły towarzyszące jej uciążliwe objawy, zdecydowanie minął. Im więcej zresztą mówi się o tym, jak dotkliwe skutki fizyczne i psychiczne przynosi lekceważenie objawów okołomenopauzalnych, tym dobitniej widać, że sięgnięcie po pomoc nie jest tylko fanaberią czy dowodem słabości. Skutki zaburzeń hormonalnych a zwłaszcza obniżenie poziomu hormonów wpływających na płodność, dotykają wielu innych obszarów funkcjonowania kobiety, stanowiąc o jej dobrostanie, podejściu do życia i poczuciu szczęścia. 

Dlatego warto poszukać dobrego ginekologa, który – uzbrojony w najnowocześniejszą wiedzę – najpierw prawidłowo zdiagnozuje przebieg postępujących zmian okołomenopauzalnych a później dopasuje odpowiednią farmakoterapię. Czy będzie to antykoncepcja hormonalna, zastępcza terapia menopauzalna (nie mówi się już HTZ ale HTM), środki bazujące na roślinach bogatych w fitohormony czy skojarzona terapia hormonalna i przeciwdepresyjna, to już decyzja pacjentki i lekarza. Warto wybrać go dobrze, by nie spotkać się z niezrozumieniem i niewiedzą. Współczesne leczenie menopauzy wymaga bowiem innego podejścia i dostępu do wiedzy, która nie wynika tylko z praktyki, ale dostępu do literatury, przede wszystkim anglojęzycznej. 

Czy mężczyźni też przechodzą menopauzę? 

O ekscesach „wieku średniego” zazwyczaj opowiada się jedynie w kategoriach humorystycznych, tymczasem męska menopauza, czyli andropauza, jest tak samo naturalnym procesem jak u kobiet. Mężczyźni podlegają takim samym zaburzeniom hormonalnym, ilość testosteronu zmniejsza się a ich pierwszym i często krępującym objawem są problemy z erekcją. Obniżenie poziomu hormonów to także łysienie, zmiany w wyglądzie sylwetki, większa skłonność do nadwagi, wreszcie obniżenie nastroju. I nie, nie jest ono wyłącznie skutkiem żalu za odchodzącą młodością i możliwościami seksualnymi, jak się stereotypowo uważa, ale efektem hormonalnego deficytu w organizmie. 

Tak jak nowoczesne podejście do menopauzy zmienia się w ostatnich latach, na swoją kolej czeka andropauza. Uważa się, że mężczyźni u których objawy przekwitania są wyjątkowo dotkliwe także powinni szukać wsparcia lekarza a jeśli będzie taka konieczność, sięgnąć po terapię uzupełniającą poziom hormonów. 

Dlaczego wstydzimy się menopauzy?

Przez dziesiątki lat o menopauzie, podobnie jak i o menstruacji, mówiło się niewiele albo wcale, a sam fakt doświadczania jej objawów był przemilczany, lekceważony i wstydliwy zarówno dla samych kobiet, jak i ich otoczenia. Nie ma wątpliwości, że przyczynił się do tego powszechny dyktat młodości do którego menopauza zwyczajnie nie pasowała, tak samo zresztą jak siwe włosy czy dojrzała twarz bez ingerencji photoshopa. 

Ostatnie lata na szczęście przynoszą dobre zmiany – kolejne gwiazdy kina i estrady z dumą przyznają się do swojego wieku i nie farbują włosów. Głośno mówią też o ageizmie. Oby w ślad za tym menopauza przestała być wreszcie wstydliwym problemem starzejących się kobiet. Wszystkim będzie z tą zmianą lepiej. 

Jolanta Pawnik

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.03.2024.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się