Najbliższa para supermasywnych czarnych dziur
Fot. NASA, ESA, Joseph Olmsted (STScI)

Najbliższa para supermasywnych czarnych dziur znajduje się 800 lat świetlnych od Ziemi

Najbliższa potwierdzona para supermasywnych czarnych dziur została zaobserwowana w bliskim kosmicznym sąsiedztwie Ziemi. Znajdują się one w odległości około 300 lat świetlnych od siebie i zostały wykryte za pomocą Kosmicznego Teleskopu Hubble’a i Obserwatorium Rentgenowskiego Chandra.

Para supermasywnych czarnych dziur znajduje w centrum zderzających się galaktyk. Są one zasilane przez wznoszący się gaz i pył, co powoduje, że świecą jasno jako aktywne jądra galaktyk (AGN). Jak tłumaczą astronomowie z NASA, ta para AGN jest najbliższą wykrytą w lokalnym Wszechświecie przy użyciu obserwacji na wielu długościach fal (światło widzialne i rentgenowskie). Chociaż wcześniej znaleziono kilkadziesiąt „podwójnych” czarnych dziur, ich odległości są zazwyczaj znacznie większe niż ta, którą odkryto w bogatej w gaz galaktyce MCG-03-34-64.

Astronomowie korzystający z radioteleskopów zaobserwowali jedną parę podwójnych czarnych dziur w jeszcze bliższej odległości niż w MCG-03-34-64, ale bez potwierdzenia w innych długościach fal.

Takie układy podwójne aktywnych jąder galaktyk były prawdopodobnie bardziej powszechne we wczesnym Wszechświecie, gdy częściej dochodziło do łączenia się galaktyk. Odkrycie to zapewnia wyjątkowe spojrzenie z bliska na pobliski przykład, znajdujący się około 800 milionów lat świetlnych od Ziemi.

Fot. NASA, ESA, Anna Trindade Falcão (CfA)

Odkrycie było przypadkowe. Obrazowanie Hubble’a w wysokiej rozdzielczości ujawniło, jak podkreślają badacze, trzy optyczne kolce dyfrakcyjne zagnieżdżone wewnątrz galaktyki-gospodarza, wskazujące na wysoką koncentrację świecącego gazu tlenowego na bardzo małym obszarze. Badanie zostało opublikowane w The Astrophysical Journal.

„Nie spodziewaliśmy się zobaczyć czegoś takiego. Ten widok nie jest częstym zjawiskiem w pobliskim wszechświecie i powiedział nam, że coś innego dzieje się wewnątrz galaktyki” – mówi Anna Trindade Falcão z Center for Astrophysics, Harvard & Smithsonian w Cambridge.

Przeskoki dyfrakcyjne to artefakty obrazowania powodowane, gdy światło z bardzo małego obszaru w przestrzeni zakrzywia się wokół lustra wewnątrz teleskopów. Naukowcy następnie zbadali tę samą galaktykę w świetle rentgenowskim za pomocą obserwatorium Chandra, aby dowiedzieć się, co się dzieje.

„Kiedy spojrzeliśmy na MCG-03-34-64 w paśmie rentgenowskim, zobaczyliśmy dwa oddzielne, potężne źródła wysokoenergetycznej emisji, które pokrywały się z jasnymi punktami światła optycznego widzianymi przez Hubble’a. Połączyliśmy te elementy i doszliśmy do wniosku, że prawdopodobnie jest to para supermasywnych czarnych dziur, znajdująca się blisko siebie” – podkreśla Falcão.

Aby potwierdzić swoją interpretację, naukowcy wykorzystali archiwalne dane radiowe z Very Large Array w Socorro w Nowym Meksyku, ponieważ energetyczny duet czarnych dziur powinien emitować również potężne fale radiowe.

„Kiedy widzisz jasne światło w zakresie optycznym, rentgenowskim i radiowym, wiele rzeczy można wykluczyć, pozostawiając wniosek, że można je wyjaśnić jedynie jako bliskie siebie czarne dziury. Po złożeniu wszystkich elementów w całość otrzymujemy obraz duetu AGN” –twierdzi Falcão.

Trzecie źródło jasnego światła zaobserwowane przez Hubble’a jest nieznanego pochodzenia i potrzeba więcej danych, aby je zrozumieć. Może to być gaz, który jest wstrząsany energią ultraszybkiej plazmy wystrzeliwanej z jednej z czarnych dziur.

Dwie supermasywne czarne dziury znajdowały się kiedyś w jądrach swoich galaktyk macierzystych. Jednak ich połączenie sprawiło, że obiekty znalazły się blisko siebie. Będą one nadal zbliżać się, aż do połączenia – być może za 100 milionów lat – wstrząsając strukturą przestrzeni i czasu w postaci fal grawitacyjnych.

Należące do National Science Foundation Laser Interferometer Gravitational-Wave Observatory (LIGO) wykryło fale grawitacyjne pochodzące z dziesiątek połączeń czarnych dziur o masie gwiazdowej. Jednak dłuższe fale powstające w wyniku fuzji supermasywnych czarnych dziur są poza możliwościami LIGO.

Detektor fal grawitacyjnych nowej generacji, zwany misją LISA (Laser Interferometer Space Antenna), będzie składał się z trzech detektorów w przestrzeni kosmicznej, oddzielonych od siebie milionami kilometrów, aby uchwycić te dłuższe fale grawitacyjne z głębokiego kosmosu. ESA prowadzi tę misję, współpracując z NASA i innymi uczestniczącymi instytucjami, z planowanym uruchomieniem w połowie lat 2030.

Emil Gołoś

SUBSKRYBUJ „GAZETĘ NA NIEDZIELĘ” Oferta ograniczona: subskrypcja bezpłatna do 31.07.2026.

Strona wykorzystuje pliki cookie w celach użytkowych oraz do monitorowania ruchu. Przeczytaj regulamin serwisu.

Zgadzam się